<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>zwycięstwo &#8211; Czas Decyzji</title>
	<atom:link href="https://czasdecyzji.pl/tag/zwyciestwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://czasdecyzji.pl</link>
	<description>Przygotuj się na przyjście Pana</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Jan 2020 17:38:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.2.3</generator>
	<item>
		<title>06.  I śpiewali pieśń Baranka</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/06-i-spiewali-piesn-mojzesza-slugi-bozego-i-piesn-baranka/</link>
				<pubDate>Sat, 04 Jan 2020 16:28:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Gordon Anderson]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Praktyczny wymiar ewangelii]]></category>
		<category><![CDATA[grzech]]></category>
		<category><![CDATA[pieśń baranka]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=3219</guid>
				<description><![CDATA[Objawienie 15,2-4: „I widziałem jakby morze szkliste zmieszane z ogniem, i tych, którzy odnieśli zwycięstwo nad zwierzęciem i jego posągiem, i nad liczbą imienia jego; ci stali nad morzem szklistym, trzymając harfy Boże. I śpiewali pieśń Mojżesza, sługi Bożego, i pieśń Baranka, mówiąc: Wielkie i dziwne są dzieła twoje, Panie, Boże Wszechmogący; sprawiedliwe są drogi.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote"><p> Objawienie 15,2-4: „I widziałem jakby morze szkliste zmieszane z ogniem, i tych, którzy odnieśli zwycięstwo nad zwierzęciem i jego posągiem, i nad liczbą imienia jego; ci stali nad morzem szklistym, trzymając harfy Boże. I śpiewali pieśń Mojżesza, sługi Bożego, i pieśń Baranka, mówiąc: Wielkie i dziwne są dzieła twoje, Panie, Boże Wszechmogący; sprawiedliwe są drogi twoje, Królu narodów. Któż by się nie bał ciebie, Panie, i nie uwielbił imienia twego? Bo Ty jedynie jesteś święty, toteż wszystkie narody przyjdą i oddadzą ci pokłon, ponieważ objawiły się sprawiedliwe rządy twoje.” </p></blockquote>



<p>Oto obraz 144000. Są to ci, którzy osiągnęli zwycięstwo nad zwierzęciem. Zostało to ukazane Janowi i możemy być pewni, że Bóg zatriumfuje poprzez Swój lud. Niezależnie od tego, jak ciemna może okazać się przyszłość, musimy pamiętać, że Bóg sprawuje kontrolę, a Jego zamiary zatriumfują. Lud ten został przedstawiony jako śpiewający pieśń Mojżesza i Baranka. Chciałbym, abyście zastanowili się dzisiaj, jak brzmiała pieśń Mojżesza? Możemy odnaleźć ją w 2 Mojżeszowej 15,1-19. Mam nadzieję, że dzisiejszego wieczora poświęcicie czas na przeczytanie tych wierszy, ponieważ pewnego dnia będziecie śpiewali pieśń podobną do tej, o ile okażecie się wierni Bogu i będziecie mieli udział w Jego triumfie.</p>



<p>Ale chcę wam powiedzieć o okolicznościach, w jakich ta pieśń była śpiewana. Lud Izraela został wyprowadzony z Egiptu. Pan okazał niesamowitą moc. Egipt był najpotężniejszym narodem na ziemi, a lud Boży był tam w niewoli. Bóg pokazał Egiptowi, że jest większy niż jakikolwiek naród na ziemi i upokorzył ten największy naród. Sprowadził na niego dziesięć potężnych plag. Czy przypominacie sobie, że Pan spuści siedem ostatnich plag na tą ziemię w czasie końca? Powodem jest to, że wszyscy królowie ziemi będą walczyli przeciwko ludowi Bożemu i Bóg zamierza pokazać, że jest większy niż wszyscy królowie tej ziemi. Upokorzy tych królów, tak jak upokorzył naród egipski. Po tym, gdy lud izraelski opuścił Egipt, kraj ten nie stał się już nigdy tak wielkim narodem. To, co Pan uczynił wobec Egiptu, zmieniło bieg historii. Egipt już nigdy więcej nie stał się światową potęgą. Czy przypominacie sobie, że gdy lud izraelski opuszczał Egipt, Egipcjanie prosili ich, aby odeszli, nawet zaopatrzyli ich w bogactwa. Mówiłem wam o świątyni. Skąd pochodziło złoto, którego użyto do wykonania świątyni? To lud egipski dał złoto Izraelitom. Można przeczytać o tym w 2 Mojżeszowej 15 rozdziale. I wtedy właśnie lud izraelski wyruszył z Egiptu, udając się do ziemi obiecanej.</p>



<p>Pan chciał jednak nauczyć ich pewnych lekcji. Istniała bezpośrednia droga z Egiptu do Ziemi Obiecanej &#8211; nazywała się „Drogą Ziemi Filistyńskiej&#8221;. Pan jednak nie poprowadził Swojego ludu tą bezpośrednią drogą i w tym tkwiła pierwsza przyczyna ich powątpiewania. Dlaczego Pan nie zaprowadził ich na prostą drogę? Pan im tego nie powiedział, musieli nauczyć się Mu ufać. Poprowadził ich na południe, na drogę, która nazywała się „Drogą Pustynną Czerwonego Morza&#8221;. Możemy o tym przeczytać w 2 Mojżeszowej 13,18. Tak więc nie szli w kierunku Ziemi Obiecanej, udawali się na pustynię. To było dość niekorzystne, ale Pan dokonał jeszcze czegoś bardziej dziwnego. On ich sprowadził nawet z tej drogi i poprowadził w góry. A kiedy szli pomiędzy górami, doprowadził ich do Morza Czerwonego. Wydaje się to dziwaczne, nie ma to żadnego sensu. Po jednej stronie znajdowały się góry, które stromo spadały w morze, po drugiej potężna forteca egipska, a przed nimi Morze Czerwone. Gdzie się mieli skierować? A żeby to wszystko wyglądało jeszcze gorzej, dostrzegli za sobą armię faraona.</p>



<p>Nie wiemy jak duża była ta armia. Historyk J. Flawiusz podaje kilka danych. Podaje, że armia ta składała się z 50 tys. wojowników konnych i 200 tys. wojowników pieszych. Biblia natomiast mówi, że wszystkie egipskie wozy były wozami wojennymi &#8211; to była wielka armia. Gdzie miał udać się lud Boży? Jakaż ludzka nadzieja mogła im jeszcze przyświecać? I właśnie w tym miejscu zawiodła ich wiara. Widzimy to w 2 Mojżeszowej 14,10-12: „A gdy faraon się zbliżył, synowie izraelscy podnieśli oczy swoje i ujrzeli, że Egipcjanie ciągną za nimi, i zlękli się bardzo. Wołali tedy synowie izraelscy do Pana, a do Mojżesza rzekli: Czy dlatego, że w Egipcie nie było grobów, wyciągnąłeś nas, abyśmy pomarli na pustyni? Cóżeś nam to uczynił, wyprowadzając nas z Egiptu? Czy nie powiedzieliśmy ci tego już w Egipcie, mówiąc: Zostaw nas w spokoju, będziemy służyli Egipcjanom, gdyż lepiej nam służyć Egipcjanom, niż umierać na pustyni.” Lud zwrócił się do Mojżesza ze słowami: Lepiej nam było służyć w Egipcie. Nie mogli zrozumieć, że Pan rzeczywiście ich prowadzi, nie mogli zrozumieć Jego zamiarów. Faktycznie spodziewali się, że zginą, że zostaną zmasakrowani przez egipską armię. Był to czas, w którym ich wiara została doświadczona i wiara ludu Bożego w czasach końca również zostanie poddana próbie. Znajdzie się on w tak trudnych sytuacjach jak ta, gdzie nie będzie żadnej ludzkiej drogi wyjścia. Jedyną rzeczą, która pozostanie to zaufanie do Boga, ponieważ nie będzie niczego innego, czemu można by ufać. Czy postąpicie jak synowie izraelscy, którzy bali się, i którzy wykrzykiwali: Wracajmy do Egiptu! Czy też będziecie jak Mojżesz?</p>



<p>Spójrzmy na to, co powiedział Mojżesz. 2 Moj. 14,13: „Na to rzekł Mojżesz do ludu: Nie bójcie się, wytrwajcie, a zobaczycie pomoc Pana, której udzieli wam dzisiaj! Egipcjan, których dzisiaj oglądacie, nie będziecie już nigdy oglądali.” Są to cudowne, wspaniałe słowa, słowa napełniające wiarą. Mojżesz wyraził tutaj swoje zaufanie w Bożą moc. Jak to się działo, że Mojżesz posiadał takie zaufanie? Czy wiedział, co Pan zamierza uczynić? Nie sądzę, aby tak było. Jednak wiedział coś ważnego. On wiedział, czego Bóg już dokonał i wiedział, że Bóg nie doprowadziłby ich tak daleko, gdyby zamierzał ich teraz opuścić. To jest właśnie takie ważne.</p>



<p>Siostra White napisała, że nie musimy obawiać się przyszłości, chyba, że zapomnimy sposób, w jaki prowadził nas Bóg. Czy pamiętacie sposób, w jaki prowadził was Bóg? Czy pamiętacie odpowiedzi na modlitwy, których Bóg wysłuchał? Musicie pamiętać o tych rzeczach, ponieważ jeśli zapomnicie drogę, którą prowadził was Bóg, przyszłość napełni was strachem. A w przyszłości będzie można obawiać się wielu rzeczy. Nie zapomnijcie tego, co Bóg dla was uczynił.</p>



<p>Bóg słyszał, gdy Mojżesz mówił „wierzę” i oto Jego odpowiedź, która jest zapisana od wiersza 15: „Potem rzekł Pan do Mojżesza: Dlaczego wołasz do mnie? Powiedz synom izraelskim, aby ruszyli.” Oni chcieli się cofać, lecz nie było dla nich drogi powrotu. Jeśli idzie się z Panem, jest tylko jeden kierunek tj. naprzód. 2 Moj. 14,16: „Ty zaś podnieś laskę swoją i wyciągnij rękę swoją nad morze, i rozdziel je, a synowie izraelscy przejdą środkiem morza po suchym gruncie.”</p>



<p>Tym, którzy miłują studiowanie Biblii, pragnę zaproponować studium pewnego tematu. Jest to temat, który przewija się przez całą Biblię. Jest to temat wysychającej wody i Boga wyswobadzającego Swój lud, przeprowadzającego go przez wodę. Kiedy będziecie studiować ten temat przez całą Biblię, zauważycie, że odniesiecie z niego wiele korzyści. To właśnie powiedział Pan swojemu ludowi: że woda rozdzieli się, a oni przejdą po suchej ziemi. To jest niemożliwe, ale u Boga nie ma nic niemożliwego. I lud zaczął patrzeć. Mojżesz wyciągnął swoją laskę nad wodę, a ona cofnęła się i powstała droga pomiędzy wodą. Wówczas stało się coś zdumiewającego. Przez całą wędrówkę byli prowadzeni przez wielki obłok, a w nocy ten obłok zamieniał się w słup ognia, tak więc w całym obozie nie było ciemności. I na tym etapie ten wielki obłok, który ich prowadził, przeszedł nad ich głowami i cofnął się do tyłu. Możemy przeczytać o tym w wierszu 19. Ten obłok stanął między nimi i armią egipską. Wiersze 19 i 20: „A anioł Boży, który kroczył przed obozem Izraela, przesunął się i szedł za nimi. I ruszył słup obłoku sprzed oblicza ich i stanął za nimi, tak iż wsunął się między obóz Egipcjan i obóz Izraela. Z jednej strony obłok był ciemnością, z drugiej zaś strony rozświetlał noc. I nie zbliżyli się przez całą noc jedni do drugich.” Czy nie byłoby niesamowitą rzeczą zobaczyć coś takiego? Przypuszczam, że wiecie, iż lud izraelski przeszedł Morze Czerwone porą nocną. Widziałem wiele obrazków przedstawiających to wydarzenie i wszystkie są błędne, ponieważ czytając te wiersze zauważamy, że to przejście miało miejsce w nocy. Czy widzimy to w wierszu 20? Czy widzicie, że tam jest mowa o porze nocnej? W wierszu 21 i 22 jest mowa o przejściu, a wiersz 24 mówi o poranku: „A nad ranem spojrzał Pan na wojsko Egipcjan ze słupa ognia i obłoku, wzniecił popłoch w wojsku egipskim.”</p>



<p>Jakaż to noc musiała być, czy możecie to sobie wyobrazić? Czy możecie wyobrazić sobie tych ludzi podążających tą drogą przez całą noc. Jednak nie było ciemno. A dlaczego nie było ciemno? Ponieważ słup ognia udzielał im światła, aby mogli iść. Dziwne było również to, że podczas gdy ten słup ognia dawał światło Izraelitom, był on jednocześnie ciemnością dla Egipcjan. Widzimy to w wierszu 20. Jakaż niesamowita scena! Gdy Egipcjanie uświadomili sobie, że Izraelici uciekają, pośpieszyli, aby ich dogonić i weszli na tą samą ścieżkę pomiędzy wodami. I cóż się stało? Bóg uczynił cud. Widzimy to w wierszu 25: „I sprawił, że odpadły koła jego rydwanów, tak że z trudnością mogli posuwać się naprzód. Wtedy rzekli Egipcjanie: Uciekajmy przed Izraelem, gdyż Pan walczy za nich z Egipcjanami.” Na samym froncie armii egipskiej znajdowały się wozy bojowe, było ich razem 600 (ale z nimi były również wszystkie inne wozy egipskie) i były one szybsze niż reszta całej armii egipskiej. I gdy znalazły się na środku Morza Czerwonego, Pan uczynił coś zdumiewającego &#8211; pozrzucał ich koła. Czy możecie sobie wyobrazić to zamieszanie? Setki wozów i naraz wszystkie koła odpadają. W tym momencie Egipcjanie uświadomili sobie, że walczą przeciwko czemuś, czego nie będą w stanie zwyciężyć. Wysiedli z tych wozów i zaczęli biec z powrotem, ale za nimi byli jeźdźcy konni i piechota. Nastąpiło wielkie zamieszanie. Nie ma nic bardziej strasznego niż tłum, który jest w zamieszaniu. I to właśnie się stało, a wówczas Pan dał Mojżeszowi rozkaz, aby wyciągnął swoją laskę nad morzem. Możemy przeczytać o tym w 26 wierszu. Jest tam powiedziane, że Pan zwyciężył Egipcjan na środku morza: „Pan zaś rzekł do Mojżesza: Wyciągnij rękę nad morze, aby się wody wróciły i zalały Egipcjan, ich rydwany i ich jeźdźców.” A wiersz 28 mówi: „Powracające wody okryły wozy i jeźdźców całego wojska faraona, które weszło za nimi w morze.”</p>



<p>Tego dokonał Pan dla Swojego ludu. Gdy nastał poranek Egipcjanie leżeli na brzegach, a Izraelici mogli oglądać ich ciała. Możemy przeczytać o tym w wierszu 30: „Tak wybawił Pan w tym dniu Izraela z ręki Egipcjan; i widział Izrael Egipcjan martwych na brzegu morza.” Pan dokonał cudownej rzeczy i Izraelici nigdy nie zapomnieli o tym, czego Pan dokonał dla nich tamtego dnia. To nie są opowiadania, to jest po prostu historia, bracia i siostry. Pan naprawdę dokonał tej rzeczy. I w tych ostatnich dniach, gdy lud Boży stanie w obliczu podobnego kryzysu, musimy wiedzieć, że to jest ten sam Bóg &#8211; Pan, który wyswobodził lud izraelski. I Ten sam ponownie wybawi lud Boży. Paweł mówi o tym doświadczeniu w 1 Liście do Koryntian 10,1-2. Otwieraliśmy już ten rozdział wielokrotnie. Jest w nim wiele cudownych rzeczy.</p>



<p>Przeczytajmy 1 List do Koryntian 10,1-2: „A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli, i wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu.” Paweł mówi nam, że to doświadczenie jest pewnego rodzaju chrztem. Pomyślmy o tym przez chwilę. Gdy dochodzimy do doświadczenia chrztu, stajemy wówczas w obliczu decyzji. Możemy albo cofnąć się do naszego dawnego życia &#8211; życia w niewoli grzechu, albo iść naprzód przez wodę do nowego życia. To właśnie stało się z ludem izraelskim, stanęli oni w obliczu takiej właśnie decyzji. Czy cofnęli się do Egiptu, do niewoli? Czy raczej poszli naprzód przez wiarę i przez wodę do życia z Bogiem? To było życie nieznane, nie wiedzieli, co czeka ich na drugim brzegu. Musieli ufać, że Bóg będzie ich prowadził. To samo dzieje się przy chrzcie. Wiecie wówczas tylko tyle, że życie będzie inne, ale nie wiecie, co dokładnie się wydarzy. Wszystko, co możecie uczynić to ufać, że Bóg będzie z wami.</p>



<p>Lud izraelski wybrał drogę naprzód i zostali poprowadzeni przez proroka Bożego, ponieważ Mojżesz był prorokiem. Lud Boży czasów końca również musi iść naprzód, podążając za wskazówkami proroka. Wygląda to tak samo, prawda? Gdy będziecie gotowi i chętni, aby iść naprzód przez wody, doświadczycie zbawiającej mocy Bożej tak samo jak oni jej doświadczyli, ponieważ Pan nie zostawił ich, aby umarli. Każdy, kto przeszedł przez morze, posiadł żywe doświadczenie zbawiającej mocy Bożej i to musi się stać również waszym doświadczeniem. To właśnie wtedy, gdy Mojżesz przeprowadził lud przez morze, powstała wspaniała pieśń radości &#8211; Pieśń Mojżesza (2 Moj.15).</p>



<p>Zwrócę waszą uwagę na trzy elementy w niej zawarte, ponieważ chcę, aby stały się one również waszymi słowami:</p>



<p>Wiersz 2: „Pan jest mocą i pieśnią moją, i stał się zbawieniem moim. On Bogiem moim, przeto go uwielbiam; On Bogiem ojca mojego, przeto go wysławiam.” Czy wy też możecie tak zaśpiewać? Czy Pan jest waszą siłą i waszą pieśnią? Czy Pan jest waszym zbawieniem?</p>



<p>Wiersz 11: „Któż jest jak Ty, wśród bogów, Panie? Któż jest jak Ty, wzniosły w świętości? Straszliwy w chwalebnych czynach, Sprawco cudów?” Czy doświadczyliście tego, że Pan jest taki, jak nikt inny? Czy możecie mówić o cudach, które Pan uczynił w waszym życiu? Czy potraficie? Czy są takie rzeczy, w których wy możecie ukazać cuda Boże? wówczas również i wy możecie śpiewać tą pieśń.</p>



<p>Wiersz 13: „Łaską swoją wiodłeś lud, który wykupiłeś; Prowadziłeś ich mocą swoją do siedziby twojej świętości.” Czy nie są to cudowne słowa?</p>



<p>Wiersz 17: „Wprowadziłeś ich i zasadziłeś na górze dziedzictwa swego, na miejscu, które uczyniłeś swoją siedzibą, Panie, Świątynią, którą przygotowały ręce twoje.” Czy Pan wprowadził was do świątyni?</p>



<p>Studiowaliście już świątynię w tym tygodniu i nauczyliście się, że musicie podążać za Jezusem w wierze do tej świątyni i współpracować wraz z Nim w Jego służbie, która się tam odbywa. Czy Pan wprowadził was do świątyni? Czy może w dalszym ciągu znajdujecie się na zewnątrz? Piętnasty rozdział Objawienia mówi nam, że 144000 będą śpiewały tą samą pieśń. Siostra White mówi o tym w książce „Patriarchowie i Prorocy&#8221; (s.289,ang.wyd.). Mówi nam, że ta pieśń i wyswobodzenie, które ona upamiętnia, wywarło tak wielkie wrażenie na ich umysłach, że nigdy tego nie zapomnieli. Prorocy i śpiewacy izraelscy śpiewali tą pieśń przez całe wieki, ponieważ chcieli złożyć świadectwo, że Pan jest siłą i zbawieniem wszystkich tych, którzy Mu ufają.</p>



<p>Siostra White mówi nam, że ta pieśń nie należy tylko do ludu izraelskiego. Ona wskazuje nam na przyszłość, na zniszczenie wszystkich wrogów ludu Bożego oraz ostateczne zwycięstwo. Mówi nam, że Jan widział grupkę ludzi, którzy osiągnęli zwycięstwo, stojących przed tronem Bożym i śpiewających tą pieśń. Czy chcecie również zaśpiewać tą pieśń? Czy chcecie stać z tą grupką przed tronem Bożym i wspólnie śpiewać? Pieśń Mojżesza jest pieśnią doświadczenia. Tej pieśni nie zaśpiewa nikt, kto nie będzie posiadał osobistego doświadczenia. Musicie to zrozumieć. To nie jest pieśń, której słów możemy się nauczyć i śpiewać tak po prostu. Musicie sami, we własnym życiu przekonać się o tym, że Pan jest waszą siłą i waszą pieśnią i że On stał się waszym zbawieniem. Jeżeli tego nie wiecie, jeżeli nie zdobędziecie doświadczenia, że Pan jest w stanie was wyswobodzić, nigdy nie zaśpiewacie tej pieśni. W tym ukryty jest cały sens.</p>



<p>Dzień po dniu, gdy otrzymujemy błogosławieństwo z ręki Bożej, i gdy uświadamiamy sobie to, co Jezus uczynił dla nas na krzyżu, nasze serca powinny wznosić się ku Bogu z wdzięczności za wszystko, czego dla nas dokonał. Gdy stoimy w obliczu problemów życiowych i widzimy jakie Bóg ma odpowiedzi na te problemy, powinniśmy wychwalać Go za wszystko to, czym jest dla nas i za wszystko to, czego dokonał. Aniołowie niebiescy nie będą mogli zaśpiewać tej pieśni. Oni mają wiele wspaniałych pieśni, ale tej nie będą mogli zaśpiewać, ponieważ nie posiadają doświadczenia. Tylko ci, którzy przechodzą przez wodę z Jezusem, mogą zdobyć to doświadczenie i zaśpiewać tą pieśń.</p>



<p>Siostra White mówi nam, że często nasze życie pełne jest różnego rodzaju problemów i czynienie prawości wydaje się być bardzo trudną rzeczą. W naszej wyobraźni widzimy, co może się wydarzyć. Widzimy te straszne rzeczy, które znajdują się przed nami i ogarnia nas lęk, a jednak Bóg mówi do nas dokładnie to samo, co powiedział do Mojżesza: Idź naprzód. Powinniśmy być posłuszni temu nakazowi, nawet jeśli nie potrafimy przeniknąć wzrokiem przez tą ciemność, nawet jeśli czujemy zimną wodę dookoła naszych stóp. Jest powiedziane, że Bóg nigdy nie usunie trudności, które znajdują się wokół nas, o ile będziemy mieć wątpliwości. To właśnie tylko wtedy, gdy mamy wiarę Bóg otworzy przed nami te wody. Są ludzie, którzy nie pójdą naprzód, którzy nie okażą Bogu posłuszeństwa, dopóki nie ujrzą drogi rysującej się przed nimi bardzo jasno. Ci ludzie nigdy nie przejdą przez wodę z Bogiem. Bóg nie ukazuje nam tej drogi w sposób jasny, tak samo jak nie ukazał jej ludowi izraelskiemu. Mówi do nas, podobnie jak do nich, żebyśmy okazali ufność. Wiara oznacza, że musimy nauczyć się mieć nadzieję. To nie znaczy, że mamy dostrzegać. Jeśli będziemy czekali aż ujrzymy, pozostaniemy wówczas po tej drugiej stronie Morza Czerwonego.</p>



<p>Bracia i siostry, czy macie wiarę? Wiem, że każdemu z was Bóg dał pewną miarę wiary i możecie pozwolić, aby ta wiara wzrastała (siostra White mówi o kultywowaniu wiary), albo możecie pozwolić, aby ta wiara uschła i umarła. Bóg chce, abyśmy uczyli się żyć według wiary pokładając coraz więcej zaufania w Nim, a nie w rzeczach tego świata. Tylko ci, którzy zdobędą to doświadczenie, będą mogli nauczyć się pieśni Mojżesza i pieśni Baranka. Ja pragnę zaśpiewać tą pieśń. Czy wy również? Jeżeli będziecie śpiewać pieśń Mojżesza, będziecie również mogli zaśpiewać pieśń Baranka.</p>



<p>A cóż to jest za pieśń? Obj.5,9-14: „I zaśpiewali nową pieśń tej treści: Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu, i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi. A gdy spojrzałem usłyszałem głos wielu aniołów wokoło tronu i postaci, i starców, a liczba ich wynosiła krocie tysięcy i tysiące tysięcy; I mówili głosem donośnym: Godzien jest ten Baranek zabity wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo. I słyszałem jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków. A cztery postacie mówiły: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon.” To jest pieśń Baranka. Ci, którzy zaśpiewają pieśń Baranka wiedzą, że wszelka moc należy do Niego. Chociaż zdobyli zwycięstwo, wiedzą, że stało się to tylko dzięki Niemu. Umieścili całe swoje zaufanie w Nim i wiedzą, że w nich samych nie ma żadnej siły. Będziecie mogli zaśpiewać pieśń Baranka tylko wówczas, gdy nauczycie się Mu ufać, gdy uznacie, że wszystkie błogosławieństwa, wszelka chwała, wszelka cześć, wszelka moc należą do Niego, a nie do was.</p>



<p>Bracia i siostry, czas, który mamy możliwość tu spędzać, jest czasem błogosławionym, ale za parę godzin musimy udać się do naszych domów, gdzie nie będziemy otoczeni chrześcijańskim wpływem. Może będziemy musieli trwać samotnie i wtedy musimy podjąć decyzję, czy weźmiemy ze sobą Jezusa, czy będziemy Mu ufali, aby dał nam słowa, które mamy mówić, aby ukazał nam drogi, którymi mamy kroczyć, i rzeczy, które mamy czynić. Albo będziemy się starali czynić to bez Niego. Jeśli będziemy kroczyć z Jezusem, umieszczając w Nim całe nasze zaufanie, pewnego dnia zaśpiewamy tą pieśń i ja spoglądam w przyszłość w oczekiwaniu na ten czas.</p>



<p>Siostra White mówi nam, że istnieje wiele kwestii dotyczących 144000, których nie rozumiemy, ale jest jedna rzecz, którą musimy zrozumieć, a jest nią właśnie charakter tych, którzy będą do nich należeć. Powinniśmy pragnąć znaleźć się w tej liczbie. Niech Pan prowadzi was każdego dnia, abyście byli chętni współpracować z Nim dzień po dniu, aby On mógł uczynić was podobnymi do Jezusa w każdej myśli, w każdym słowie i w każdym uczynku, abyście mogli zaśpiewać razem z Nim. To jest moją modlitwą w imieniu Jezusa Chrystusa.

</p>
]]></content:encoded>
										</item>
		<item>
		<title>Wyposażenie w moc</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/wyposazenie-w-moc/</link>
				<pubDate>Wed, 01 Jan 2020 12:13:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Jim Hohnberger]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Chodzenie z Bogiem]]></category>
		<category><![CDATA[moc]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=3184</guid>
				<description><![CDATA[Aby nastąpiła prawdziwa reformacja i odrodzenie, musimy zrozumieć, jak na co dzień chodzić z Bogiem tak, aby uzdolnił nas do wzniesienia się ponad dziedziczne i pielęgnowane skłonności. Niewielu z nas rozumie, na czym polega nasz stały kontakt z naszym Niebiańskim Ojcem, w każdej chwili naszego życia. Jest to specjalna siła dla człowieka do osiągnięcia tego.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[
<p>

Aby nastąpiła prawdziwa reformacja i odrodzenie, musimy zrozumieć, jak na co dzień chodzić z Bogiem tak, aby uzdolnił nas do wzniesienia się ponad dziedziczne i pielęgnowane skłonności. Niewielu z nas rozumie, na czym polega nasz stały kontakt z naszym Niebiańskim Ojcem, w każdej chwili naszego życia. Jest to specjalna siła dla człowieka do osiągnięcia tego doświadczenia, aby prowadził On swoje rodziny i zbory do Boga.</p>



<blockquote class="wp-block-quote"><p>“Z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie. Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie.”—Filipian 2,12.13</p></blockquote>



<p>Te dwa krótkie wersety zawierają w sobie sekret wyposażenia w moc. Bóg dokonuje tego w Tobie i we mnie, i tak jak On to czyni, tak samo my powinniśmy przekazywać to dalej. To takie proste. Jest to tajemnica, jak stać się człowiekiem wyposażonym w moc, wyposażonym w moc mężem, i wyposażonym w moc ojcem. To jest klucz do życia poza mitami, które nas rozczarowują, i do odnalezienia sedna prawdziwego celu i spełnienia. To właśnie dostarcza ten opał do ognia prawdziwej odwagi, prawdziwej uczciwości i szczerości serca. Jest to tak proste, że nawet małe dziecko może to zastosować; a przy tym tak głębokie w rozpoczęciu i wynikach, że nawet największy człowiek na ziemi nie jest w stanie tego wyczerpać.</p>



<p>Bóg Stworzyciel, Ten, który jednym słowem powołał do istnienia cały świat, pracuje we mnie. Pracuje w Tobie. Jest osobistym Bogiem, Niebiańskim Ojcem, który opiekuje się każdym z nas z osobna tak, jakby nie było nikogo innego. Nikt nie jest pozbawiony Jego uwagi. Jakakolwiek była Twoja przeszłość, jakkolwiek skomplikowana byłaby Twoja teraźniejszość, bez względu na to jak mroczna zdaje Ci się być Twoja przyszłość, On jest tutaj dla Ciebie i dla mnie. On jest mocą, której nam potrzeba; On jest całą mądrością, jakiej nam potrzeba. On jest rozwiązaniem dla każdego problemu i lekarstwem, zadośćuczynieniem za każdy nasz błąd. Nie istnieje nic, czego potrzebujemy, a czego On nie jest w stanie nam dać. To jest łaska &#8211; łaska, która nas zbawiła (zobacz Efez. 2,8).</p>



<p>Jak więc możemy to wykorzystać? Jak to działa w praktycznych warunkach? Gdy Bóg wezwał mnie do porzucenia mitów, do których dążyłem, i do szukania Go poprzez doświadczenia w dzikiej przyrodzie, nie miałem najmniejszego pojęcia, gdzie i jak zacząć. Otworzyłem Słowo Boże, aby zobaczyć, czy nie znajdę w nim czegoś, co zadziała w mojej sytuacji. Wtedy trafiłem na Filipian 2,12.13 i to obudziło mnie, rozpoznałem w tych słowach klucz, który już dawno zagubiłem.</p>



<p>To bardzo proste. Każdego dnia, w każdej chwili naszego życia, powinniśmy momentalnie rozpoznawać prowadzący nas głos Ducha Świętego delikatnie sugerującego nam skręt w lewo lub w prawo (zobacz Izajasz 30,21). Jeśli odpowiemy z wiarą i będziemy z Nim współpracować, On zaopatrzy nas we wszystko, czego potrzebujemy (zobacz Efezjan 2,8-10).</p>



<p><strong>Zagubione połączenie</strong></p>



<p>Użyłem myśli o łasce jako „niezasłużonej dobroci,” i to jest właśnie to. Ale w moim własnym doświadczeniu, gdy ta definicja zadowoliła mój intelekt, musiałem jeszcze zastosować to w mojej codziennej, chrześcijańskiej wędrówce. Nie mogłem śpiewać „Cudownej Łaski” zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że w moim sercu nie potrafię jeszcze konsekwentnie panować nad sobą &#8211; szczególnie w moim domu. Gdy moja żona mówiła coś, co mi się nie podobało, traciłem panowanie nad sobą i powstawały pewne bariery oddzielające nas od siebie. Wszyscy w moim zborze wiedzieli już, że nie jestem stabilny emocjonalnie. Najgorsze było to, że kiedy będąc w moim zborze rozglądałem się dookoła siebie, wszędzie wokół widziałem ludzi o bardzo podobnych doświadczeniach duchowych, jakie i ja miałem, przerażała mnie myśl, że taka sama sytuacja jest wszędzie, gdziekolwiek jestem. Wiedziałem, że chcemy być lepszymi chrześcijanami w życiu, jakie prowadzimy, pełnym wysiłków i dobrych intencji, ale zawsze upadamy, i to wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy zwycięstwa. Zastanawiałem się, czy Boża łaska przebacza nam grzechy, które ciągle popełniamy? Czy Boża łaska może prawdziwie wyposażyć mnie w moc?</p>



<p>Tekst Filipian 2,14 przekonał mnie, że Boża łaska przeznaczona jest do tego, aby dać nam o wiele więcej, niż do tej pory doświadczyłem: „Czyńmy wszystko bez narzekania lub wymawiania się, co uczyni nas czystym i nienagannym ludem Bożym, bez winy pośród tego nieuczciwego i zdeprawowanego pokolenia, w którym świecimy niczym gwiazdy na niebie” (NIV). Wiem, że nie dorosłem do tego standardu. Nie ważne jak bardzo się starałem, nie mogłem przestać narzekać lub tłumaczyć się, byłem zupełnie niezdolny skończyć z ciągle powracającymi grzechami, takimi jak irytacja i gniew &#8211; sam świeciłem moim światłem do nieba. Jeśli Bóg chce, abym był kimś takim, to musi być więcej do ułaskawienia!</p>



<p>Zdecydowałem się wystawić Boga na próbę i zobaczyć, czy On naprawdę potrafi uwolnić mnie tak, jak mówi Jego Słowo. Gdy zacząłem swoje poszukiwania, zacząłem dostrzegać, że łaska nie jest tylko nieokreśloną abstrakcyjną siłą; właściwie to sam Bóg powiedział: „Jim, jestem twoją Pomocą. Możesz na mnie liczyć. Nigdy cię nie pozostawię. Nigdy cię nie opuszczę. Ty sam własnoręcznie możesz wpędzić się w problemy, ale ja Cię z nich wyprowadzę. Uchwyć moją dłoń. Pokażę ci drogę” (Zobacz Hebrajczyków 13,5.6).</p>



<p>To jest prawdziwie niezasłużona łaska! I my wszyscy jesteśmy dla niej objektami. Bóg nie gra z ulubionymi, a pastorzy nie mają więcej łaski, niż pijak w rowie, ponieważ Bóg obdarzył swą łaską każdego. Nikt nie może na nią zasłużyć; nikt nie może na nią zapracować. W naszym Bogu nie ma żadnego ciemnego punktu. On już oddał Samego Siebie za nas, więc już nie ma nic więcej, co można by dać.</p>



<p>Czemu więc nie doświadczałem Bożej mocy działającej przez Jego łaskę, gdy moja Sally irytowała mnie albo moi chłopcy grali mi na nerwach? To proste, ponieważ nie rozpoznałem łaski, kiedy pukała ona do moich drzwi. Miałem więc zrozumieć, że łaska jest Bożą obecnością w moim życiu – chcąca, abym ja przyjął, błagająca mnie, próbująca ocalić mnie w teraźniejszości, tutaj i teraz &#8211; z zaleceniem, aby On mógł prowadzić mnie, kierować mną, wypełnić mnie, odkupić mnie i odrodzić mnie na nowo. To właśnie jest Jego duchowy wpływ na moje serce. Lecz większość z nas przeciwstawia się temu duchowemu wpływowi. Zobaczmy, jak to wygląda w naszym codziennym życiu.</p>



<p><strong>Niezawodny trener</strong></p>



<p>Grałem jako lewy skrzydłowy w szkolnym futbolu. Gdy trener zdradzał nam swoje plany na mecz, szliśmy za nim. Jako dorosły, dostrzegłem tutaj analogię do mojej chrześcijańskiej wędrówki, oraz to, jak kiepskim byłem graczem. Grałem w grę życia przez więcej, niż trzydzieści lat, będąc przy tym swoim własnym trenerem. I zapragnąłem Trenera na linii autowej – Boga &#8211; dla błogosławieństwa i lepszej perspektywy na każdą grę, do której otrzymam powołanie. Tak długo, jak osądzał mnie świat, radziłem sobie całkiem nieźle. Lecz w szczerości serca rozumiałem, że tak naprawdę jestem partaczem &#8211; naprawdę kiepskim partaczem. Partaczyłem, gdy przyszło do podtrzymywania pełnych miłości relacji z moją żoną; partaczyłem, gdy przychodziło mi być prawdziwym ojcem dla moich dzieci; i prawdziwie partaczyłem, gdy przychodziło mi walczyć z moimi wadami charakteru.</p>



<p>Zawarłem więc umowę z Bogiem. Przestanę biec wykonując mój własny plan gry. Zacznę się Go słuchać, jako mojego prywatnego trenera. Natychmiast pozwolę Mu na to, aby to On, a nie ja, planował mecze, które mam rozegrać w ciągu dnia. Położyłem moje życie, moje małżeństwo i całą moją rodzinę w Jego dłonie. Postanowiłem rozwijać mój słuch tak, aby był jak najbardziej wyczulony na Jego spokojny, cichy szept, który posyła mnie do akcji. Bóg zna zmiany, postawy i podejścia potrzebne, aby to uczynić. Ja musiałem tylko zadbać o to, aby moja uwaga była skupiona na Nim przez cały dzień.</p>



<p>Cóż, wkrótce przekonałem się, że jest z tym pewien problem, ponieważ gdy Boża siła wygląda bardzo realnie w chwili, gdy klęczę na swoich kolanach w ciszy poranka, pokusa rzadko się wtedy pojawia &#8211; zaraz z rana, gdy jestem na nią gotowy. Nie, to podczas gdy tępo dnia codziennego zaczęło się budować, i ten hałas i rozrywki urosły w moich myślach, wówczas to, co chciałem, aby czynił On, aby poprowadzić mnie do celu, zaczęło tonąć w stresie i próbach życia. Tak było, gdy raz za razem upadałem, nawet wtedy, gdy wiedziałem, że Bóg chce mnie prowadzić.</p>



<p>Byłem sfrustrowany. Był to ten punkt, kiedy mój duchowy Trener przypominał mi o moich meczach futbolowych &#8211; grze w strasznym poziomie hałasu i rozpraszającym uwagę lodowatym deszczu albo śniegu i błocie, które prawie wszyscy konsumowaliśmy, i wtedy słuchałem ze szczególną wręcz uwagą poleceń w grze, tak abym wiedział, co mam robić. To była nauka, którą mogłem łatwo zastosować w moim własnym życiu. Powinienem rozwijać taką samą delikatność na łaskę Bożą &#8211; Jego pokój, cichy szept mówiący do mojego umysłu.</p>



<p>Czasami, gdy gra nie szła nam najlepiej, pośpiech i presja przygotowania się na następną grę wzrastała i wzrastała, aż z największym trudem mogłeś skupić uwagę na poleceniach otrzymywanych w czasie gry. Kiedy zaczynało się to dziać, ogłaszaliśmy przerwę dla krótkiej, błogosławionej minuty, gromadziliśmy się, odpoczywaliśmy, słuchaliśmy raz jeszcze naszych wytycznych i wychodziliśmy na boisko z nowym planem na zwycięstwo. Dobra wiadomość jest taka, że to, co działa w grze futbolowej, działa także w grze życia.</p>



<p>Gdy śpieszymy się i pędzimy, gdy diabeł pcha nas ku niebezpieczeństwu, potrzebujemy ogłosić przerwę z naszym Trenerem i zatrzymać się, aby wsłuchać się, prawdziwie wsłuchać się w Boży głos. To jest więź, w której ufam i polegam całkowicie na kimś innym, oraz cel, aby podążać za Jego wskazówkami. Kilku &#8211; zaledwie kilku &#8211; zna te osobiste warunki. Prawie nikt z nas nie był wychowany, aby chociaż uświadomić sobie, że Boża obecność może być dla nas czymś naprawdę realnym. Jesteśmy bardzo przyzwyczajeni, aby biec nasz życiowy plan, włączając w to religię. Czytamy Biblię i nastawiamy się, aby czynić wszystko, co Bóg polecił, dzięki naszej własnej mądrości i sile. To nie jest chrześcijaństwo. To jest humanizm.</p>



<p>Dlaczego? Ponieważ wciąż trzymamy ster w naszych rękach. Tworzymy nasze własne mecze i biegniemy w naszej własnej grze. Jesteśmy tak bardzo przyzwyczajeni do tego sposobu myślenia, że nie zdajemy sobie sprawy, jak destruktywne jest to dla nas; ale to właśnie ta postawa owładnęła sercem Lucyfera i rozpoczęła tę całą bolesną stratę, którą odnajdujemy w sobie dzisiaj. Ta postawa przeszła na Adama i Ewę, i oszukuje każdego z nas. Ale nie musimy w niej pozostawać.</p>



<p>Gdy Paweł powiedział Rzymianom: „sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Rzymian 1,17), miał na myśli to, że odkładamy naszą samorządność i pozwalamy, aby nasze życie znajdowało się pod panowaniem duchowego przewodnika. Bóg nigdy nie oczekuje, abyśmy czynili to sami. Nawet Jezus nie czynił tego sam. Zdecydowanie stał na stanowisku: „Nie mogę sam z siebie nic uczynić” (Jan 5,30).</p>



<p>Wielu szczerych mężczyzn i kobiet odrzuciło ideę bardzo osobistego Trenera, który przekazuje swoją wolę nie tylko poprzez Biblię, czy opatrzność, ale osobiście, do każdego indywidualnie, tak jak czynił to w czasach biblijnych, gdy Dawid zapytał: „Czy powinienem wyruszyć?” A jego trener, Bóg wszechświata, odpowiedział mu: „Idź” albo „Czekaj.”</p>



<p>Bóg ma jeden ogromny problem, gdy próbuje oferować nam ten typ pomocy dzień po dniu, godzina po godzinie. Póki sami dowodzimy swoim życiem, dopóki to my trzymamy w rękach ster, dopóty On nie jest w stanie zbyt wiele dla nas uczynić.</p>



<p>Gdy zdecydowałem, że pragnę głębszych doświadczeń, rozpocząłem szukać takich tekstów jak Izajasz 58,11: „Pan będzie ci nieustannie przewodził.”; Psalm 32,8: „Pouczę ciebie i wskażę ci drogę, którą masz iść; (…) a oko moje spocznie na tobie”; oraz Jakub 1,19: „A niech każdy człowiek będzie skory do słuchania.” W takich tekstach zauważyłem coś, co zagubiłem, a co wpłynęło na przykład, który ujrzałem w życiu wielkich ludzi z Biblii. Zdałem sobie sprawę, że wszyscy oni doszli do poznania głosu Bożego przemawiającego nie tylko poprzez Jego Słowo, ale także w ich własnym życiu. Zdałem sobie sprawę, że muszę skierować moje ucho w kierunku nieba, słuchać, i wtedy stosować to, co usłyszałem. Potrzebowałem poświęcić trochę czasu na spotkanie z moim Trenerem, na słuchanie Jego wytycznych, i dopiero wtedy wyjść na boisko i rozpocząć grę. </p>



<p><strong>Wypróbowanie nauki</strong></p>



<p>W życiu wielkich Bożych ludzi, zmarłych dawno temu, odnalazłem doświadczenie, którego tak bardzo pragnąłem. Zacząłem eksperymentować. Słyszałem już wcześniej o takim określeniu ‘religia eksperymentalna’, ale dopiero w tym miejscu mojego doświadczenia zrozumiałem, że to znaczy wypróbowanie tego, o co, jak wierzycie, Pan Bóg was prosi, żeby zrobić to w rzeczywistym, praktycznym świecie. Udawałem się więc do Boga z moimi zmaganiami, studiowałem Jego Słowo, aby poznać Jego wolę, walczyłem, aby rozpoznać Jego głos, a potem zabierałem się do wypróbowania w moich doświadczeniach tego, co wnioskowałem, że mi mówi. Na początku nadal upadałem. Próbowałem ponownie i upadałem, ale tym razem była różnica w moich porażkach. Teraz nauczyłem się uczyć na własnych błędach i każdy eksperyment przybliżał mnie do Boga. W przeszłości byłem skazany na klęskę, ponieważ nie rozumiałem, jak chodzić i rozmawiać z Bogiem. A teraz uczyłem się przejścia z głęboko zakorzenionego nawyku bycia panem samego siebie, do pozwolenia na to, aby to On był moim Panem. Nie jest to coś, co dokonuje się raz i na zawsze. To było budujące doświadczenie. Kawałek po kawałku zacząłem robić niewielkie postępy.</p>



<p><strong>Kroki dziecka</strong></p>



<p>Przypomina mi to, jak uczyłem moich chłopców chodzić. Stawiali swoje pierwsze dziecięce kroki naprzód &#8211; chwiejąc się w tył i w przód i na boki, czasem upadając. Czy myślisz, że wydzierałem się wtedy na nich: „Ty głupi dzieciaku &#8211; ty nigdy nie nauczysz się chodzić. Zapomnij!”? Nie, nie, po tysiąckroć nie! Zachęcałem ich, aby podnieśli się i spróbowali ponownie. Byłem trenerem, który z linii autowej mówił: „No dalej, możesz to zrobić!” „Jeszcze tylko jeden krok &#8211; jesteś już prawie na miejscu &#8211; no dalej!” „Dla mnie nie jest ważne, ile razy upadłeś &#8211; dla mnie ważne jest, ile razy podniosłeś się z upadku!”</p>



<p>To jest nasz niebiański Ojciec! On wie, że spędzamy większość życia pełzając na naszych brzuchach i myśleniu, że to jest jedyny sposób na przejście naokoło. On rozumie, że mamy chwiejne nogi i lichą równowagę, kiedy po raz pierwszy stajemy na naszych nogach, i że dlatego jesteśmy skłonni zawrócić na stare, znajome drogi. Oczekuje On wielu upadków w tym procesie &#8211; mnóstwo razy. Ale Jego zasadniczą troską jest to, że uczymy się chodzić. On pozostaje przy nas, nie ważne jak długi byłby ten proces! On widzi nas takimi, jakimi się staniemy, a nie takimi, jakimi obecnie jesteśmy. Niekończące się próby marszu i lądowania płasko na naszych twarzach nie są stratą czasu, ale częścią procesu unieważnienia przeszłości.</p>



<p>Widzicie, w przeciwieństwie do malutkich dzieci, które uczą się wszystkiego od początku, my nosimy w sobie różnego rodzaju złe zrozumienie i bagaż naszych doświadczeń z przeszłości. Tak długo wszyscy robiliśmy rzeczy po swojemu, że wyryliśmy olbrzymie koleiny na naszej drodze. Gdy decydujemy się do końca iść drogą, po której Bóg chce abyśmy szli, wiele razy potykamy się i upadamy w koleinach życia. To nie powinno nas odstraszać. Próbowanie i upadanie, i próbowanie znowu nazywa się nauką. Próbowanie, upadanie i poddawanie się, to jedyna prawdziwa porażka. Tak jak dziecko w końcu uczy się chodzić, tak i my możemy nauczyć się chodzić z Bogiem.</p>



<p>Wszyscy zmagamy się z tym, ponieważ życie w cieniu wszystkowidzącego Jedynego jest dla nas obce. Ale gdy raz spróbujemy i idziemy dalej w ślad naszych pierwszych kroków, nowe życie zaczyna się w nas i napełnia mocą nasze dusze.</p>



<p><strong>Jak to działa&#8230;</strong></p>



<p>Pozwólcie, że podzielę się, jak to działa dla mnie, poprzez opowiedzenie wam przebiegu mojego typowego dnia. Nie jestem waszym przykładem, ale może mój przykład będzie mógł wam pomóc odnaleźć waszą własną, napełnioną mocą drogę.</p>



<p>Początek każdego nowego dnia jest dla mnie początkiem nowego meczu w grze życia. Potrzebuje czasu na spotkanie z moim Trenerem. Upewniam się więc, że mam ten czas. Wstaję około 5:00 rano i wychodzę z domu, aby pobiegać. Wyobraźcie sobie, jak to jest. Mieszkamy w nieskazitelnej dziczy doliny graniczącej z Parkiem Narodowym Glacier. Rosły, urwisty szczyt oddziela nas od wschodnich zalesionych gór graniczących z zachodem. Jest tu spokojnie i cicho. Wszystko, z czym się spotykam, gdy przekraczam próg domu, to po prostu Boże stworzenie. Gdy biegnę ścieżką w dół trasy do rzeki, widzę przebłyski wschodu słońca, albo też napotkam na spoglądającą łanię, a mój umysł zaczyna nastawiać się na Tego, który to wszystko stworzył. On jest tutaj &#8211; stale jest tutaj! Moje myśli zwracają się w kierunku osób, które są w moim życiu. Przenoszę ich przed Niego, prosząc o prowadzenie i błogosławienie każdemu z nich tak, jak On wie to najlepiej. Dzielę się z Nim moimi sprawami, moją potrzebą Jego interwencji i ochrony, moim rozpoznaniem Jego stałego nadzoru w moim życiu.</p>



<p>Wracam do domu czujny i raźny. Po wzięciu prysznica idę do mojego biurka, otwieram moją Biblię i czytam przez około pół godziny. Ten czas ze Słowem Bożym to podstawa, jeśli mam rozpoznać Jego głos i Jego kierownictwo. Jak widzisz, głos Boży nie jest jedynym, który zabiega o Twoją uwagę. Nasz własny ludzki rozum &#8211; co ja nazywam „mówieniem do siebie” &#8211; jest bardzo silnym głosem i jeśli jest to jedyne co mamy, wydaje się prawdziwy. Rozumowanie innych także wpływa na nasze myśli i opinie. I oczywiście mamy pewnego wroga, który stale pracuje nad tym, aby zaprowadzić nas w ślepą uliczkę. Możemy łatwo pomylić ten głos z Bożym głosem i podążać za nim myśląc, że jesteśmy prowadzeni przez Boga. Możemy być szczerzy, ale możemy być szczerzy niewłaściwie. Boże zasady objawione w Jego Słowie to pewny test dla nas, aby rozpoznać, kto przemawia do naszego serca.</p>



<p>Nigdy nie możemy wyczerpać Biblii. Tylko dlatego, że przeczytałem Biblię od deski do deski i znam wszystkie historie, i wiem gdzie odnaleźć tekst do udowodnienia tej a tej zasady wiary, nie oznacza, że nie potrzebuję już czasu ze Słowem Bożym na co dzień. Widzisz, Boże prowadzenie zawsze idzie naprzód. Moje zrozumienie, jak przyjąć prowadzenie wczoraj, wystarczyło na wczoraj. Ale dziś doświadczenie musi się pogłębić. Boże Słowo jest zawsze świeże, ponieważ ma zdolność wnikania coraz głębiej w nasze serca, w którejkolwiek fazie doświadczenia byśmy nie byli.</p>



<p>Po około trzydziestu minutach czasu ze Słowem Bożym, mój umysł zazwyczaj wycisza się. Opróżnia się z „mówienia do siebie” i wypełnia Bożymi zasadami. Moje myśli poddają się Jemu. Wchodzę wtedy w czas ciszy. Klękam i wielbię Boga chwaląc Go za to kim jest i dziękując Mu za Jego pomocną dłoń w moim życiu i życiu innych. Mówię do Niego jak do przyjaciela, dzieląc się moimi radościami, troskami i planami. Przyznaję się do moich wad i proszę o Jego oczyszczającą i napełniającą mocą łaskę. Zobowiązuję się być wrażliwym na moje sumienie, zgodnie z prowadzeniem Jego Słowa, przez cały dzień. I to co najważniejsze, słucham.</p>



<p>Większość ludzi zwraca się do Boga jak do kogoś w rodzaju duchowego chłopca na posyłki i daje Mu listę tego co chcą, aby dla nich uczynił. Chociaż oczywiście podczas modlitwy jest miejsce na dzielenie się z Bogiem naszymi potrzebami, to jednak daleko bardziej ważne dla nas jest świadome poddanie naszego życia Bogu. Raczej zamiast mówić Mu co ma robić, powinniśmy rozwijać posłuszeństwo z naszej strony, aby wejść w słuchanie Go w ciągu całego dnia. My nie kontrolujemy Boga. Nie możemy powiedzieć: „Tutaj właśnie jestem &#8211; mam dziesięć minut. Wpłyń na mnie i przekaż mi instrukcje na cały dzień.” To jest kontrolowanie Boga.</p>



<p>Daję Bogu sposobność do wpłynięcia na mój umysł, kiedy jestem na kolanach. Jeśli mój umysł nie jest wyciszony, używam tekstów Biblijnych, aby skupić swój umysł na Bożej woli dla mnie. Jeśli z czymś walczę, zazwyczaj wychodzę na dwór na spacer rozmawiając z Bogiem na głos. Ta wspólnota jest konieczna, aby uczynić mnie czułym na Jego prowadzenie w ciągu dnia, i do zmotywowania mnie do działania tak, jak On obiecał.</p>



<p><strong>Równowaga</strong></p>



<p>Po latach zrozumiałem, że wyciszenie dźwięków z tła mojego życia pomaga mi być bardziej uważnym na mojego Trenera. Jestem z natury, wyuczenia i upodobania takim ‘gepardem’. Mój Trener pracuje ze mną nad tym, abym zwolnił i poczuł pokój, oraz odnalazł równowagę, ponieważ kiedy biegnę zbyt szybko, nie słyszę tak łatwo Jego głosu w moim sercu. Wtedy automatyczne reakcje na życie biorą górę. Dlatego wyeliminowałem telewizję, radio, gazety i czasopisma. Wielu ludzi ma trudności w takim cichym środowisku, ale ja nauczyłem się doceniać ciszę, ponieważ mogę wtedy łatwiej rozpoznać głos mojego Trenera, który mnie prowadzi do zwycięskiej rozgrywki. I gdy współpracuję z Nim w ten sposób, nabieram nowego odczucia Bożej obecności w moim życiu. A gdy zaczynam wędrować w tym świetle, moje maniery ulegają zmianie. Mój stosunek do innych zostaje uświęcony. Moja troska, by przedkładać potrzeby innych ponad swoje własne nabiera nowego wymiaru. Wychodzę naprzód i poznaję, że Boże drogi są lepsze od moich. To jest to, co znaczy mieć żywą wiarę &#8211; połączyć wiarę z obecnym Zbawicielem.</p>



<p><strong>Z kolan &#8211; na nogi</strong></p>



<p>Teraz już czas iść w dalszą część dnia. Wychodzę z mojego małego pokoiku i zerkam do sypialni, którą dzielimy wspólnie z Sally. Dostrzegam, że łóżko jest nie pościelone. Nauczyłem się, że gdy pozwalasz Bogu panować nad swoim życiem, On prosi cię o zrobienie rzeczy, których twoje naturalne skłonności nie chcą zrobić. Zaczynam schodzić schodami na dół, ale niepokój w moim sercu delikatnie sugeruje mi, abym zawrócił i pościelił łóżko.</p>



<p>“Ale Panie… To rzecz Sally!”</p>



<p>“Kto kontroluje, Jim??” Decyzja zawsze należy do mnie.</p>



<p>“No cóż Panie, przypuszczam, że to będzie miły gest dla mojej Sally.”</p>



<p>“Tak Jim, ona by to naprawdę doceniła.”</p>



<p>“Dobrze Panie. Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie. Pościelmy łóżko.”<br>(zobacz Łukasz 22,42)</p>



<p>To takie proste. Wyczulenie na Bożą wolę przeciwstawia się mojej woli.</p>



<p>Pięć minut później jestem gotowy do rozpoczęcia naszego wspólnego, rodzinnego nabożeństwa. Śpiewamy pieśni, klękamy do modlitwy, czytamy kilka ustępów, które dodają nam odwagi na chrześcijańskiej drodze, i dyskutujemy, co oznaczają one dla nas w szczegółach. Kończymy modlitwą i Sally zaczyna przygotowywać posiłek.</p>



<p>Kieruję się do swojego biurka, żeby rozpocząć obowiązki tego dnia. Ale gdy zerkam przez ramię, widzę jak moja Sally nie tylko przygotowuje posiłek, ale w tym samym czasie próbuje złożyć pranie, włożyć nową porcję i pochować ubrania. I wciąż ten cichy głos mojego Trenera mówi: „Ona pewnie potrzebuje pomocy i zachęty.”</p>



<p>“Ale Panie… Ja naprawdę chcę zabrać się za swój dzień &#8211; nie jej!”</p>



<p>Wszyscy jesteśmy bardzo egoistyczni pod tym lub innym względem. U mnie wygląda to tak, że robienie czegoś do końca jest ważniejsze niż ludzie. Jestem rozchwiany. Wszyscy wypadliśmy z równowagi w prawo albo w lewo. Ale czy zgodzę się na przesunięcie się na środek? Rozważałem to przez kilka chwil i poddałem moje wybory mojemu Trenerowi. Sally jest poruszona, gdy widzi, jak sprzątam kuchnię i chowam ubranie. Uwielbiam ten wielki uśmiech, wypływający z jej serca i lśniący na twarzy. Miłość w nocy zaczyna się – zawsze zaczyna się – miłością w ciągu całego dnia i przez cały dzień. Nie jest to naszą motywacją lub celem, ale odpowiedzią na pytanie, dlaczego tak wielu mężczyzn zmaga się z chłodną partnerką wieczorem. No dalej, panowie. Przemyślcie to. Gdyby się tak zamienić rolami, to powiedzcie mi, jak bardzo ‘gorący’ bylibyście dla męża, który przez cały dzień was unika, a w nocy zaczyna was ‘gonić’?</p>



<p>Mamy uroczy wspólny posiłek, nie przy telewizorze, gazecie, radiu, czy czymś podobnym absorbującym naszą uwagę, ale komunikując się w sprawach dotyczących naszego wspólnego życia, naszych dzieci, naszej przyszłości. To jest żywe, otwarte, dodające siły. Zmywamy razem i kielich mojej Sally jest pełny. Jest wesoła i zakochana. Moje działanie w posłuszeństwie wobec mojego Trenera zachęca ją. Jak mało żon otrzymuje chociażby tyle względów w ciągu swojego dnia. Nic dziwnego, że małżeństwa są nieświeże i anemiczne. Mało tego, jaki rodzaj służby będę pełnił pisząc i mówiąc o chrześcijańskim życiu, a przy tym traktował Sally jako udogodnienie w domu?</p>



<p>Wszystko, co zrobiłem, to słuchanie mojego Trenera, w której grze zagrać w następnej kolejce. Hej, panowie, to nie jest skomplikowane. Ale w danej chwili wymaga to śmierci mojej własnej woli i drogi. Nazywa się to życiem w cieniu naszego Zbawiciela. Prawdą jest, że twoja sytuacja może się zmieniać i okoliczności, w których się znajdujesz mogą być inne, ale wytyczne pozostają wciąż takie same. „Wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty“ (Mateusz 26,39). Jestem tutaj Panie, użyj mnie jako narzędzia dla Twojej prawości. Abym mógł żyć nie dla siebie, ale dla wyświadczania mojej miłości codziennie, przez resztę mojego życia.</p>



<p>To wiedzie w głąb religii i dotyczy serca chrześcijaństwa, którym jest Golgota. Golgota reprezentuje odłożenie na bok mojego życia dla dobra innych. Nie chcę, abyś myślał, że to powoduje poczucie nieszczęścia. Wręcz przeciwnie, jestem prawdopodobnie najszczęśliwszym mężem i ojcem na tym świecie, najbardziej spełnionym człowiekiem. To trudne zawrócić z własnego biegu życia do życia prowadzonego przez Boga. Ale zysk z małżeństwa, zregenerowanego i odświeżonego, oraz rodziny, która związana jest razem, jest wspaniały.</p>



<p><strong>Gepard i żółw</strong></p>



<p>No koniec, jestem gotów do pracy przy moim biurku. Często stawiam czoło monstrualnym zadaniom, tak jak Ty to robisz w swoim zawodzie. Działalność do której powołał nas Bóg powiększyła się, w jej szeregi wchodzi wiele osób współdziałających w wykonywaniu poszczególnych zadań. Jak wspomniałem, należę do typu osób, które lubią brać się do roboty. Problemem jest to, że niektórzy z tych, z którymi pracuję są typem żółwia i potrzebują czasu, żeby być kreatywnymi. Pan Bóg stworzył oba typy człowieka. Ale gepardy mogą wywierać taki nacisk na żółwie, że te chcą schować się w swojej skorupie. A żółwie tak się mogą zapętlić w byciu kreatywnymi, że zapominają, że celem jest przejść przez metę.</p>



<p>Tego konkretnego dnia pracowałem nad płytami DVD, ale tą pracą mogłoby być równie dobrze dopracowywanie jakiegoś szczegółu na płycie CD lub coś związanego z pracą wydawniczą. W tym całym procesie pracy zawsze gdzieś ktoś coś zamota, a ja mam zawsze to szczęście, żeby to pozbierać i pchnąć dalej. Niedawno musiałem zadzwonić do pewnego żółwia, który ma dwie prędkości &#8211; późno i później, i tylko dwa biegi &#8211; wykoleić się i wykoleić się całkowicie. To przedsięwzięcie miało już przesuwany ostateczny termin i teraz byłem obsypywany usprawiedliwieniami. Czułem niebezpieczeństwo, że potraktuję tą osobę w sposób cielesny, zamiast w Duchu Bożym. Najłatwiej dla mnie teraz, jako geparda, było ‘przejechanie się’ po tym żółwiu i zdawałem sobie z tego sprawę. Nie wiem gdzie Ty siebie odnajdujesz w tym scenariuszu – czy jesteś żółwiem, który potrzebuje zrzucić skorupę, czy gepardem który potrzebuje zwolnić. W obu przypadkach potrzebujemy dojść do środka w Jezusie. Oba typy osobowości potrzebują przemiany natury i nadzorującego ich Duchowego Trenera.</p>



<p>Wykonałem telefon i mogłem wyczuć wzrastające napięcie. To jest miejsce, gdzie większość z nas gubi swoją zależność i bierze sprawy w swoje własne ręce. Wydajemy się opuszczać obecność Bożą i daleko bardziej ufać naszym własnym myślom, emocjom, zdolnościom i problemom &#8211; metodami radzenia sobie z problemami albo zupełnie bez nich.</p>



<p><strong>Zdobywać bramkę!</strong></p>



<p>Będąc przy telefonie, zrobiłem ‘przerwę’ i dało się odczuć ‘głośność’ tej ciszy. Co tak naprawdę robiłem? Konsultowałem się z moim Trenerem dla uzyskania świeżej metody, która pomoże nam obojgu znaleźć się na linii finiszu jako członków tego samego zespołu.</p>



<p>To jest tym, co nazywam wielką wymianą. Dzieje się to wtedy, kiedy przychodzę z moimi problemami do Boga i zamieniam je na Jego pokój i Jego rozwiązania. Gdy zaczynałem się tego uczyć, zajmowało mi około piętnastu do dwudziestu minut, żeby uzyskać nad sobą kontrolę w Chrystusie, ale teraz mogę osiągać to, czego pragnę w krótką chwilę. Jestem jak biegacz, który na początku biegnie dystans jednej mili w dziesięć minut, ale wraz z treningiem pokonuje tę samą odległość w osiem minut, potem w sześć i w końcu w cztery. Tak samo w życiu chrześcijańskim, rzeczy, które zajmowały nam dużo czasu na początku, z czasem zabierają nam go coraz mniej, gdy osiągamy coraz lepszą sprawność.</p>



<p>Nagle otrzymałem nowy pomysł i powiedziałem do mojego żółwiowego przyjaciela: „Co byś zrobił na moim miejscu? Jestem sfrustrowany i potrzebuję twojej pomocy.”</p>



<p>Od razu dostrzegłem zmianę nastawienia po drugiej stronie słuchawki, a podejście mojego przyjaciela złagodniało, i zaczął szukać ze mną rozwiązania. Odpowiedział mi: “Rozumiem twoją rozterkę, Jim. Pozwól, że przemyślę to i oddzwonię do ciebie.”</p>



<p>Na tym moja praca się nie kończy. Pan Bóg pragnie nauczyć mnie jeszcze więcej, chce więc, żebym modlił się za tym człowiekiem, podczas gdy on będzie rozmyślał nad naszą sytuacją. Modlę się: “Panie, przez swoją łaskę &#8211; swoją obecność, swoją mądrość, swoją siłę &#8211; dotknij tego człowieka w sposób, który poruszy jego serce. Pomóż mi pozostać spokojnym w Tobie, niezależnie od tego, co stanie się dalej. Pomóż mi zrozumieć, że Ciebie bardziej interesuje charakter, niż meta końcowa, i że ta praca jest Twoją pracą do ukończenia, nie moją.”</p>



<p>Nie mogę modlić się za drugą osobę w ten sposób, jeśli moje serce nie będzie przybliżało się do niej; w miejsce frustracji pielęgnuję głębokie i szczere zainteresowanie tą osobą jako bezcennym człowiekiem. To jest sekret, dzięki któremu Pan Jezus wciąż pozostaje w moim sercu w obliczu trosk całego dnia, i zachowuje mnie od tego, aby moje emocje, moje myśli i moja ‘mądrość’ nie panowały nade mną. Ta wielka przemiana &#8211; zamiana moich myśli, uczuć i emocji na mądrość mojego Trenera i Jego sposób ‘rozgrywki’- zdobywa bramkę!</p>



<p>Ta wielka wymiana czeka nas w każdej chwili i w każdym miejscu, ale to od nas zależy, czy ogłosimy przerwę, jeśli dzień, okoliczności i uczucia zaczynają nad nami panować. Dla mnie jest to przerwa w samym środku bitwy, żebym przypomniał sobie o Tym, który jest dowódcą. Kiedy mamy dostateczną motywację, żeby wszystko przefiltrować przez naszego Niebiańskiego Trenera, wtedy ma miejsce ta wielka wymiana. To jest ta moc, która staje się naszą tylko wtedy, gdy podłączamy się do Źródła mocy &#8211; raz za razem, raz za razem.</p>



<p>Mój żółwiowy przyjaciel z czasem oddzwania, zapewniając mnie, że mój materiał będzie gotowy w ciągu dwudziestu czterech godzin, a ja mam nadzieję, że on się z tego wywiąże. Bez względu na to, czy uda mu się to czy nie, mogę pozostać spokojny, zamiast sfrustrowany.</p>



<p><strong>Czas na huśtawkę</strong></p>



<p>Jest już południe i mój dzień trochę mnie wykończył. Ale otrzymałem również nowy zasób energii. Zapraszam moją żonę na czas bujania się na naszej ogrodowej huśtawce. Podczas gdy popijamy chłodną górską wodę, jestem kuszony, żeby wnieść do naszej rozmowy mój bagaż sceptycyzmu na temat mojego przyjaciela. Mój trener proponuje mi: „Jim, odśwież swoją żonę. Nie wnoś tego bagażu do jej dnia. Zapytaj ją, jak jej idzie pisanie nowego rozdziału księgi jej życia. Podtrzymuj tą rozmowę w sposób aktywny, a nie jedynie pasywnymi reakcjami.”</p>



<p>To nowe zagranie. Mój Trener ponownie prosi mnie o podjęcie decyzji. Wygląda na to, że moje życie składa się z podejmowania różnych decyzji. Pan Bóg mówi w Księdze Jozuego w 24 rozdziale i 15 wierszu: „Wybierzcie sobie dzisiaj, komu będziecie służyć.” Tym właśnie jest prawdziwe chrześcijańskie życie. Ono wykracza poza jedynie przekonanie i dotyczy życia wiary, poddania i zależności od Jedynego – Jedynego, który nas kocha miłością odwieczną.</p>



<p><strong>On jest zaangażowany</strong></p>



<p>Po południu, jednym z moich zadań jest założenie kilku ptasich domków na nowej łące, która powstała po pożarze w rogu naszej posiadłości. Pozbierałem narzędzia i materiały, które uważam, że potrzebuję, łącznie z małymi szczypcami do drutu.</p>



<p>Wtedy przychodzi do mnie myśl: „Czemu nie weźmiesz ze sobą również tych większych?”</p>



<p>To głupi pomysł, pomyślałem sobie. Potrzebuję tylko te małe. Zszywki dla tych domków są małe. Szybko odrzucam ten pomysł i maszeruję do wykonania zadania.</p>



<p>Przymocowałem te domki dla ptaszków ¼ mili od domu. Żeby ukończyć zadanie, musiałem wyciągnąć kilka małych zszywek i wziąłem do ręki te małe szczypce. Próbuję wyciągnąć zszywki i wtedy zauważam, że szczypce nie działają, ponieważ jedna z końcówek ułamała się. Muszę wrócić całą drogę z powrotem do garażu po większą parę. Po drodze zdumiewam się nad czułą opieką mojego Trenera. On troszczy się nawet o drobne szczegóły mojego życia i chce mnie zbawić od mojej krótkowzroczności &#8211; jeśli tylko bym Go posłuchał. Odnawia się moja chęć bycia kierowanym przez Niego.</p>



<p><strong>Czas na przerwę</strong></p>



<p>Resztę popołudnia jestem bombardowany telefonami, niespodziewaną wizytą i spotykam się z wielkim zawodem. Nasz generator, jedyne źródło elektryczności, zaczyna szwankować. Nie udaje mi się zrobić prawie nic z tego, co chciałem zrobić tego popołudnia. Wszystko co udało mi się wykonać to to, co musiało być wykonane pilnie. A ja lubię zabierać się za swoje sprawy!</p>



<p>O 18:30 moja żona spogląda na mnie wzrokiem, który mówi: “Nie potrzebujesz więcej zadań do wykonania. Pójdźmy na długi spacer wzdłuż rzeki.”</p>



<p>Wewnątrz przeżywam walkę. Wolałbym naprawić generator. Gepard we mnie zaczyna się rzucać i chcę wolnej wodzy. Jestem kuszony, żeby powiedzieć: „Pójdź beze mnie. Mam za dużo spraw na głowie.”</p>



<p>Ale odczuwam cichy, spokojny głos, który mówi mi: „Idźcie na osobność, na miejsce ustronne i odpocznijcie nieco (Ew. Marka 6,31).” Znowu jest to walka o to, kto będzie panował. Wiem co powinienem zrobić, ale nie jest to kwestia świadomości. To kwestia zastosowania. Czy poddam się temu co najważniejsze, czy poddam się tyranii pilnego obowiązku? Wrzucam swój głos do skrzynki.</p>



<p>„Idźmy! Generator zaczeka do jutra.”</p>



<p>Mój gepard został ujarzmiony. Pan Bóg zwycięża i ja zwyciężam też!</p>



<p>Gdy kładę się tej nocy spać, zauważam, że w moim życiu była pomocna dłoń, która, gdyby pozwolić jej w pełni działać, wypracuje w moim życiu nowy charakter, odświeżone małżeństwo i odmienioną rodzinę. Jak mógłbym powiedzieć nie. Jakim tupetem było myślenie, że mógłbym kiedykolwiek sam radzić sobie w życiu. Jak cierpliwie czekał mój Pan, żebym zauważył Jego najwyższe zainteresowanie moim dobrem!</p>



<p>Jaka była różnica między Piotrem a Judaszem? Oboje byli uczniami Chrystusa i cieszyli się Jego przyjaźnią. Oboje mieli poważne wady charakteru. Oboje przywykli do tego, żeby być panami samych siebie. Obojgu dano szansę zawrócenia z kontrolowania swojego życia samemu do poddania go pod kontrolę Chrystusa. Piotr zawrócił ze złej drogi, Judasz nie. Na której z tych dwóch ścieżek ty się znajdujesz?</p>



<p><strong>“Panie! Co chcesz, abym ja uczynił?”</strong></p>



<p>Jeśli zrozumiałeś, że sam prowadzisz swoją ‘rozgrywkę’, czemu nie zawrócisz z tej drogi właśnie teraz? Czemu miałbyś nie spróbować, chociaż przez 30 dni? Co masz do stracenia? Tylko przez 30 dni skoncentruj się na pytaniu, które zadał Paweł w 9 rozdziale Dziejów Apostolskich, w 6 wierszu, kiedy to w końcu przestał sam podążać własną drogą i zaczął słuchać swojego niebiańskiego Trenera: „Panie! co chcesz, abym ja uczynił?” To jest pytanie, które trzeba zadać gdy wstajesz, gdy idziesz przez resztę dnia, i kiedy się kładziesz. Pozwól Bogu mieć cię – w jak największym wymiarze &#8211; przez 30 dni. Rozgrywaj tylko Jego rozgrywkę, zgodnie z tym co zrozumiesz. Niech twoja żona i dzieci będą ważniejsi, niż ty. Żyj aby uczcić Jego imię w każdej rozmowie i zadaniu w ciągu dnia, który masz.</p>



<p>To co odkryjesz jest zdumiewające. Rzuciłem to wyzwanie wielu ludziom, żeby wypróbowali ten program, który zupełnie zmienia życie, i wielu z nich wraca do mnie i mówi: „Bóg jest prawdziwy… On tam jest… On przemawia do mnie osobiście! Moja żona, moje dzieci, moi przyjaciele – wszyscy mówią, że widzą różnicę w moim życiu. Rozumiem teraz gdzie raniłem moich najbliższych, i odnajduję moc, by zamiast tego leczyć ich. Myślałem, że będę się czuł ograniczony. Zamiast tego czuję się taki wyswobodzony!”</p>



<p>No śmiało! Wskakuj na burtę! 30 dni to nie tak długo! Po prostu poddaj się i pozwól Bogu być twoim Trenerem!</p>



<p></p>



<p>Pytania do przemyślenia dla siebie lub do dyskusji w grupie.</p>



<p>1.Co Duch Święty powiedział mi, gdy czytałem ten rozdział? Czy odpowiem Mu?<br>2.Czy moje zrozumienie łaski czyni różnicę w moim codziennym doświadczeniu?<br>3.Gdyby ktoś zapytał się mojej żony, kto prowadzi życie twojego męża, co by ona odpowiedziała? Czy jestem prowadzony przez Boga, czy przez samego siebie?<br>4.Co zakłóca moją świadomość Boga?<br>5.Jakie zajęcia, które powodują zabieganie muszą zostać ‘uciszone’ w moim życiu?<br>6.Wkraczając w dzień i nawiązując kontakty z moimi ukochanymi, czy mogliby powiedzieć o mnie, że widzą, jak poddaję się niebiańskiemu Trenerowi?<br>7.Czy doświadczają mojego naśladowania niebiańskiego Trenera w sposób praktyczny?<br>8.Kiedy myślę o mojej pracy, co jest najważniejsze dla mnie – ukończenie zadania, czy odnalezienie równowagi w Jezusie?<br>9.Gdy Duch Święty szepcze do mojego ucha, czy konsekwentnie reaguj na Jego głos?</p>



<p>Jaki jest mój odzew na to trzydziestodniowe wyzwanie?

</p>



<p><br></p>
]]></content:encoded>
										</item>
		<item>
		<title>Jezus uczący uniżenia</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/jezus-uczacy-unizenia/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/jezus-uczacy-unizenia/#respond</comments>
				<pubDate>Tue, 10 Sep 2019 16:58:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[WAGGONER E. J.]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Zagadnienia biblijne]]></category>
		<category><![CDATA[pokora]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=3078</guid>
				<description><![CDATA[&#8222;Przed świętem Paschy, Jezus, wiedząc, iż nadeszła godzina jego odejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca. A podczas wieczerzy, gdy diabeł wzbudził w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty, zamysł wydania go, wiedząc, iż Ojciec wszystko dał mu w ręce i że od Boga wyszedł i.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<p><i>&#8222;Przed świętem Paschy, Jezus, wiedząc, iż nadeszła godzina jego odejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, umiłował ich aż do końca. A podczas wieczerzy, gdy diabeł wzbudził w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty, zamysł wydania go, wiedząc, iż Ojciec wszystko dał mu w ręce i że od Boga wyszedł i do Boga odchodzi, Wstał od wieczerzy, złożył szaty, a wziąwszy prześcieradło, przepasał się. Potem nalał wody do misy i począł umywać nogi uczniów i wycierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł też do Szymona Piotra, który mu rzekł: Panie, Ty miałbyś umywać nogi moje? Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Co Ja czynię, ty nie wiesz teraz, ale się potem dowiesz. Rzecze mu Piotr: Przenigdy nie będziesz umywał nóg moich! Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał działu ze mną. Rzecze mu Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, lecz i ręce, i głowę. Rzecze mu Jezus: Kto jest umyty, nie ma potrzeby myć się, chyba tylko nogi, bo czysty jest cały. I wy czyści jesteście, lecz nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto ma go wydać; dlatego rzekł: Nie wszyscy jesteście czyści. Gdy więc umył nogi ich i przywdział szaty swoje, i znów usiadł, rzekł do nich: Czy wiecie, co wam uczyniłem? Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem, i słusznie mówicie, bo jestem nim. Jeśli tedy Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem nogi wasze, i wy winniście sobie nawzajem umywać nogi. Albowiem dałem wam przykład, byście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy nad pana swego ani poseł nie jest większy od tego, który go posłał. Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie&#8221; (Jan 13,1-17).</i><br />
(…)</p>
<p><center><b>Chrystus jako sługa</b></center><br />
Kim był ten, który dokonał rzeczy, której nie spodziewano się nawet po słudze? To Jezus, Syn Boży. Czy zrobił tak dlatego, że stracił z oczu poczucie dostojeństwa własnej pozycji? Wcale nie. Uczynił to w pełnej świadomości tego, że przyszedł od Boga i do Boga odchodzi. Wiedział, że dla uczniów był Panem i Nauczycielem i nic z tego, czego dokonał, nie było sprzeczne z tym faktem. Chrystus nie poniżył siebie tym czynem. Żaden z Jego uczniów nie stracił do Niego szacunku z powodu tego, co zrobił. Był On uosobieniem prawdziwego dostojeństwa, które nie musi się asekurować w celu zachowania autorytetu, ale raczej broni się samo i wywyższa każde przedsięwzięcie, którego się podejmuje.<br />
Była to lekcja służby. Jezus powiedział: „Wiecie, iż książęta narodów nadużywają władzy nad nimi, a ich możni rządzą nimi samowolnie. Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym. Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu” (Mat.20,25- -28). Przy tej samej okazji Pan powiedział: „Któż bowiem jest większy? Czy ten, który u stołu zasiada, czy ten, który usługuje? Czy nie ten, który u stołu zasiada? Lecz Ja jestem wśród was jako ten, który usługuje” (Łuk.22,27). Jezus był największym spośród wszystkich, dlatego, że usłużył innym w najgłębszej pokorze. „<br />
Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom” (Fil.2,5-7). Zwróć uwagę na to, że Jezus przyjął POSTAĆ sługi, a nie jego charakter. Dlaczego przychodząc na świat Jezus nie przyjął na siebie charakteru sługi? Ponieważ już taki charakter posiadał. Pan przyszedł na ziemię by świat zobaczył i poznał jakim On jest, lecz w tym wszystkim musiał przyjść w postaci, którą ludzie mogliby docenić. Ludzkie wyobrażenia były tak wypaczone, że gdyby Jezus przyszedł na ziemię w królewskim majestacie i niebiańskiej chwale, nikt nigdy nie utożsamiłby Jego misji ze służbą ani nie nauczyłby się lekcji, których ludzkość potrzebuje się nauczyć. Dlatego odmienił On swoją POSTAĆ i pozwolił, aby to Jego życie zaświadczyło o Nim. Ci, którzy rozpoznali Go jako Pana i takim Go też uznali, nawet wtedy, gdy przyjął On na siebie postać sługi, będą mieli przywilej pewnego dnia ujrzeć Go usługującego i zostać przez Niego obsłużonym, gdy zostanie On ustanowiony Królem królów i Panem panów; jako że mówi On do nas: „Błogosławieni owi słudzy, których Pan, gdy przyjdzie, zastanie czuwających. Zaprawdę powiadam wam, iż się przepasze i posadzi ich przy stole, i przystąpiwszy, będzie im usługiwał” (Łuk.12,37).</p>
<p><center><b>Uniżenie Najwyższego</b></center><br />
Jakiż to zaszczyt, gdy służy komuś Król chwały! A przecież taki zaszczyt spotyka nas wszystkich każdego dnia, bo to Bóg wszechświata ustanowił i podtrzymuje cały wszechświat po to, by nam służyć. Dzień i noc wyczekuje On by zaspokoić wszelaką potrzebę. W każdej chwili bada, czy niczego nam nie brakuje. Obdziela nas życiem, oddechem, wszelką inną rzeczą i służy nam tak, jak żaden ziemski sługa nie byłby w stanie nam służyć, nawet gdyby miał taką moc. Pamiętaj, że Jezus był objawieniem Boga dla ludzkości. Ktokolwiek Go widział, widział Ojca (Jan 14,9). Czyn, którego dokonał Jezus – umycie stóp uczniom – był pomyślany po to, aby ukazać nam, że Najwyższy Bóg jest sługą wszystkich. Jezus Chrystus był „Bogiem objawionym w ciele” (1Tym.3,16 BG). Kiedy Jezus powiedział: „&#8230;uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca” (Mat.11,29), ukazał przez to, jaki jest charakter Boży. Zazwyczaj nikt nie oczekuje pokory i cichości serca w królewskich pałacach, czy u samych władców, ale Król królów jest cichy i pokornego serca. I jakkolwiek jest On „Wysoki i wyniosły”, i mieszka „na wysokim i świętym miejscu”, jest również i z tym, który jest skruszony i pokorny duchem (Iz.57,15). Jego pokora jest budulcem Jego wielkości, a jedyną rzeczą, która czyni nas wielkimi, jest Jego łaskawość (Ps.18,36).<br />
Nazywamy Go Panem i Nauczycielem, lecz czy wypowiadając te słowa uświadamiamy sobie ich znaczenie? Czy rzeczywiście jest On naszym Panem? Jeśli tak się rzecz ma, wtedy jesteśmy sługami i powinniśmy się za takich uważać. „&#8230;jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie” (1Jan 4,17). Jest Panem sług, jako że jest On Panem dlatego, że jest sługą. I tak długo nie jest On naszym Panem, jak długo nie staniemy się sługami na Jego podobieństwo. Jest Panem nie po to, aby władczo panować nad swoimi naśladowcami, lecz po to, aby ich prowadzić. Już samo określenie „uczniowie” czy „naśladowcy”, wskazuje na to, że to On jest przywódcą. A to z kolei pokazuje całkowitą jedność w dążeniach i charakterze pomiędzy Nim a Jego ludem. Są takimi, jakim jest On. Różni się On od nich jedynie poziomem, nie rodzajem. Jest Panem nie dlatego, że rządzi w czasie, gdy oni służą, lecz dlatego, że On wykonuje WIĘKSZĄ służbę od nich. Kiedy się nauczymy tej prawdy, będziemy wiedzieć, co należy do naszych obowiązków, niezależnie od tego na jakiej pozycji i w jakim autorytecie zostaniemy umieszczeni w ciele Chrystusa.</p>
<p><center><b>Godność, która tkwi w pracy</b></center><br />
Przykład Chrystusa umywającego nogi swoim uczniom, uczy nas godności, która tkwi w pracy i pokazuje, że w służbie innym nie ma niczego uwłaczającego. Każdy, kto wstydzi się wykonywać jakikolwiek rodzaj uczciwej pracy, pokazuje, że nie jest naśladowcą Chrystusa, jako że większą część swego życia przepracował On jako cieśla. Jeśli ktoś spogląda na drugiego człowieka, wykonującego którąś z najniższych prac, z cieniem choćby najmniejszej pogardy, lub jeśli uznaje w jakimkolwiek stopniu swą wyższość nad tym, który wykonuje legalną pracę na najniższym stanowisku, tym samym człowiek taki wywyższa się nad Chrystusa, w istocie Nim gardząc. Tak długo, jak długo będzie istniał świat, muszą istnieć w nim ci, których tenże świat ma w zwyczaju nazywać sługami. Oczywistą rzeczą jest, że musi istnieć podział pracy, jako że nikt nie jest w stanie wykonać wszystkiego. Pewni ludzie przeznaczeni są do jednych rzeczy, inni do drugich. Każdy powinien jednak nauczyć się tej prawdy, że wszyscy ludzie wykonujący uczciwą i potrzebną pracę, są sobie równi. Wszyscy, których spotyka koniec życia na tym świecie, są sługami. Przeczytaj Kol.3,22-24 oraz 4,1: „Słudzy, bądźcie posłuszni we wszystkim ziemskim panom, służąc nie tylko pozornie, aby się przypodobać ludziom, lecz w szczerości serca, jako ci, którzy się boją Pana. Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi. Wiedząc, że od Pana otrzymacie jako zapłatę dziedzictwo, gdyż Chrystusowi Panu służycie&#8230; Panowie obchodźcie się ze sługami waszymi sprawiedliwie i rzetelnie, wiedząc, że i wy macie Pana w niebie”.<br />
Z powyższego wynika jasno, że wszyscy – bogaci i biedni, wielcy i mali – są sługami jednego Mistrza. Fakt, że wielu nie potrafi rozpoznać tej zależności, nie zmienia tego, że to jest prawdą. Widzimy zatem, że ktokolwiek gardzi kimś nazwanym sługą, bądź noszącym odzienie sługi, to owa postawa pogardy jest wyraźnym znakiem, że gardzący nie uważa siebie za sługę, przez co w istocie okazuje wzgardę swojemu Mistrzowi, który jest sługą zarówno w postaci jak i w charakterze. Nieistotne jest w jakim charakterze ktoś pracuje, ale jakiego ducha objawia w wykonywanej przez siebie pracy; dopiero to ukazuje stopień zaangażowania w służbę. Czyszczenie podłóg czy pastowanie butów jest równie czcigodnym zajęciem, co głoszenie kazań czy pisanie książek. Prowadzenie hodowli stada koni jest samo w sobie czymś równie godnym, jak prowadzenie i zarządzanie państwem, a człowiek, który dba o stado, jest niczym pracownik Chrystusa, bardziej godny czci niż ten, który zarządza państwem i jest pozbawiony pojęcia o swej odpowiedzialności przed Bogiem. Naucz się od Chrystusa, że praca jest Bożym darem dla człowieka i właściwie wykonywana, łączy człowieka z Bogiem.</p>
<p><center><b>Lekcja miłości</b></center><br />
Powróćmy znowu do sali na górze, gdzie Jezus umył swoim uczniom nogi. Judasz znajdował się wśród nich, chociaż diabeł już włożył w jego serce zamysł zdradzenia Pana. Tak więc targ z arcykapłanami szybko został ubity. Jezus wiedział dobrze, co tkwiło w sercu Judasza, lecz uczniowie nie zdawali sobie z tego sprawy. Przez cały czas Jezus wiedział, że w sercu Judasza zagościła chciwość i że to uczucie doprowadzi Jego ucznia do zdrady. Pan dostrzegł złość, która wypełniła serce Judasza, kiedy jego starania, by wywołać niezadowolenie przy wylaniu maści na Mistrza, spełzły na niczym. Widział Judasza, kiedy ten przyszedł do arcykapłanów, aby „ubić” z nimi „interes”, który tak naprawdę oznaczał morderstwo. Pomimo tego wszystkiego, Pan zdecydował się umyć stopy Judaszowi w dokładnie taki sam sposób, w jaki uczynił to pozostałym uczniom. Nie można było dostrzec żadnej różnicy w traktowaniu zdrajcy i reszty. Żaden szczegół w czynie, czy gestach nie dał nawet najmniejszych podstaw do przypuszczenia, że Judasz nie był tak lojalny, jak reszta z dwunastu. Stosunek Pana do Judasza – zdrajcy, był naznaczony taką samą tkliwością jak stosunek względem Jana – umiłowanego ucznia. Niechaj ci, którzy mają w zwyczaju uważać umywanie nóg jako akt grzeczności, dostrzegą aspekt owego czynu, jako przykład grzeczności, jakiej świat nie widział.<br />
Lecz nie był to jedynie akt zwykłej grzeczności. Była to grzeczność, która naturalnie wypływa z doskonałej miłości. W zachowaniu Jezusa nie było nic z wyrachowania. Jego czyny objawiały Jego wolę. Pan nie zmuszał się do żadnego działania. W świecie, szczytem dobrych manier jest postawa człowieka zewnętrznie zachowującego spokój, podczas kiedy w nim wszystko się gotuje; lecz Jezus posiadał taką doskonałość w dobrych manierach, o której świat nie ma żadnego pojęcia. Były to maniery, charakteryzujące najstarszy z rodów – rodzinę Bożą. Chrystus zachowywał się spokojnie, bo posiadał wewnętrzny spokój. Nie czynił żadnej różnicy w traktowaniu uczniów, ponieważ żadnej nie czuł. Jego charakter był odzwierciedleniem Bożego, który sprawia, że „&#8230; słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mat.5,45), oraz „dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych” (Łuk.6,35). Jezus potraktował Judasza życzliwie ponieważ odczuwał dla niego życzliwość. W Jego sercu nie było śladu zawziętości, złości, chęci zemsty, czy też tego, co ludzie lubią nazywać „świętym oburzeniem”. Do tego wszystkiego Jezus był kuszony „we wszystkim na podobieństwo nas” (Hebr.4,15 BG). Chrystus posiadał naszą naturę, więc taka niesprawiedliwość mogłaby poruszyć Go w takim samym stopniu jak i nas. Doskonała miłość, którą objawił wobec wszystkich uczniów, jest dowodem na to, że moc mająca swe źródło w Boskości, pochłania i triumfuje nad naturą ludzką. Bóg dał Mu „&#8230;władzę nad wszelkim ciałem” (Jan 17,2), tak więc ta sama niesamolubna miłość może zostać zamanifestowana i w nas.<br />
Miłość, którą Jezus okazał umywając nogi Judaszowi, była tą samą miłością, która skłoniła Go do modlitwy za tych, którzy Go krzyżowali: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łuk.23,34). Ten, który umył nogi Judaszowi, byłby tak samo gotów umyć nogi Piłatowi, czy arcykapłanom. Gdyby była po temu okazja, nie tylko byłby w stanie umyć im nogi, ale wykonałby dla nich każdy rodzaj służby, jako że umywanie nóg jest symbolem gotowości do podjęcia każdej służby dla innych. Nikt z ludzi nie popełnił bardziej nikczemnego czynu od tego, który popełnił Judasz, i fakt, że Jezus wykonał dla niego najbardziej uniżoną czynność, wiedząc, że człowiek ten w tym czasie znajdował się pod bezpośrednim wpływem szatana, planując najbardziej bezduszną zdradę przeciw swojemu głównemu Dobroczyńcy, jest najlepszym dowodem na to, że Chrystus chętnie i z największą radością usłużyłby swoim najgorszym wrogom. Wszystko to jest solidną podstawą dla naszej pociechy w tym, że możemy przyjść do Niego z ufnością, pomimo grzechów, które popełniliśmy przeciwko Niemu; ale jest coś jeszcze – jest to lekcja o tym, w jaki sposób powinniśmy traktować tych, których uważamy za naszych wrogów.</p>
<p style="text-align: center;"><b>Przykład</b></p>
<p>Bardzo niewielu spośród nominalnych naśladowców Chrystusa, naśladuje Go w akcie umywania nóg, choć przykazanie mówiące o tym by to czynić jest tak wyraźne, jak żadne inne z przykazań, które możemy znaleźć w Biblii. Spójrz: „Jeśli tedy Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem nogi wasze, i wy winniście sobie nawzajem umywać nogi” (Jan 13,14). WINNIŚCIE umywać sobie nawzajem nogi. To znaczy, że jest to obowiązek. Jesteście winni tę czynność jedni drugim. Gdyby w Biblii można było znaleźć myśl, która w podobnie zdecydowany sposób mówi o świętości niedzieli, można sobie wyobrazić jak skwapliwie wykorzystano by to jako argument. Czegóż by nie dali obrońcy świętości niedzieli za choćby jeden tego typu wers, który takim językiem mówiłby o niedzieli. A gdyby był taki jeden werset, dla owych ludzi byłby on decydującym argumentem. Kiedy Jezus mówi, że powinniśmy coś zrobić i to dotyczy wszystkich Jego uczniów, powinniśmy zrobić to bez żadnych zbędnych komentarzy. Pewne rzeczy, których może na początku nie rozumiemy, zostaną nam wyjaśnione w trakcie, gdy będziemy posłusznie wykonywać wolę Pańską. W zachowywaniu przykazań Pańskich leży wielka nagroda (Ps.19,11) „Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie” (Jan 13,17).<br />
O jaką wiedzę tutaj chodzi? Jeśli ktoś wie, że „sługa nie jest większy nad pana swego ani poseł nie jest większy od tego, który go posłał” (Jan 13,16) – a jest to tak prosta sprawa, że każdy powinien ją rozumieć – to będzie to jego największą przyjemnością i poczyta sobie za honor, że zezwolono mu czynić to, co czyni jego Pan. Niektórzy przyznali, że mieli o sobie zbyt wysokie mniemanie, by angażować się w tego rodzaju akt, jakim jest umywanie nóg. To przykre, że ktoś może znaleźć się w takim stanie. Dowodzi tym, że uważa siebie za lepszego niż jest w istocie. Dowodzi przez to, że wywyższa siebie nad Tego, który go posłał. (Nikt nie znajdzie żadnej wymówki, która usprawiedliwiając to, że nie podąża za przykładem Jezusa, nie byłaby jednocześnie potępieniem Pana chwał).<br />
Ale jakkolwiek słowa Jezusa nie pozostawiają nam cienia wątpliwości co do obowiązku literalnego naśladowania Jego przykładu, to sam akt umycia nóg nie jest jeszcze naśladowaniem tego przykładu. Nie możemy bowiem czynić tego, co On czynił, jeśli nie robimy tego w tym samym Duchu. Jeżeli nie będziemy tej samej myśli, którą kierował się Chrystus, nie możemy wykonywać dzieł, które On czynił. Ten, kto umywa nogi swojemu bratu, pielęgnując w tym czasie najmniejszy cień złej woli w stosunku do niego, czy skrywając najdrobniejsze nieprzyjazne uczucie, nie naśladuje przykładu Chrystusa. Co więcej, jeśli w jego sercu znajduje się jakiekolwiek złe uczucie w stosunku do jakiejkolwiek duszy na ziemi, nie naśladuje przykładu Chrystusa, niezależnie od tego, jak często umywałby nogi swoim braciom. Jeśli w jego sercu mieszka jakiś skryty żal, jeśli czuje się pokrzywdzony i zasmucony czyimś złym postępowaniem wobec siebie, wtedy nie naśladuje przykładu Nauczyciela, ponieważ w Chrystusie nie było tego typu uczuć. Dopiero taki stan serca jaki posiadał Jezus, może przydać wartości jakiemukolwiek działaniu.<br />
Rozumie się samo przez się, że nikt nie może czynić tak jak Chrystus, dopóki nie będzie takim, jakim był Chrystus. Dlatego wszystkim uczestniczącym w obrzędzie umywania nóg musi być wiadome, że czynność ta ma na celu przywieść wszystkich wiernych do całkowitej, doskonałej jedności z Chrystusem, co oznacza również całkowitą harmonię jednych z drugimi oraz doskonałą miłość do wszystkich ludzi, i to taką miłość, która kazała Jezusowi oddać życie za swoich wrogów. Jakież cudowne zarządzenie Chrystus zostawił kościołowi po to, aby Jego dzieci często musiały stawać w obliczu pytania: czy są przesiąknięci Jego Duchem i kroczą Jego śladami, czy też niepostrzeżenie odsunęli się od Niego.<br />
Na jeszcze jedną rzecz warto zwrócić uwagę. Jezus został pomazany Duchem Świętym oraz mocą i „&#8230;chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła” (Dz.Ap.10,38). Ten, kto kroczy śladami Jezusa musi również chodzić, czyniąc dobrze i służąc pomocą w leczeniu chorób, jakich diabeł przysparza ludzkości. Musi być gotowy, aby każdemu udzielić wszelkiego rodzaju pomocy, jakiej potrzeba. Musi być gotów nieść chrześcijańską pomoc każdemu, kto jej potrzebuje, niezależnie od tego, czy jest to akurat brat w wierze, czy też ktoś, kto odrzuca tę wiarę lub wręcz jej nienawidzi. „Przeto, póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary” (Gal.6,10). Polecenie umywania nóg, które zostało ustanowione w kościele osobiście przez Chrystusa, jest naszym wyznaniem i praktyką wiary – wzajemną deklaracją, że oddaliśmy się Chrystusowi, by czynić tak, jak On – deklaracją, że czyniąc to jedni drugim, jesteśmy gotowi służyć tak każdemu. Bo jeśli ta ceremonia nie znaczy właśnie tego, to jest ona tylko pustą formą. Ale Pan nie posiada w swoim kościele czegoś takiego, co miałoby być jedynie ceremonią. Kościół jest Jego ciałem i tym samym musi być napełniony Jego życiem. Jakże to błogosławiony dar, którego Pan udzielił swym naśladowcom, by mogli poznać, że są z Nim jedno. Właśnie w tym miejscu możemy dostrzec to, czego nie może dostrzec turysta, który odwiedza Jerozolimę – że kroczymy śladami Jezusa i że On jest z nami w trakcie naszej wędrówki.</p>
<p><b><i>E. J. Waggoner, &#8222;The Present Truth&#8221; &#8211; 6 kwietnia 1899</i></b></p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/jezus-uczacy-unizenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
							</item>
		<item>
		<title>Czas Końca</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/czas-konca/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/czas-konca/#respond</comments>
				<pubDate>Fri, 30 Aug 2019 18:51:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Gregory Peter]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Proroctwa biblijne]]></category>
		<category><![CDATA[koniec świata]]></category>
		<category><![CDATA[proroctwa]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=3043</guid>
				<description><![CDATA[Chciałbym was zapytać, czy lubicie studiować Biblię? Jeśli tak, powiedzcie „Amen”. Czy naprawdę lubicie studiować Biblię? To nie było zbyt wyraziste „Amen”. Czy naprawdę bardzo, bardzo, bardzo lubicie studiować Biblię? Powiedzcie „Amen.” Otóż dzisiejszego poranka postudiujmy Biblię razem. Odszyfrujmy tajemnice zawarte w Biblii. Jeżeli macie ze sobą wasze Biblie, proszę otwórzcie je na 12 rozdziale.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałbym was zapytać, czy lubicie studiować Biblię? Jeśli tak, powiedzcie „Amen”. Czy naprawdę lubicie studiować Biblię? To nie było zbyt wyraziste „Amen”. Czy naprawdę bardzo, bardzo, bardzo lubicie studiować Biblię? Powiedzcie „Amen.”</p>
<p>Otóż dzisiejszego poranka postudiujmy Biblię razem. Odszyfrujmy tajemnice zawarte w Biblii.</p>
<p>Jeżeli macie ze sobą wasze Biblie, proszę otwórzcie je na 12 rozdziale Księgi Daniela i wiersz 3. Księga Daniela rozdział 12 i wiersz 3. Biblia mówi: „Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne”. Ten tekst, właśnie tutaj, jest końcem wielkiego proroctwa, które znamy z 11 rozdziału Księgi Daniela, a które kończy się w początkowej części 12 rozdziału Księgi Daniela. Wygląda to tak, jakby Daniel kończył swoje proroctwo właśnie tutaj, w wierszu 3. Potem w wierszu 4 powiedziane jest: „Ale ty, Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę aż do czasu ostatecznego! Wielu będzie to badać i wzrośnie poznanie”.</p>
<p>Biblia mówi zatem: „Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę”. To znaczy, że polecono, aby sama Księga Daniela była zamknięta i zapieczętowana. Do kiedy? Do czasu ostatecznego! To znaczy, że po czasie ostatecznym, lub jeśli mógłbym tak powiedzieć, po rozpoczęciu czasu ostatecznego, co miało stać się z Księgą Daniela? Miała zostać otwarta lub odpieczętowana! Pytanie zatem brzmi: Kiedy przypada czas ostateczny? Kiedy? Kiedy następuje rozpoczęcie czasu ostatecznego? Pozwólmy, aby Biblia to wyjaśniła.</p>
<p>W 11 rozdziale Księgi Daniela spójrzmy na wiersz 33. Biblia mówi: „A roztropni wśród ludu doprowadzą wielu do właściwego poznania;&#8230;” (przyp. tłum.: w angielskiej Biblii KJV słowo „roztropni” brzmi dosłownie „ci, którzy rozumieją”). Ci, którzy co? Ci, którzy rozumieją wśród ludu! Rzeczą ciekawą jest zauważyć, że lud Boży opisany jest jako ci, którzy rozumieją, jako ci, którzy mają poznanie. „A roztropni wśród ludu doprowadzą wielu do właściwego poznania;&#8230;” Zauważcie jednak dalsze słowo: „&#8230;lecz&#8230;”! „&#8230;lecz przez pewien czas padać będą od miecza i ognia, od uprowadzenia i rabunku”. Czy możecie podać mi jakieś jedno słowo, które opisuje miecz, ogień, uprowadzenie? Prześladowania! Ten tekst mówi zatem, że ci, którzy rozumieją, lud Boży, będą prześladowani. Teraz pytanie brzmi: Kto prowadzi prześladowanie? Przejdźcie ze mną do wiersza 35: „Nawet niektórzy spośród roztropnych&#8230;” Czy czytamy tutaj o tej samej grupie ludzi? Tak! Jest tutaj mowa o ludzie Bożym. Biblia mówi: „Nawet niektórzy spośród roztropnych&#8230;” &#8211; jakie jest następne słowo? &#8211; „&#8230;upadną&#8230;” Na podstawie poprzedniego wiersza, to słowo „upadną” wskazuje, że przechodzą oni przez jakiego rodzaju doświadczenie? Przez prześladowanie! Powtórzmy raz jeszcze: To, że niektórzy spośród roztropnych upadną, to znaczy, że będą prześladowani. Jednak dalej powiedziane jest, że do czego doprowadzi prześladowanie? „&#8230;aby wśród nich nastąpiło wypławienie, oczyszczenie i wybielenie&#8230;” Będą oni zatem prześladowani, ale dokąd? Biblia mówi: „&#8230;aż do czasu ostatecznego, gdyż to jeszcze potrwa pewien czas”. Zatem na podstawie tego tekstu z Księgi Daniela rozdział 11 i wiersz 33, Biblia mówi bardzo wyraźnie, że lud Boży będzie prześladowany dokąd? Do czasu ostatecznego! Gdy więc prześladowanie kończy się, to czy możemy powiedzieć, że rozpoczyna się czas ostateczny? Owszem tak!</p>
<p>Jedyna rzecz, jaką teraz musimy zrobić, to odkryć kto prowadzi prześladowanie, ponieważ wiemy z historii, że Babilon prześladował lud Boży, Medo &#8211; Persja prześladowała lud Boży, Grecja prześladowała lud Boży, Rzym prześladował lud Boży. Kto zatem prowadzi prześladowanie? Pozwólmy, aby wyjaśniła nam to Biblia. Nie sięgajmy zbyt daleko. Spójrzmy jedynie na wiersz 36. Biblia mówi: „A król zrobi, jak będzie chciał;&#8230;” Powiedzcie mi zatem na podstawie Biblii, kto prowadzi prześladowanie? Król! Jakiego rodzaju jest to król? Biblia mówi: „&#8230;będzie się wynosił i wywyższał ponad wszelkie bóstwo; i przeciwko Bogu bogów dziwne rzeczy będzie wygadywał&#8230;” Powiedzcie mi więc coś na temat tego króla. Ten król jest bardzo interesujący. Ten król prześladuje lud Boży. Ten król czyni z siebie Boga i mówi przeciwko Bogu. Muszę zatem zobaczyć, kto jest tym królem w Księdze Daniela &#8211; królem prześladującym lud Boży, wynoszącym się ponad Boga i prześladującym lud Boży, aż do czasów końca. No cóż, jest tylko jeden taki tekst w Księdze Daniela. Księga Daniela rozdział 7 i spójrzcie ze mną na wiersz 25.</p>
<p>Biblia mówi: „I on&#8230;” Gdy Biblia mówi „on” to odnosi się to do potęgi małego rogu, a w Księdze Daniela w rozdziale 7, róg reprezentuje króla. (przyp. tłum.: w języku angielskim zaimek „on” występuje w tym tekście wprost, w języku polskim można dostrzec jego domyślną formę z kontekstu wiersza). W 25 wierszu 7 rozdziału Księgi Daniela możemy zatem powiedzieć: „I król będzie mówił zuchwałe słowa przeciwko Najwyższemu,&#8230;”, podobnie jak król, którego widzieliśmy w Księdze Daniela w rozdziale 11.</p>
<p>Idźmy dalej. Biblia mówi: „&#8230;będzie męczył Świętych Najwyższego,…” Tutaj mamy tego samego króla prześladującego lud Boży. Jak długo to jednak potrwa? Biblia mówi: „…będzie zamyślał odmienić czasy i zakon; i będą wydani w jego moc, aż do czasu i dwóch czasów i pół czasu”. Biblia mówi zatem tutaj bardzo wyraźnie, że ten król mówi przeciwko Bogu i prześladuje lud Boży. Jak długo to potrwa? Aż do czasu i dwóch czasów i połowy czasu! Mówiąc krótko, jeśli chodzi o to długie proroctwo, słowa te odnoszą się do okresu 3,5 roku, a 3,5 roku to 1260 dni, natomiast 1260 dni to według proroctwa biblijnego 1260 lat. Okres ten zaczyna się w roku 538, a kończy się w roku 1798. Zatem czas prześladowania trwał przez 1260 lat. Dlatego też przy końcu tych 1260 lat rozpoczyna się czas końca. Wiemy zatem z Biblii i z historii, że czas końca rozpoczyna się w roku 1798.</p>
<p>Zgodnie z Biblią Bóg powiedział: „Danielu, zamknij księgę, zapieczętuj księgę”. Do kiedy? Aż do czasu końca! To znaczy, że Bożym zamierzeniem było, aby Księga Daniela została otwarta po roku 1798.</p>
<p>Pozwólcie jednak, że zapytam was: Czy Księga Daniela była dosłownie zamknięta? Czy to znaczy, że ludzie mieli trudności z otworzeniem Księgi Daniela przed rokiem 1798? Czy chodzi tutaj o to, że mieli trudności z jej otworzeniem? Nie, nie wydaje mi się! Co zatem znaczy to, gdy Biblia mówi, że była ona zapieczętowana lub zamknięta? Na podstawie Księgi Objawienia, możemy powiedzieć, że kiedy księga jest zapieczętowana, to znaczy, że nie możecie jej przeczytać. A gdy nie możecie jej przeczytać, to znaczy, że nie możecie jej zrozumieć.</p>
<p>Zatem powstaje pytanie: Czy Księga Daniela nie mogła być zrozumiana aż do roku 1798? Czy chcecie mi przez to powiedzieć, że historia o Danielu w lwiej jamie była trudna do zrozumienia przed rokiem 1798? Czy chcecie mi powiedzieć, że historia trzech hebrajskich chłopców, którzy nie chcieli pokłonić się przed złotym posągiem, że tę historię trudno było zrozumieć przed rokiem 1798? Nie wydaje mi się, żeby tak było! Zatem nie wszystko w Księdze Daniela było zapieczętowane! Nie wszystko! Nawet przed rokiem 1798 Marcin Luter rozumiał, że potęga małego rogu to papiestwo. Pewne części biblijnych proroctw w Księdze Daniela były rozumiane przed rokiem 1798. Pytanie zatem brzmi: Co było zapieczętowane w Księdze Daniela aż do roku 1798? Pozwólmy, aby wyjaśniła to Biblia. Otwórzcie ze mną wasze Biblie na Księdze Daniela rozdział 8 i spójrzcie ze mną na wiersz 26.</p>
<p>Księga Daniela rozdział 8 i wiersz 26. Biblia mówi bardzo wyraźnie: „A widzenie o wieczorach i porankach, jak powiedziano, jest prawdą; ale ty zapieczętuj to widzenie, bo spełni się po wielu dniach”. Powiedzcie mi zatem z Biblii, nie na podstawie mojej opinii, nie na podstawie waszej opinii, ale na podstawie Biblii, co było zamknięte i zapieczętowane w Księdze Daniela? Widzenie o czym? O wieczorach i porankach! Pytanie brzmi: Jakiego rodzaju widzeniem czy proroctwem jest widzenie o wieczorach i porankach? Jakiego rodzaju jest to widzenie? No cóż, w Księdze Daniela w rozdziale 8, w tym samym rozdziale, w Księdze Daniela w rozdziale 8 i w wierszu 14 powiedziane jest: „I rzekł mu: Aż do wieczora i do poranku dni dwa tysiące trzysta,&#8230;” (BJW). (przyp. tłum.: w tym wierszu w Biblii KJV nie ma zwrotu „wieczory i poranki” występuje jedynie słowo „dni” i stąd dalsze wyjaśnienie). W języku oryginalnym to słowo „dni” to „wieczory i poranki”. Dlatego też, gdy Biblia mówi: „&#8230;widzenie o wieczorach i porankach&#8230;” (Dan. 8,26), to mówi właśnie o tym proroctwie: „&#8230;Aż do wieczora i do poranku dni dwa tysiące trzysta, a będzie oczyszczona świątynia” (Dan. 8,14 BJW).</p>
<p>To bardzo charakterystyczne, szczególne proroctwo o 2300 dniach było zapieczętowane i zamknięte, aż do roku 1798. Dlatego też ludzie, którzy żyli przed rokiem 1798 mogli czytać ten tekst, ale nie mogli go rozumieć, nie mogli go zinterpretować, aż do roku 1798 i lat późniejszych.</p>
<p>Teraz moje pytanie brzmi: Dlaczego Bóg postanowił dać to cudowne poselstwo, a potem je odebrać, odebrać jego znaczenie, odebrać jego interpretację, odebrać właściwe zrozumienie tego proroctwa, aż do kiedy? Aż do roku 1798! A kto miał zrozumieć to proroctwo, gdy zostanie ono otwarte? Księga Daniela rozdział 11.</p>
<p>Przy okazji otwórzcie ze mną 12 rozdział Księgi Daniela, chciałbym wam coś pokazać. W 12 rozdziale Księgi Daniela w wierszu 4 jest powiedziane: „Ale ty, Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę aż do czasu ostatecznego!&#8230;” Dalej powiedziane jest: „…Wielu będzie to badać…” i co wzrośnie? „…i wzrośnie poznanie.”</p>
<p>Wiecie, wielokrotnie, gdy studiujemy ten szczególny tekst, mówimy zazwyczaj, że to poznanie to technologia, że chodzi tu o lokomocję, samochody, samoloty. Tak, to prawda. Zgodnie z historią prawdą jest to, że po roku 1798 technologia wzrosła. Przyznaję, że tak było. Jednakże jestem przekonany, że gdy Biblia mówi tutaj o poznaniu, to nie chodzi tutaj o technologię! Wiecie, o czym jest tu mowa? Jest tu mowa o poznaniu tego proroctwa, które było zapieczętowane! Biblia mówi, że „będą biegali tam i z powrotem”. (przyp. tłum.: tak dosłownie brzmi zwrot „będzie to badać” według Biblii KJV). Niektórzy ludzie myślą więc, że to „bieganie tam i z powrotem” to np. samochody jeżdżą tam i z powrotem, samoloty latają tam i z powrotem. Zaczekajcie jednak. W Księdze Amosa Biblia mówi: „&#8230;biegać będą, szukając słowa Pańskiego&#8230;” (Amos 8,12 BG). (przyp. tłum.: w Biblii KJV występuje tu ten sam zwrot „biegać tam i z powrotem”).</p>
<p>Zatem po rozpoczęciu się czasu końca, po roku 1798 ludzie zaczęli studiować Biblię, i w tym czasie, w jakiś sposób zaczęli studiować to proroctwo o 2300 dniach. A w tym czasie, kto miał zrozumieć to szczególne proroctwo? Zobaczmy co Biblia ma do powiedzenia. Ten sam rozdział. Rozdział 12 i wiersz 9. Biblia mówi: „Wtedy rzekł: Idź, Danielu, bo słowa są zamknięte i zapieczętowane&#8230;” &#8211; do kiedy? &#8211; „…aż do czasu ostatecznego.” Tutaj jest to samo, prawda? Są one zapieczętowane, aż do czasu ostatecznego. Zobaczmy jednak, co mówi Biblia na temat tego, kto zrozumie te rzeczy. Wiersz 10: „Wielu będzie oczyszczonych, wybielonych i wypławionych, lecz bezbożni będą postępować bezbożnie. Żaden bezbożny nie będzie miał poznania, lecz roztropni będą mieli poznanie.” Zatem po roku 1798 proroctwo o 2300 wieczorach i porankach zostało odpieczętowane, zostało otwarte. I kto miał je zrozumieć według Biblii? Roztropni!</p>
<p>Jeszcze raz więc powtarzam pytanie: Dlaczego Bóg postanowił dać to poselstwo, a potem odebrać jego znaczenie, odebrać jego interpretację, aż do roku 1798, a potem, gdy odpieczętował to proroctwo, pozwolił roztropnym, by je zrozumieli? Dlaczego to zrobił? Czy On się z nami bawi? Słuchajcie teraz uważnie! Czy w Księdze Daniela mamy gdzieś podobny scenariusz? Przez ten podobny scenariusz mam na myśli to, że Bóg dał poselstwo, ale postanowił je odebrać, a potem czekał, aby Jego roztropni zinterpretowali je. Czy mamy podobny scenariusz? Owszem mamy! Gdzie go znajdziemy? W Księdze Daniela w rozdziale 2! Czy pamiętacie sen, który miał król Nebukadnesar? Król Nebukadnesar miał pewien sen. Gdy się jednak obudził, to co się stało? Obudził się, ponieważ przestraszył się z powodu snu, ale kiedy się obudził, co się stało? Sen odszedł. Został odebrany. To było tak, jakby sen został zapieczętowany, aż do właściwego czasu.</p>
<p>Powiedzcie mi, dlaczego Bóg to zrobił? Jaki był Jego cel w tym, by dać królowi ten wspaniały sen, a potem go odebrać? Co by się stało, gdyby król się obudził i pamiętał ten sen? Co by się wtedy stało? Król zgromadziłby swoich mędrców babilońskich, być może o drugiej czy trzeciej w nocy, i potem opowiedziałby im sen. Król zażądałby od nich: „O, moi mędrcy babilońscy, powiedzcie mi interpretację tego snu.” Wtedy ci mędrcy powiedzieliby być może coś takiego: „O, królu, królu Babilonu, żyj na wieki. Ten sen jest o tobie. Ten wielki posąg mówi o wszystkich twoich wrogach, począwszy od Medo-Persji, potem Egipt i cała reszta świata, ale ty jesteś tym kamieniem i ty zstąpisz, i zniszczysz ten posąg, i będziesz królem królów.” Król Nebuknadesar byłby wtedy bardzo szczęśliwy. „O, podoba mi się ta interpretacja. Wasze wynagrodzenie zostanie podniesione.” Potem wszyscy idą do domu szczęśliwi. Król jest bardzo szczęśliwy, mędrcy są bardzo szczęśliwi. Idą do domu i następnego dnia mają bardzo dobry dzień. Tak się jednak nie stało.</p>
<p>Widzicie, Bóg czasem lubi robić zamieszanie. Lubi powodować kryzys. Czasem lubi wystawiać nas na atak paniki. Ten król właśnie panikował. Coś naprawdę go uderzyło, ale nie pamiętał tego snu. Co się zatem stało? Zażądał, aby mędrcy babilońscy mu go opowiedzieli. Mężowie babilońscy powiedzieli jednak: „To niemożliwe! Nie pamiętasz snu, a oczekujesz od nas, że opowiemy ci sen i jego interpretację?” Król naprawdę się zdenerwował i powiedział: „Jeśli nie opowiecie mi snu i jego interpretacji, zabiję was i zburzę wasze domy.” I wyszedł dekret, żeby zabić wszystkich mędrców Babilonu. Czy możecie to sobie wyobrazić? Czy możecie sobie wyobrazić tych mędrców babilońskich? Czy możecie sobie wyobrazić wieści, które krążyły po wszystkich prowincjach babilońskich? Wszyscy mówili: „Król oszalał! Kto może opowiedzieć królowi sen i jego interpretację? Skoro mędrcy nie mogli tego zrobić, to nikt nie może tego zrobić! Kto opowie mu sen i jego interpretację?!” Wszyscy zatem rozmyślali: „Kto może opowiedzieć sen i jego interpretację? Kto może opowiedzieć sen i jego interpretację?”</p>
<p>Wszyscy o tym myśleli. I gdy wszyscy o tym myśleli i obawiali się o swoje życie, oto pojawia się Daniel. Daniel mówi: „Powiedzcie królowi: opowiem mu ten sen i jego interpretację”. Co zatem Bóg robił? Bóg starał się wskazać swój lud w Babilonie! Powodem, dla którego dał On sen, a potem go odebrał było to, że chciał wskazać swój lud na podstawie tego: „Kto może zrozumieć moje proroctwo?”</p>
<p>Widzicie, ci hebrajscy chłopcy zostali zabrani z Izraela do niewoli i Babilończycy starali się zrobić z tych jeńców Babilończyków. Dawali im babilońskie jedzenie. Dali im babilońskie imiona. Dali im babiloński język, którego mieli się uczyć. Babilon dał im babilońskie środowisko społeczne i umieścił ich w babilońskim uniwersytecie na 3 lata. Starano się zrobić z tych hebrajskich młodzieńców Babilończyków. Pomimo tego więc, że Daniel i jego trzej przyjaciele byli szczególni, pomimo, że byli jedyni w swoim rodzaju, to po pewnym czasie wszyscy wyglądali na Babilończyków. Wyglądali tak, jak mędrcy babilońscy. Nie można ich było odróżnić. Bożym planem było zatem wyróżnić Jego lud poprzez ten właśnie sen. „Ja chcę wskazać, kto jest Moim wiernym ludem w Babilonie.”</p>
<p>Gdy zatem Bóg to zrobił, to co się stało? Uwaga wszystkich została skierowana na Daniela i jego trzech hebrajskich towarzyszy! Wszyscy wtedy uznali, że ci ludzie, ci czterej ludzie są wiernymi sługami Boga, są ludem Bożym.</p>
<p>Jeśli Bóg postąpił w ten sposób w drugim rozdziale Księgi Daniela, pozwólcie że zapytam was teraz: Dlaczego Bóg dał to proroctwo o 2300 dniach, skoro zapieczętował jego znaczenie, aż do roku 1798? Dlaczego? Dlatego że w czasach średniowiecza istniał jeden główny kościół. Jednak pod koniec czasów średniowiecza mieliśmy reformację. Pojawiły się więc te wszystkie różne kościoły, wiele różnych denominacji. Gdy zatem zakończyły się czasy średniowiecza, to w roku 1798, mniej więcej w tym czasie, mamy te wszystkie różne kościoły protestanckie, wiele różnych denominacji. Jednakże, mimo że wyszły one ze średniowiecza, to niemal każda z nich, one wszystkie mają babilońskie doktryny i babiloński wygląd. Po roku 1798 bardzo trudno było więc powiedzieć, kto jest ludem Bożym. Bóg powiedział zatem: „Ten, kto po roku 1798 potrafi całkowicie zinterpretować proroctwo o 2300 dniach, ten jest moim ludem.”</p>
<p>Powiedzcie mi więc na podstawie historii, kto po roku 1798 naprawdę rozumiał proroctwo o 2300 dniach? Kto? Moi przyjaciele, jestem bardzo szczęśliwy, że mogę wam powiedzieć, że jest to Kościół Adwentystów Dnia Siódmego! Bóg wybrał ten kościół, by zrozumiał to proroctwo i ogłosił je światu.</p>
<p>Jak to było możliwe? Otóż, w początkowych latach XIX wieku na całym świecie było wielu kaznodziejów adwentowych, był jednak jeden szczególny człowiek, który nazywał się William Miller. Ten człowiek również był kaznodzieją adwentowym, który głosił o powtórnym przyjściu. William Miller specjalizował się jednak także w tym proroctwie o 2300 dniach i gdy zaczął głosić, to zwiastował to poselstwo i przepowiedział, że Pan Jezus powróci w 1843 roku. Źle jednak obrał wydarzenie i choć prawie dobrze wyliczył czas, to nie było to właściwe. Jednak tuż przed rokiem 1843 było mnóstwo ludzi, którzy wierzyli, że Jezus wkrótce powróci, wierzyli, że świat dobiegnie końca w roku 1843. Ruch ten stał się tak wielki, że obejmował chyba około 100 tysięcy ludzi. Gdy jednak przyszedł rok 1843 ruch ten osłabł do 50 tysięcy ludzi. Ruch ten nazywamy ruchem adwentowym.</p>
<p>Pytanie dla was brzmi: Czy ten ruch adwentowy to byli ci roztropni, którzy po roku 1798 mieli zrozumieć proroctwo o 2300 dniach? Czy byli oni tym ludem wybranym? Nie, jeszcze nie! Dlaczego? Dlatego, że chociaż studiowali to proroctwo, to nie zrozumieli tego proroctwa właściwie. Można powiedzieć, że byli w drodze ku temu, ale nie byli jeszcze tym ludem Bożym. Prawie dobrze wyliczyli czas, ale jeśli chodzi o wydarzenie, to byli w błędzie. Nie w pełni zatem rozumieli to proroctwo.</p>
<p>Gdy ruch ten zmniejszył się ze 100 tysięcy do 50 tysięcy, tak wielu ludzi opuściło ruch. Pozostało jednak jeszcze te 50 tysięcy. Czy byli oni teraz tymi roztropnymi? Czy teraz byli tym wybranym ludem, ludem Bożym w czasie końca? Nie, jeszcze nie, ponieważ nie rozumieli jeszcze dokładnie, o co chodzi w proroctwie o 2300 dniach.</p>
<p>Przyszedł zatem rok 1844. Przyszedł 22 października. Tego dnia doszło do wielkiego rozczarowania. Z 50-tysięcznego ruchu pozostało 50 osób! To tak, jakby w ciągu jednej nocy z 3 tysięcy uczestników tej Młodzieżowej Generalnej Konferencji pozostały 3 osoby! Czy wyobrażacie sobie to rozczarowanie?! Czy wyobrażacie to sobie?</p>
<p>Te 50 osób modliło się przez całe noce i płakało: „Panie, co się stało? Głosiliśmy to poselstwo przez ponad 10 lat. Widzieliśmy znaki na słońcu i księżycu. Widzieliśmy jak spadały gwiazdy. Widzieliśmy kolejne proroctwo, które wypełniło się 11 sierpnia 1840 r. Odczuwaliśmy Twoją obecność, odczuwaliśmy Twoją moc. Wiemy, że byłeś z nami. Panie, co się stało? Panie, gdzie jesteś?” Płakali, płakali i płakali. Co zatem zrobili? Mimo wszystko nie odeszli. Wrócili do Biblii. Studiowali Biblię. Raz jeszcze przestudiowali każde słowo Boże. Mogę sobie wyobrazić jak płakali, jak łzy spadały na stronice ich Biblii. „Panie, prosimy, pokaż nam, co się stało.” I dzięki łasce Bożej Bóg dał im widzenie i zobaczyli! Zobaczyli, że Jezus nie przychodzi na tę ziemię! Zobaczyli, że Jezus przechodzi z miejsca świętego Niebiańskiej Świątyni i idzie z miejsca świętego do miejsca najświętszego! Wtedy powiedzieli: „Tak! Dokładnie tak! Dokładnie o tym mówi proroctwo!” Zaczęli widzieć Jezusa w miejscu najświętszym Niebiańskiej Świątyni. A gdy zrozumieli to proroctwo, wtedy Bóg powiedział o tych 50 osobach: „To jest mój lud! Od tych 50 osób, które rozumieją proroctwo o 2300 dniach zapoczątkuję cały ruch.”</p>
<p>Bóg użył liczby Gedeona, by zmniejszyć liczbę do tych, którzy byli prawdziwie wierni, prawdziwie gorliwi i mieli cierpliwość, by znieść cierpienia, rozczarowania, odrzucenie i prześladowania. To był początek ruchu Adwentystów Dnia Siódmego, Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego!</p>
<p>O, moi przyjaciele, nie wstydźcie się tego, że jesteście Adwentystami Dnia Siódmego. Ten ruch będzie trwał, aż do końca czasu. Bóg wybrał ten ruch, by odczytał proroctwo o 2300 dniach, by zrozumiał i zinterpretował proroctwo o 2300 dniach, i by ogłosił poselstwo proroctwa o 2300 dniach.</p>
<p>Możecie zatem zadać pytanie: Co jeszcze Bóg chce, abyśmy zrozumieli z tego poselstwa? Otóż, to proroctwo mówi o tym, gdzie jest Jezus. Gdzie On jest? On jest w miejscu najświętszym Niebiańskiej Świątyni. Co znajduje się w miejscu najświętszym Niebiańskiej Świątyni? Co tam jest? Jest tam Arka Przymierza, Ubłagalnia. Zobaczmy, co Biblia ma do powiedzenia.</p>
<p>Otwórzcie szybko ze mną wasze Biblie na Liście do Hebrajczyków rozdział 9. Spójrzmy co Biblia ma do powiedzenia. Spójrzmy na opis miejsca najświętszego. Wiersz 3.</p>
<p>Rzeczą interesującą jest zauważyć, że gdy Biblia opisuje pierwszą i drugą część Przybytku, miejsce święte i miejsce najświętsze, to Bóg poświęca więcej czasu na opisanie miejsca najświętszego, a to mówi mi, że miejsce najświętsze jest najważniejsze albo ważniejsze.</p>
<p>Wiersz 3. Biblia mówi: „Za drugą zaś zasłoną był przybytek, zwany miejscem najświętszym.” Dla tych, którzy znają język grecki, występuje tutaj zwrot „hagion hagion”. I wiersz 4: „Mieszczący złotą kadzielnicę i Skrzynię Przymierza, pokrytą zewsząd złotem, w której był złoty dzban z manną i laska Aarona, która zakwitła, i tablice przymierza.” Wiersz 5: „Nad nią zaś cherubini chwały, zacieniający wieko skrzyni, o czym teraz nie ma potrzeby szczegółowo mówić.” Co zatem mamy w miejscu najświętszym? Co tam jest? Po pierwsze – złota kadzielnica. Co w Biblii reprezentuje złota kadzielnica? Złota kadzielnica mieści w sobie kadzidło, a kadzidło reprezentuje modlitwy. W tym przypadku natomiast reprezentuje ona wstawiennictwo. Potem Biblia przenosi nas do Arki Przymierza. Co mamy w Arce Przymierza? Znajdują się tam trzy rzeczy. Jakie? Jest tam dzban z manną, laska Aarona i tablice przymierza. Czy z tych trzech przedmiotów płynie jakieś poselstwo? Czy z tych trzech przedmiotów mamy jakieś szczególne poselstwa? Owszem tak! Oprócz tego, że Jezus znajduje się w miejscu najświętszym Niebiańskiej Świątyni, On chce też, abyśmy wiedzieli, co znajduje się w Arce Przymierza. Za tymi trzema przedmiotami kryją się pewne poselstwa. Czym są te poselstwa?</p>
<p>Po pierwsze, dzban z manną. Co on reprezentuje? Zobaczmy, co Biblia ma do powiedzenia w 5 Księdze Mojżeszowej. W 5 Księdze Mojżeszowej w rozdziale 8 i w wierszu 3 Biblia mówi: „Upokarzał cię i morzył cię głodem, ale tez karmił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani nie znali twoi ojcowie, aby dać ci poznać, iż człowiek nie samym chlebem żyje, lecz że człowiek żyć będzie wszystkim, co wychodzi z ust Pana.” Jaka lekcja kryje się zatem za manną? „Człowiek będzie żył każdym słowem Bożym.” Pamiętacie jednak kiedy Bóg dał im tę mannę? Gdy przekroczyli Morze Czerwone i weszli na pustynię Bóg dał tę mannę nie tylko po to, aby ich nauczyć, by żyli każdym słowem Bożym, ale Bóg także dawał im mannę każdego dnia, za wyjątkiem jednego dnia &#8211; sabatu. Poprzez mannę Bóg uczył ich zatem o sabacie. Jeśli więc chodzi o ten dzban z manną, to znaczenie, jakie się za nim kryje, to nie tylko życie każdym słowem Bożym, ale także poselstwo sabatu.</p>
<p>A co jeśli chodzi o laskę Aarona? Czy pamiętacie kiedy Bóg sprawił, że laska Aarona zakwitła? Czy pamiętacie ten spór o to, kto powinien być najwyższym kapłanem? Oni kłócili się o to, kto miałby być najwyższym kapłanem, kto powinien dowodzić i mieć autorytet. Bóg powiedział więc: „Dobrze. Weźcie 12 lasek i włóżcie te 12 lasek, łącznie z laską Aarona, do świątyni i patrzcie, co się stanie.” W czasie nocy tylko jedna laska stała się żywą laską. Dlatego też Aaron został wybrany, czy też raczej zostało dowiedzione, że to on jest najwyższym kapłanem. O co tutaj chodzi? Laska jest martwa. Martwa laska kwitnie? Wyglądało to tak, jakby ponownie ożyła. Aaron został więc wybrany dlatego, że martwa laska ponownie miała w sobie życie. To reprezentuje ten fakt, że Jezus jest naszym Najwyższym Kapłanem dlatego, że chociaż przyszedł w naszej ludzkiej naturze, podległy śmierci, został jednak wzbudzony z martwych. Laska Aarona, która zakwitła reprezentuje zatem zmartwychwstanie Jezusa, reprezentuje Tego wybranego, który jest naszym Najwyższym Kapłanem. Laska Aarona, która zakwitła reprezentuje zmartwychwstanie. Za laską Aarona, która zakwitła kryje się zatem doktryna zmartwychwstania. Aby jednak zrozumieć doktrynę zmartwychwstania, musimy zrozumieć doktrynę stanu umarłych.</p>
<p>W Arce Przymierza mamy zatem dzban z manną, czyli poselstwo sabatu, potem laskę Aarona &#8211; zmartwychwstanie i stan umarłych.</p>
<p>Dalej mamy również tablice przymierza, 10 przykazań. Co one oznaczają? 10 przykazań czyli prawo Boże! Było ono używane nie tylko w Starym Przymierzu, ale jest używane także w Nowym Przymierzu. Tym razem jednak ma ono być wpisane w nasze serca i umysły.</p>
<p>W Arce Przymierza mamy więc trzy poselstwa:<br />
1. Dzban z manną &#8211; sabat.<br />
2. Laska Aarona &#8211; zmartwychwstanie i stan umarłych.<br />
3. Tablice przymierza &#8211; 10 przykazań czyli prawo Boże.</p>
<p>Rzeczą interesująca jest to, że gdy w początkach ruchu Adwentystów Dnia Siódmego odkryli oni Jezusa w miejscu najświętszym, gdy odkryli poselstwo Świątyni, to odkryli także prawo Boże, odkryli także prawdę o Sabacie, odkryli również stan umarłych. Wskazuje to na to, że poselstwa te powinniśmy głosić w ostatnich dniach razem z tym, że Jezus jest w miejscu najświętszym.</p>
<p>Moi przyjaciele, nie mamy się czego wstydzić, że jesteśmy Adwentystami Dnia Siódmego. Bóg wybrał ten kościół! Bóg wybrał ten ruch po to, aby dokończyć Swoje dzieło.<br />
Dlaczego zatem musimy mieć te poselstwa? Jakie jest ich zastosowanie dla nas? Wygląda to mniej więcej tak.</p>
<p>Wróćmy do 9 rozdziału Listu do Hebrajczyków. Co jeszcze mamy w miejscu najświętszym? Biblia mówi w wierszu 5 (BG): „A nad skrzynią byli Cherubinowie chwały, którzy zacieniali ubłagalnię, o których rzeczach teraz nie potrzeba mówić o każdej z osobna.” Co zatem jeszcze mamy? Mamy Arkę Przymierza, w której był dzban z manną, laskę Aarona, która zakwitła i tablice przymierza &#8211; 10 przykazań. Ponad nimi mamy, jak mówi Biblia, siedzibę miłosierdzia. (przyp. tłum.: słowo „ubłagalnia” w Biblii KJV to „siedziba lub tron miłosierdzia”). Siedziba oznacza tron, tron miłosierdzia lub innymi słowy moc lub władzę, by okazywać to miłosierdzie.</p>
<p>Co jest ostatecznym aktem Bożego miłosierdzia? Pozwólmy, by wyjaśniła to Biblia. W tej samej księdze, w Liście do Hebrajczyków, spójrzcie ze mną na rozdział 8 i wiersz 12. Zobaczmy, co Biblia mówi na temat ostatecznego aktu Bożego miłosierdzia. Biblia mówi: „Bo miłościw będę nieprawościom ich, a grzechów ich i nieprawości ich nie wspomnę więcej” (BG). Powiedzcie mi zatem, gdy Bóg okazuje względem nas Swoje ostateczne miłosierdzie, to co to jest? On mówi, że nie będzie więcej pamiętał naszych grzechów! Co to znaczy? Jeśli porównacie ze sobą fragmenty Pisma Świętego, to zobaczycie, że aby mógł On nie pamiętać naszych grzechów, musi wymazać nasze grzechy. Wymazanie naszych grzechów! Zatem tron miłosierdzia niesie za sobą poselstwo wymazania grzechów.</p>
<p>Jakie zatem zastosowanie mają dla nas rzeczy znajdujące się w miejscu najświętszym? Wygląda to mniej więcej tak.</p>
<p>Wróćmy do wiersza 4. „Mieszczący złotą kadzielnicę…” Kadzidło &#8211; Jezus dokonuje dla nas wstawiennictwa. Dlaczego? „…i Skrzynię Przymierza, pokrytą zewsząd złotem, w której był złoty dzban z manną&#8230;” Chrystus dokonuje dla nas wstawiennictwa, abyśmy mogli żyć każdym słowem Bożym. A gdy żyjemy każdym słowem Bożym, wtedy Biblia mówi: „…i laska Aarona, która zakwitła&#8230;” Chociaż jesteśmy umarli w grzechach, to możemy mieć wzbudzającą z martwych moc sprawiedliwości Chrystusa żyjącą w nas. A gdy mamy tę moc, moc zmartwychwstania, moc sprawiedliwości Chrystusa żyjącą w nas, wtedy Biblia mówi: „&#8230;i tablice przymierza.” Wtedy Bóg może wpisać prawo Boże w nasze serca i umysły. A jeśli mamy prawo Boże wpisane w nasze serca i umysły, wtedy wiersz 5: „Nad nią zaś cherubini chwały, zacieniający wieko skrzyni&#8230;” &#8211; wymazanie grzechu.</p>
<p>Jeśli zatem żyjemy każdym słowem Bożym, to możemy doświadczać wzbudzającej z martwych mocy sprawiedliwości Chrystusa. Wtedy prawo Boże będzie zapisane w naszych sercach i wtedy możemy rzeczywiście doświadczyć ostatecznego miłosierdzia Bożego, a będzie to wtedy, kiedy Bóg całkowicie wymaże nasze grzechy, abyśmy mogli być przygotowani na powtórne przyjście Jezusa. Właśnie to Jezus stara się zrobić w miejscu najświętszym i wszyscy, każdy człowiek na tym świecie musi wiedzieć, że to jest właśnie to, co Jezus robi!</p>
<p>Dlaczego jednak, szczególnie na ten czas musimy mieć te poselstwa? Dlatego że szatan podrobił poselstwo miejsca najświętszego. Jego podrobionym poselstwem jest to, że człowiek może dokonywać dzieła wstawiennictwa. Zamiast dzbana z manną i poselstwa sabatu szatan wprowadził ludzkie tradycje &#8211; fałszywy sabat. Zamiast laski Aarona, zmartwychwstania i stanu umarłych, szatan wprowadził spirytyzm. A zamiast 10 przykazań szatan wprowadził przykazania ludzkie w czasach końca. Zamiast wymazania naszych grzechów, zamiarem szatana jest wymazać wszystkich chrześcijan z tego świata. Szatan ma zatem swoje własne podrobione poselstwo miejsca najświętszego. Naszym zleceniem, naszą misją, ale przede wszystkim naszą tożsamością jest to, że zostaliśmy powołani do tego, aby głosić powtórne przyjście Chrystusa, zostaliśmy powołani, aby głosić poselstwo wymazania grzechów w miejscu najświętszym, zostaliśmy powołani do tego, aby głosić prawdę sabatu, ale też szczególnie właściwe zrozumienie stanu umarłych. O, moi przyjaciele, te rzeczy pokazują bardzo wyraźnie, że zostaliśmy powołani do tego, by być Jego ludem.</p>
<p>Zatem nasi pionierzy, ci roztropni, głosili poselstwo proroctwa o 2300 dniach. Pozwólcie jednak, że o coś was zapytam. Biblia mówi, że byli oni tymi roztropnymi. Możemy więc powiedzieć, że tych, którzy należeli do Adwentystów Dnia Siódmego na początku tego ruchu, możemy uważać za tych roztropnych. Abyście jednak mogli być uważani za osobę roztropną, to co musicie mieć? Musicie mieć mądrość! Na podstawie Psalmu 111 i wiersza 10 Biblia mówi: „Początkiem mądrości jest bojaźń Pana&#8230;” Dlatego też, jeśli jesteście roztropnymi, to co musicie mieć? Musicie mieć bojaźń Bożą! Biblia mówi także w 3 rozdziale Przypowieści Salomona i wierszu 35: „Mądrzy dziedziczą chwałę&#8230;” To znaczy, że posiadają oni chwałę Bożą, to znaczy, że mają Jego charakter. Jeśli zatem jesteście roztropnymi, to powinniście mieć bojaźń Bożą i posiadać Boży charakter. W Księdze Kaznodziei Salomona w rozdziale 8 i wierszu 5 Biblia mówi (BT): „…serce mądre pamięta o czasie i sądzie”. Jeśli zatem jesteście roztropnymi, to powinniście mieć bojaźń Bożą, powinniście posiadać Bożą chwałę, Jego charakter i powinniście rozumieć czas i sąd Boży. Ci roztropni, ten ruch, ruch Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, oni zaczęli głosić jakiego rodzaju poselstwo? „I widziałem innego anioła, lecącego przez środek nieba, który miał ewangelię wieczną, aby ją zwiastować mieszkańcom ziemi i wszystkim narodom, i plemionom, i językom, i ludom, który mówił donośnym głosem: Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód&#8230;” (Obj. 14,6-7).</p>
<p>Gregory Peter</p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/czas-konca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
							</item>
		<item>
		<title>Ostatnie pokolenie</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/ostatnie-pokolenie/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/ostatnie-pokolenie/#respond</comments>
				<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 08:48:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[ANDREASEN M. L.]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Zagadnienia biblijne]]></category>
		<category><![CDATA[144]]></category>
		<category><![CDATA[koniec świata]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=3017</guid>
				<description><![CDATA[Końcowa demonstracja tego, co ewangelia jest w stanie uczynić w człowieczeństwie oraz dla niego, znajduje się stale jeszcze w przyszłości. Chrystus ukazał drogę. Przyjął ciało ludzkie i w tym ciele zademonstrował moc Bożą. Ludzie mają naśladować Jego przykład i dowieść, że to. co Bóg uczynił w Chrystusie, jest w stanic uczynić w każdej istocie ludzkiej,.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<p>Końcowa demonstracja tego, co ewangelia jest w stanie uczynić w człowieczeństwie oraz dla niego, znajduje się stale jeszcze w przyszłości. Chrystus ukazał drogę. Przyjął ciało ludzkie i w tym ciele zademonstrował moc Bożą. Ludzie mają naśladować Jego przykład i dowieść, że to. co Bóg uczynił w Chrystusie, jest w stanic uczynić w każdej istocie ludzkiej, która Jemu się podda. Świat oczekuje tej demonstracji. Patrz Rzymian 8:19. Kiedy to zostanie spełnione, nadejdzie koniec. Bóg doprowadzi Swój plan do spełnienia. Ukaże Siebie jako Prawdomównego a szatana jako kłamcę. Jego rząd będzie obroniony.</p>
<p>Istnieje dużo fałszywej nauki odnośnie świętości, której naucza się obecnie na świecie. Po jednej stronie są ci, którzy przeczą Boskiej mocy ku zbawieniu z grzechu. Po drugiej zaś znajdują się ci, którzy wystawiają swoją świętość przed ludźmi i chcą, abyśmy uwierzyli, że są bez grzechu. W pierwszej grupie nie znajdują się. jedynie niewierzący i sceptycy, ale członkowie kościoła, których pole widzenia nie ogarnia zwycięstwa nad grzechem, a którzy przyjmują pewien rodzaj kompromisu z nim. W drugiej grupie znajdują się tacy, którzy nie posiadają żadnego rzetelnego pojęcia o grzechu czy też świętości Boga. Ich duchowe pole widzenia jest tak zawężone, że nie są w stanie ujrzeć swych własnych wad i stąd wierzą, że są doskonali. Ich pojęcie religii jest tego rodzaju, że własne zrozumienie prawdy i sprawiedliwości ma przewagę nad tym, które objawione zostało w Słowie Bożym. Nie łatwo rozstrzygnąć, co jest większym błędem.</p>
<p>To, że Biblia wpaja świętość, nie podlega dyskusji.</p>
<blockquote><p>&#8222;A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa.&#8221; 1 Tesal. 5:23 NP. &#8222;Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana.&#8221; Hebr. 12:14 NP. &#8222;Taka jest bowiem wola Boża:. uświęcenie wasze.&#8221; 1 Tesal. 4:3 NP.</p></blockquote>
<p>Greckie słowo hagios w jego różnych formach tłumaczono jako: uświęcić, święty, świętość, uświęcony, uświęcenie. To jest takie samo słowo, jakie użyto dla dwóch przedziałów świątyni i oznacza coś, co zostało odłączone Bogu. Uświęcona osoba to taka, która jest odłączona dla Boga, której całe życie jest Jemu przeznaczone.</p>
<p><center><strong>Przebaczenie i Oczyszczenie</strong></center>Plan zbawienia musi z konieczności obejmować nie tylko przebaczenie grzechu, ale również zupełną odnowę. Zbawienie z grzechu to więcej, niż przebaczenie grzechu. Przebaczenie opiera się na zaistnieniu grzechu i jest uwarunkowane zerwaniem z nim; uświęcenie jest odseparowaniem od grzechu i wykazuje uwolnienie spod jego mocy oraz zwycięstwo nad nim. Pierwsze jest środkiem do zneutralizowania konsekwencji grzechu, drugie Zaś jest przywracaniem siły dla zupełnego zwycięstwa.</p>
<p>Podobnie do niektórych chorób, grzech pozostawia człowieka w żałosnym stanie bez sił, w zwątpieniu i w przygnębieniu. Posiada on znikomą kontrolę nad swoim umysłem, jego wola zawodzi go i przy najlepszych intencjach nie jest w stanie uczynić tego, o czym wie, że jest słuszne. Czuje, że nie istnieje żadna nadzieja. Wie, że winą powinien obciążyć samego siebie i duszę ogarnia żal. Do jego cielesnych dolegliwości dołączone zostaje zadręczone sumienie. Wie, że zgrzeszył i jest winny. Czy nikt nie zlituje się nad nim?</p>
<p>Wówczas pojawia się ewangelia. Głoszona jest mu dobra nowina. Choćby jego grzechy były jako szkarłat, jako śnieg zbieleją; choćby były czerwone jako karmazyn, jako wełna białe będą. Wszystko jest przebaczone. Jest &#8222;wybawiony.&#8221; Cóż to za cudowne uwolnienie! Jego umysł jest spokojny. Sumienie nie dręczy go już dłużej. Przebaczono mu. Jego grzechy są wrzucone do głębin morskich. Jego serce tryska wysławianiem Boga za Jego miłosierdzie i dobroć nad nim.</p>
<p>Tak jak uszkodzony statek przyholowany do portu jest bezpieczny, ale nie sprawny, tak też człowiek jest &#8222;wybawiony,&#8221; ale nic uzdrowiony. Na statku potrzebne jest wykonanie remontu zanim uzna się go za zdatny do żeglugi, a człowiek również potrzebuje odbudowy zanim stanie się w pełni odnowiony. Ów proces odnowy nazwany jest uświęceniem i w swoim ukończonym wyniku obejmuje ciało, duszę oraz ducha. Gdy to dzieło jest dokończone, człowiek jest &#8222;święty,&#8221; zupełnie uświęcony i odnowiony na obraz Boży. Świat oczekuje właśnie na taką demonstrację tego, co ewangelia jest w stanie uczynić dla człowieka.</p>
<p>Zarówno proces, jak i dokończone dzieło, są w Biblii nazwane uświęceniem. Z tej przyczyny &#8222;bracia&#8221; nazwani są świętymi i uświęconymi, chociaż nie osiągnęli doskonałości. Patrz I Korynt. 1:2; 2 Korynt. 1:1; Hebr: 3:1. Rzut oka na rozdziały Listów do Koryntian prędko przekona każdego, że wspomniani tam święci posiadali swoje wady. Pomimo tego powiedziane jest, że byli poświęconymi i powołanymi świętymi [1 Korynt. 1:2]. Uzasadnienie tego jest takie, że zupełne uświęcenie nie jest dziełem jednego dnia czy też roku, lecz całego życia.</p>
<p>Uświęcenie rozpoczyna się w chwili nawrócenia człowieka i kontynuowane jest poprzez życie. Każde zwycięstwo przyśpiesza ten proces. Mało jest chrześcijan, którzy nie osiągnęli panowania nad jakimś grzechem, który przedtem bardzo ich trapił i opanował. Wiele osób, które były niewolnikami nałogu palenia tytoniu, odniosło zwycięstwo nad tym nałogiem i raduje się z niego. Tytoń przestał być pokusą. Nie pociąga już ich. Mają zwycięstwo. W tym punkcie są uświęceni. Tak, jak byli zwycięscy nad jednym grzechem tak też muszą stać się zwycięzcami nad każdym grzechem. Gdy to dzieło jest ukończone, kiedy zdobędą zwycięstwo nad pychą, wyniosłością, miłością świata &#8211; nad wszelkim złem &#8211; są. gotowi na przeniesienie do nieba. Zły przyszedł do nich i me znalazł nic. Szatan nie ma dla nich już żadnych pokus. Oni przezwyciężyli je wszystkie. Są bez zmazy przed stolicą Bożą. Chrystus umieszcza na nich swoją pieczęć. Są bezpieczni i zdrowi. Bóg ukończył w nich Swoje dzieło. Demonstracja tego, co Bóg Jest w stanie dokonać z człowieczeństwem jest uzupełniona.</p>
<p>Tak będzie z ostatnim pokoleniem ludzi żyjących na ziemi. Przez nich Bóg udzieli końcowej demonstracji tego, co jest w stanie uczynić z ludzkością. Posłuży się najsłabszymi ze słabych; tymi. którzy dźwigają grzechy swoich przodków i ukaże w nich moc Bożą. Będą poddani każdej pokusie, ale nie ulegną. Dowiodą, że możliwe jest to, aby żyć bez grzechu &#8211; co będzie demonstracją, której oczekuje świat, a którą przygotowywał Bóg. Dla wszystkich jawne stanie się to, że ewangelia może zbawić doskonale. Słowa Boże zostaną uznane za prawdziwe&#8230;</p>
<p>W całej historii świata Bóg posiadał Swoich wiernych. Ci znosili utrapienie i wielki ucisk. Lecz nawet w obliczu ciosów szatana, jak pisze apostoł Paweł, przez wiarę &#8222;czynili sprawiedliwość.&#8221; &#8222;Byli kamionowani piłą przecierani, kuszeni, mieczem zabijani, chodzili w owczych i kozich skórach; byli w niedostatku. w ucisku, w niewczasach; (których nie był świat godzien;) tułali się po pustyniach, i po górach, i jaskiniach, i jamach ziemi.&#8221; Hebr. 11:33.37-38 BG</p>
<p>Jako dodatek do tej plejady wiernych świadków, z których wielu było męczennikami za wiarę, Bóg będzie posiadał w ostatnich dniach resztę, &#8222;maluczkie stadko,&#8221; w którym i przez które urządzi przed wszechświatem manifestację Swojej miłości, Swojej mocy i Swojej sprawiedliwości, która w ukazaniu tego, co Bóg jest w stanie uczynić w człowieku będzie najbardziej majestatyczną oraz rozstrzygającą demonstracją ze wszystkich wieków jeśli nie weźmiemy pod uwagę pobożnego życia Chrystusa na ziemi i Jego doskonałej ofiary.</p>
<p>To właśnie w ostatnim pokoleniu ludzi żyjących na ziemi moc Boża ku uświęceniu zostanie w pełni objawiona. Manifestacja tej mocy jest Bożą obroną, gdyż oczyści Go z jakichkolwiek oraz wszelkich zarzutów, które szatan wysunął przeciwko Niemu. W ostatnim pokoleniu Bóg będzie obroniony a szatan pokonany. To być może wymaga dodatkowego rozszerzenia.</p>
<p><center><strong>Bunt w Niebie</strong></center>Bunt, który wydarzył się w niebie i wprowadził grzech we wszechświecie Bożym, musiał być strasznym doświadczeniem zarówno dla Boga jak i aniołów. Aż do tego czasu we wszystkim panował pokój i harmonia. Niezgoda była nieznana; panowała jedynie miłość. Wtedy to nieuświęcona wyniosłość poruszyła sercem Lucyfera. Postanowił, że chciałby być równy Najwyższemu. Chciał wywyższyć swój tron nad gwiazdy Boże; chciał usiąść &#8222;na górze zgromadzenia, na stronach północnych.&#8221; Izaj 14:12-14 BG. Owo wypowiedzenie zamiaru było równoznaczne z usiłowaniem usunięcia Boga i przywłaszczenia sobie Jego stanowiska. Było to wypowiedzenie wojny. Szatan chciał zasiadywać tam, gdzie siedział Bóg. Bóg przyjął rzucone wyzwanie&#8230;</p>
<p>&#8222;I stała się bitwa w niebie. Michał i Aniołowie Jego potykali się z smokiem, smok się też potykał i aniołowie jego.&#8221; Obj. 12: 7 BG. Wynik mógł być przewidziany. Szatan i aniołowie jego &#8222;nie przemogli, ani miejsce ich dalej znalezione jest na niebie. I zrzucony jest smok wielki, wąż on starodawny, którego zowią dyjabłem i szatanem, który zwodzi wszystek okrąg świata; zrzucony jest na ziemię, i aniołowie jego z nim są zrzuceni. &#8221; Wiersze 8-9</p>
<p>Chociaż pokonany, szatan nie został zniszczony. Swoim buntem oświadczył on, że rządy Boże zawiodły i przez ustawienie własnego tronu przypisywał sobie większą mądrość i sprawiedliwość od Boga. Te pretensje są właściwe buntowi i ustanowieniu innych rządów. Bóg nie mógł sobie pozwolić na to. aby dać szatanowi sposobność do zademonstrowania jego teorii. Aby usunąć wszelką wątpliwość z umysłów aniołów &#8211; a później ludzi &#8211; musi pozwolić szatanowi na kontynuowanie jego dzieła. Tak więc szatanowi zezwolono, aby żył i ustanowił swoje rządy. Przez 6000 lat będzie robić demonstrację tego, co uczyni mając ku temu sposobność&#8230;</p>
<p><center><strong>Lucyfer</strong></center>Lucyfer był w niebie jednym z nakrywających cherubinów. Patrz: Ezechiel 28: l4. To odnosi się do dwóch aniołów, którzy w miejscu najświętszym świątyni stali na arce nakrywającej ubłagalnię. To stanowiło bez wątpienia najwyższy urząd, który mógł zająć anioł, bowiem arka i ubłagalnia znajdowały się bezpośrednio przed obliczem Boga. Ci aniołowie byli specjalnymi stróżami prawa. Niejako strzegli go. Lucyfer był jednym z nich.</p>
<p>Proroctwo Ezechiela 28:12 zawiera ciekawą wypowiedź dotyczącą Lucyfera: &#8222;Ty, co pieczętujesz sumy, pełen mądrości i doskonałej piękności.&#8221; Znaczenie wyrażenia: &#8222;Ty, co pieczętujesz sumy,&#8221; nie jest całkowicie zrozumiałe. Jego treść daje się w różny sposób wytłumaczyć. Oczywistym wydaje się jednakże to, że celem jest ukazanie zaszczytnej pozycji i wysokiego przywileju, które posiadał szatan zanim upadł. Był on pewnego rodzaju premierem kustoszem pieczęci.</p>
<p>Tak, jak dokument lub prawo rządu ziemskiego musi posiadać dołączoną do niego pieczęć aby uzyskać ważność tak też w rządzie Bożym używana jest pieczęć. Jak okazuje się ,,Bóg wyznaczył aniołom pracę tak samo Jak człowiekowi. Jeden anioł jest odpowiedzialny za ogień (Obj. 14:18), inny za wody (Obj. 16:5), a jeszcze inny za &#8222;pieczęć Boga żywego.&#8221; (Obj. 7:2). Mimo, że tak jak już stwierdzono, treść wiersza 12 z rozdziału 28 proroctwa Ezechiela nie jest całkowicie zrozumiała, niektórzy czują się usprawiedliwieni tłumacząc go: &#8222;Ty, który, dołączasz pieczęć do zarządzenia.&#8221; Jeśli to stanowisko jest do utrzymania, jeśli Lucyfer był premierem i kustoszem pieczęci, to udziela on dodatkowy powód, dla którego szatan zapragnął zastąpić pieczęć Bożą własnym piętnem, gdy opuścił swoje pierwsze mieszkanie.</p>
<p>To, że szatan był bardzo aktywny przeciw prawu jest oczywiste. Jeśli bowiem prawo Boże jest odpisem Bożego<br />
charakteru i jeśli ten charakter stanowi przeciwieństwo charakteru szatana, to wówczas szatan zostaje przez nie potępiony. Chrystus i prawo stanowią jedność. Chrystus jest Tym. który według niego żył-prawem, które było ciałem. Z tej przyczyny Jego życie jest potępieniem. Szatan walcząc przeciw Chrystusowi walczył także przeciw prawu. Nienawidząc prawa nienawidził również Chrystusa. Chrystus i prawo stanowią nierozłączność&#8230;</p>
<p>Zanim Chrystus umarł na krzyżu zademonstrował Swoim życiem możliwość zachowywania prawa. Szatanowi nie udało się sprowadzić Go do grzechu. Być może wcale nie oczekiwał, że byłby w stanie tego dokonać. Lecz jeśli potrafiłby skłonić Chrystusa do użycia Boskiej mocy, aby ratował samego Siebie, to wówczas wiele by osiągnął. Gdyby Chrystus tak postąpił, szatan mógłby twierdzić, iż to unieważniło demonstrację, którą Bóg zamierzał uczynić, a mianowicie tę, że jest możliwym, aby człowiek zachowywał prawo. Szatan został pokonany, jednak aż do samego końca podejmował na nowo te same taktyki. Judasz miał nadzieję, że Chrystus uwolni się używając Boskiej mocy by ratować samego Siebie. Wisząc na krzyżu Chrystus był wyśmiewany: &#8222;Innych ratował, a samego Siebie ratować nie może.&#8221; Lecz Chrystus nie zachwiał się. Mógł ratować Siebie, ale nic uczynił tego. Szatan został wprowadzony w zakłopotanie. Nie potrafił tego zrozumieć. Wiedział jednak, że jego wyrok został zapieczętowany gdy Chrystus umarł w obliczu jego niemożności nakłonienia Go do grzechu. Przez Swoją śmierć Chrystus był zwycięzcą.</p>
<p>Lecz szatan nie poddał się. Nic osiągnął zwycięstwa w swojej walce z Chrystusem, ale wciąż jeszcze mógłby je zdobyć nad człowiekiem. Dlatego &#8222;odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa.&#8221; Obj. 12: 17 BT. Gdyby był w stanie ich pokonać, nie mógłby być zwyciężony.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><center><strong>Boża Demonstracja</strong></center>Demonstracja, którą Bóg zamierza uczynić w ostatnim pokoleniu na ziemi wiele oznacza zarówno dla ludzi jak i Boga. Czy prawo Boże może naprawdę być zachowywane? To jest istotne pytanie. Wielu przeczy temu, że można tego dokonać; inni bez namysłu zgadzają się z tym. Gdy rozważana jest cała kwestia zachowywania przykazań, to wówczas ów problem przybiera wielkie rozmiary. Prawo Boże, jest niezmiernie obszerne; obejmuje znajomość myśli oraz zamiarów serca. Osądza zarówno motywy jak i uczynki; zarówno myśli jak i słowa. Zachowywanie przykazań oznacza zupełne uświęcenie, święte życie niezachwianą wierność prawości, całkowite odłączenie się od grzechu i zwycięstwo nad nim. Słusznie mógłby zawołać śmiertelnik: &#8222;Lecz do tego któż jest sposobny ?&#8221;&#8230;</p>
<p>Powiedzmy to z czcią: Bóg musi stanąć w obliczu rzuconego przez szatana wezwania. Nie jest to Bożym planem, lub częścią Jego zamiaru, aby poddawać ludzi próbom, które jedynie niewielu wybranych jest w stanie przetrwać. W ogrodzie Eden Bóg poddał Adama i Ewę najlżejszej próbie, jaką można sobie wyobrazić. Nikt nie może powiedzieć, że nasi pierwsi rodzice upadli ponieważ próba ta była dla nich zbyt ciężka. To, że upadli, nie było spowodowane zbyt ciężką próbą czy też tym, że nie byli zaopatrzeni w siłę, aby stawić opór. Pokusa nie była dopuszczana do nich ustawicznie. Szatanowi nie zezwolono molestować ich wszędzie. Dostęp do nich miał tylko w jednym miejscu, a mianowicie przy drzewie wiadomości dobrego i złego. Oni wiedzieli o tym miejscu. Mogli pozostawać z dala od niego, gdyby tego chcieli. Szatan nie mógł wszędzie za nimi chodzić. Jeśli poszli tam, gdzie on znajdował się, to uczynili tak z własnej woli. Lecz nawet idąc tam, aby obejrzeć to drzewo, nie potrzebowali pozostawać. Mogli odejść. Nawet jeśli szatan oferował im owoc, nie potrzebowali po niego sięgać. Oni jednak sięgnęli i jedli. Jedli dlatego, że chcieli, a nie dlatego, że musieli. Zgrzeszyli rozmyślnie. Nie było żadnego usprawiedliwienia. Bóg nie mógł ustalić łatwiejszej próby.</p>
<p>Gdy Bóg nakazuje ludziom zachowywanie Swojego prawa, nie odpowiada to Jego zamiarowi, aby mieć jedynie kilku ludzi, którzy je zachowują &#8211; akurat tylu, aby pokazać, że można tego dokonać. Nie jest to zgodne z zasadą charakteru Bożego, aby wybierać wybitnych ludzi o silnej woli oraz znakomitym wykształceniu i demonstrować przez nich to, czego jest w stanie dokonać. Bardziej zgodne z Jego planem jest stawianie takich żądań, w obliczu których nawet najsłabsi nie potrzebują odnosić porażki, aby nikt nigdy nie mógł powiedzieć, że Bóg wymaga tego, co może być dokonane jedynie przez niewielu. To właśnie z tej przyczyny Bóg zachował Swoją największą demonstrację na ostatnie pokolenie. Ono bowiem dźwiga skutki nagromadzonych grzechów. O ile ktokolwiek miałby być słaby, to właśnie oni. O ile ktokolwiek miałby cierpieć na skutek odziedziczonych skłonności. to właśnie oni. O ile ktokolwiek miałby mieć usprawiedliwienie z powodu jakichkolwiek słabości, to właśnie oni. Jeśli zatem ci są w stanie zachowywać przykazania, to wówczas nie ma żadnego wytłumaczenia dla kogokolwiek z żyjących w którymkolwiek innym pokoleniu, że tak również nie czynił.</p>
<p>Na tym nie dosyć. W Swojej demonstracji Bóg chce nie tylko ukazać że zwykli ludzie ostatniego pokolenia mogą pomyślnie przejść przez próbę, na jaką wystawił Adama i Ewę, lecz są w stanie przetrwać doświadczenie, które jest o wiele cięższe od przypadającego w udziale ogółowi. Będzie to próba porównywalna z tą, przez którą przeszedł Job, a zbliżoną do tej. której poddany był Mistrz. Ta próba doświadczy ich do ostatnich granic.</p>
<p>&#8222;O cierpliwości Ijobowej słyszeliście, i koniec Pański widzieliście. iż wielce miłosierny jest Pan i litościwy.&#8221; Jak. 5:11 BG. Job przeszedł przez doświadczenia. które powtórzone zostaną w życiu wybranych ostatniego pokolenia. Dobrze byłoby wziąć je pod rozwagę.</p>
<p><center><strong>Próba Joba</strong></center>Job był dobrym człowiekiem. Bóg ufał mu. Dzień po dniu składał ofiary za swoich synów. Myślał, że &#8222;może zgrzeszyli moi synowie.&#8221; Job 1:5 NP. Cieszył się dobrobytem i posiadał błogosławieństwo Boże.</p>
<p>Ale &#8222;zdarzyło się pewnego dnia. że przybyli synowie Boży, aby się stawić przed Panem, a wśród nich przybył też i szatan., Wiersz 6 NP. Utrwalona jest rozmowa Pana z szatanem, która dotyczyła Joba. Pan stwierdził, że był on dobrym człowiekiem, czemu szatan nie zaprzeczał. lecz przekonywał, iż Job był bogobojny tylko dlatego, że opłacało mu się, aby takim być. Stwierdził, że jeśli Bóg odbierze Swoją łaskę. Job będzie Mu złorzeczył. Owo stwierdzenie posiadało formę wyzwania i Bóg je przyjął. Szatanowi dano zezwolenie, aby zabrał mienie Joba i poza tym sprawił mu smutek, ale nie dotykał Jego samego. Szatan natychmiast przystąpił do wykonania tego, na co mu zezwolono. Całe mienie Joba zostało zmiecione a jego dzieci zabite.</p>
<p>Gdy to stało się, &#8222;Job powstał, rozdarł szaty i ogolił głowę; potem padł na ziemię i oddał pokłon, i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione. W tym wszystkim nie zgrzeszył Job i nie wypowiedział nic niestosownego przeciwko Panu.&#8221; Job 1:20-22</p>
<p>Szatan został pokonany, niemniej jednak szykuje inny zamach. Przy następnym spotkaniu z Panem, nie przyznając się do porażki występuje z pretensją, że nie zezwolono mu dotknąć Joba. Twierdził, że gdyby mu na to pozwolono, Job popełniłby grzech. To stwierdzenie było ponownie wyzwaniem i Bóg je przyjął. Dano mu zezwolenie, aby dręczył Joba, ale nie zabierał jego życia. Szatan natychmiast wyruszył do dzieła.</p>
<p>Szatan uczynił Jobowi wszystko, co potrafił. Mimo tego on pozostawał niewzruszony. Jego żona doradziła mu, aby zrezygnował, lecz on nie zachwiał się. Pozostał nieugięty w dotkliwym cierpieniu fizycznym oraz udręce duchowej. Jeszcze raz napisano. że Job wytrzymał próbę. &#8222;W tym wszystkim nic zgrzeszył Job swymi usty.&#8221; Job 2:10. Szatan został pokonany i nie ukazując się już w tej księdze.</p>
<p>W następnych rozdziałach Księgi Joba udzielono nam małego wglądu w walkę, która toczyła się w umyśle Joba. Był wielce zakłopotany. Dlaczego nadarzyło mu się to całe nieszczęście? Nie był świadom żadnego grzechu, a zatem dlaczego Bóg miałby obarczać go nieszczęściem? Oczywiście nie wiedział o wyzwaniu szatana. Nie wiedział również o tym, że Bóg polegał na nim w kryzysie, który przechodził. Wszystkim co wiedział było to, że spadło na niego nieszczęście jak grom z jasnego nieba, aż został bez rodziny i mienia z odrażając chorobą, która o mało nie przygniotła go. Nie rozumiał tego, lecz zachował swoją prawość i wiarę w Boga. Bóg wiedział, że tak postąpi, natomiast szatan powiedział, że będzie inaczej. Bóg odniósł zwycięstwo w rzuconym wyzwaniu.</p>
<p>Mówiąc po ludzku Job nie zasłużył na cięgi, które na niego przyszły. Sam Bóg oświadczył, że były one bez przyczyny. &#8222;Ty Mnie podburzyłeś, abym go bez przyczyny zgubił.&#8221; Job 2:3. Całe doświadczenie można zatem usprawiedliwić jedynie przez rozważenie go jako szczególny test uczyniony w szczególnym celu. Bóg chciał doprowadzić do zamilknięcia zarzut szatana, że Job służył Mu jedynie dla zysku. Chciał zademonstrować, że istniał przynajmniej jeden człowiek, nad którym szatan nie był w stanie panować. Job cierpiał wskutek tego, lecz chyba nie było innego wyjścia. Później dana była mu nagroda.</p>
<p>Przypadek Joba zapisany został celowo. Uznając jego autentyczność wierzymy, że tkwi w nim również głębsza treść. Lud Boży w ostatnich dniach przejdzie przez próbę podobną do Jobowej. Będzie doświadczony tak jak on; każda ziemska podpora zostanie usunięta; szatanowi dane będzie zezwolenie, aby ich dręczył. W dodatku do tego Duch Boży będzie usunięty z ziemi a ochrona świeckich rządów usunięta. Lud Boży będzie pozostawiony sam do walki z mocami ciemności. Będą zakłopotani tak jak Job, lecz podobnie do niego zachowają swoją prawość.</p>
<p>W ostatnim pokoleniu Bóg będzie obroniony. W resztce szatan napotka na swoją porażkę. Zarzut, że prawo nie może być zachowywane. spotka się z odpowiedzią i zostanie zupełnie odparty. Bóg ukaże nie tylko jednego lub dwóch zachowujących Jego przykazania, ale całą grupę, przedstawioną jako 144 000. Oni będą w pełni odzwierciedlać obraz Boży. Odeprą zarzut szatana skierowany przeciw rządom nieba&#8230;</p>
<p><center><strong>Ostatnie Pokolenie</strong></center>Bóg jest gotowy na wyzwanie. Czekał na stosowną porę. Główna demonstracja została zachowana na ostateczny pojedynek. Spośród ostatniego pokolenia Bóg wyznaczy Swoich wybranych-nie silnych, potężnych, ani poważanych i bogatych ani też mądrych i wykształconych, lecz zwykłych i przeciętnych ludzi. Uczyni z nich i przy ich pomocy Swoją demonstrację. Szatan twierdził, iż ci, którzy służyli Bogu w przeszłości. czynili to z wyrachowania, że Bóg rozpieszczał ich a on. szatan, nic miał do nich wolnego dostępu. Gdyby dano mu całkowitą zgodę, aby mógł postawić na swoim, to i oni zostaliby zdobyci. Lecz zarzuca, że Bób obawia się pozwolić mu to uczynić. Mówi : &#8222;Daj mi sprawiedliwą szansę, a wygram.&#8221;</p>
<p>Stąd, aby na zawsze sprowadzić oskarżenia szatana do milczenia. Aby zaświadczyć, że Jego lud służy Mu z wierności i prawości, bez względu na nagrodę, aby oczyścić Swoje własne imię i charakter z zarzutów niesprawiedliwości i despotyzmu oraz pokazać aniołom i ludziom, że Jego prawo może być zachowywane przez najsłabszych z ludzi w najbardziej zniechęcających i niepomyślnych okolicznościach. Bóg zezwala szatanowi, aby w ostatnim pokoleniu doświadczał Jego lud do ostatnich granic. Będzie on napotykał na groźby, tortury i prześladowania. Przy wydaniu dekretu, aby oddano pokłon bestii oraz jej obrazowi, będzie stał twarzą w twarz ze śmiercią. Patrz: Obj. 13:1. Lecz nie ulegną. Będą gotowi, aby umrzeć zamiast popełnić grzech.</p>
<p>Bóg usunie z ziemi Swojego Ducha. Szatan będzie posiadał większą miarę władzy, niż kiedykolwiek wcześniej. Prawdą jest, że nie będzie mógł mordować ludu Bożego &#8211; jednak to wydaje się być jedynym ograniczeniem. Skorzysta z każdego zezwolenia, gdyż wie jaka jest stawka &#8211; teraz albo nigdy.</p>
<p>Aby demonstracja była doskonała, Bóg uczyni &#8211; jeszcze ,jedną rzecz &#8211; zakryje Siebie. Świątynia w niebie będzie zamknięta. Święci będą wołać do Boga dzień i noc o wyswobodzenie, leci On będzie robił wrażenie, że nie słyszy. Wybrani Boży przejdą przez Getsemane. Skosztują nieco z doświadczenia tych trzech chrystusowych godzin na krzyżu. Z pozoru będą musieli toczyć swoją walkę sami. Będą musieli żyć przed obliczem świętego Boga bez pośrednika.</p>
<p>Lecz chociaż Chrystus zakończył Swoje pośrednictwo, święci stale jeszcze będą przedmiotem Bożej miłości oraz troski. Czuwać będą nad nimi święci aniołowie. Bóg zaopatrzy ich w ochronę przed wrogami, dostarczy im żywności, osłoni przed zagładą i zapewni łaskę oraz siłę, aby żyli w świętości. Patrz: Psalm 91. Mimo tego stale jeszcze będą na świecie, w dalszym ciągu kuszeni, uciśnieni i dręczeni.</p>
<p>Czy wytrzymają próbę? Z ludzkiego punktu widzenia wydaje ,że to niemożliwe. Gdyby tylko Bóg przybył im z pomocą, wszystko byłoby dobrze. Są zdecydowani, aby stawić złemu opór. Jeśli zajdzie potrzeba, oddadzą życie, ale nie popełnią grzechu. Szatan nie posiada żadnej mocy &#8211; i nigdy nie posiadał &#8211; aby zmusić kogokolwiek do popełnienia go. Może kusić, może nęcić, może grozić, lecz nie jest w stanie zmusić. I oto Bóg demonstruje przez najsłabszych ze słabych, że nie ma &#8211; i nigdy nie było &#8211; usprawiedliwienia dla grzeszenia. Skoro ludzie w ostatnim pokoleniu mogą z powodzeniem odeprzeć atak szatana; skoro są w stanie to uczynić stojąc w obliczu wszystkich przeciwności oraz zamkniętej świątyni, jakież jest usprawiedliwienie dla trwania w grzechu przez ludzi.</p>
<p><center><strong>144 000</strong></center>W ostatnim pokoleniu Bóg udzieli końcowej demonstracji tego, że człowiek jest w stanie zachowywać Jego prawo i żyć nie grzesząc. Aby ta demonstracja była doskonała nie pozostawi nic niedokończonego. Jedynym ograniczeniem nałożonym na szatana będzie to, że nie może mordować świętych Bożych.</p>
<p>Będzie mógł kusić, nękać i grozić. Zrobi co tylko może, lecz odniesie porażkę. Nie będzie w stanie zmusić ich do popełnienia grzechu. Wytrzymają próbę i Bóg umieści na nich Swoją pieczęć.</p>
<p>Dzięki ostatniemu pokoleniu świętych Bóg zostanie ostatecznie obroniony. Poprzez nich pokona szatana i wygra Swoją sprawę. Oni tworzą istotną część Jego planu. Przejdą przez straszliwe walki. Będą walczyć z niewidzialnymi mocami na wysokościach. Lecz zaufali Najwyższemu i nie będą zawstydzeni. Cierpieli głód i pragnienie, ale &#8222;nie będą już łaknąć ani pragnąć, i nie padnie na nich słońce ani żaden upał, ponieważ Baranek, który jest pośród tronu, będzie ich pasł i prowadził do źródeł żywych wód; i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu.&#8221; Obj. 7:16-17 NP</p>
<p>&#8222;Naśladują Baranka, gdziekolwiek idzie.&#8221; Obj. 14:4. Gdy wreszcie drzwi świątyni otworzą się na oścież, zabrzmi głos: &#8222;Jedynie 144 000 wejdą do tego miejsca.&#8221; EW 19. Oni naśladowali Baranka wiarą już tutaj. Weszli z Nim do miejsca świętego i naśladowali Go aż do miejsca Najświętszego. W przyszłości jedynie ci, którzy tak naśladowali Go tutaj, będą naśladowali Go również tam. Będą królami i kapłanami. Będą naśladowali Go do miejsca Najświętszego, gdzie wejść może tylko najwyższy kapłan. Będą przebywali przed odsłoniętym obliczem Bożym. Będą naśladowali Go &#8222;dokądkolwiek idzie.&#8221; Nie tylko będą &#8222;przed tronem Bożym&#8221; oraz &#8222;służyć Mu we dnie i w nocy w świątyni Jego,&#8221; ale również zasiadać z Nim na Jego tronie, jak i On zwyciężył i zasiadł wraz z Ojcem Swoim na Jego tronie. Obj. 7:15 NP; 3:21 NP; kursywa dodana we wszystkich cytatach przez autora.</p>
<p>Sprawą o największym znaczeniu we wszechświecie nie jest jakby się zdawało &#8211; zbawienie ludzi. Najważniejszą rzeczą jest oczyszczenie imienia Bożego z fałszywych zarzutów wysuniętych przez szatana. Walka zbliża się do zakończenia. Bóg przygotowuje Swój lud na ostatni wielki bój a szatan szykuje się również. Przed nami znajduje się jego zakończenie, które rozstrzygnięte zostanie życiem ludu Bożego. Bóg polega na nas tak, jak polegał na Jobie. Czy pokłada Swoje zaufanie właściwie?&#8230;</p>
<p>Oby kościół Boży docenił dany mu wysoki przywilej! &#8222;Wyście świadkowie Moi, mówi Pan.&#8221; Izaj. 43:10. Nie może być &#8222;nikogo między wami z obcych bogów; i wyście Mi tego świadkami, mówi Pan, żem Ja Bóg.&#8221; Izaj. 43:12. Obyśmy naprawdę byli świadkami świadczącymi o tym, co Bóg dla nas uczynił!</p>
<p>To wszystko jest ściśle połączone z dziełem dnia pojednania. Po wyznaniu swoich grzechów lud izraelski był w tym dniu zupełnie oczyszczony. Uprzednio przebaczono im, a teraz grzech został od nich odłączony. Byli święci i nienaganni. Obóz Izraela był czysty.</p>
<p>Obecnie żyjemy w czasie odpowiadającym symbolowi dnia oczyszczenia świątyni. Każdy grzech musi być wyznany i wiarą skierowany przed sąd zanim zostanie na nim rozważony. Tak jak najwyższy kapłan wchodzi do miejsca Najświętszego, tak też lud Boży ma obecnie stanąć twarzą w twarz z Bogiem. Muszą wiedzieć że każdy grzech został wyznany, że nie pozostaje żadna plama zła. Oczyszczenie świątyni w niebie jest zależne od oczyszczenia ludu Bożego na ziemi. Jak ważne jest więc to, aby byli święci i nienaganni! Każdy grzech musi być w nich wypalony, ażeby mogli stać przed obliczem świętego Boga i żyć z pożerającym ogniem. &#8222;Słuchajcie, którzyście daleko, com uczynił, a bliscy poznajcie moc Moją. Zlękli się na Syonie grzesznicy, strach zdjął obłudników mówiących: Któż z nas ostać się może przed ogniem pożerającym? Któż z nas ostać się może przed płomieniem wiecznym? Ten, który chodzi w sprawiedliwości, a mówi, co jest prawego; który się zyskiem niesprawiedliwym brzydzi; który otrząsa ręce swe, aby darów nie brał; który zatula uszy swe, aby nie słuchał o rozlaniu krwi, i zamruża oczy swoje, aby nie patrzył na złe: Ten na wysokościach mieszkać będzie zamki na skałach będą ucieczką jego; chleb jego dany mu będzie, wody jego nie ustaną.&#8221; Izaj. 33: 13-16 &#8221;</p>
<p><b>The Sanctuary Service&#8221;, str. 299-321</b><i></i><br />
ANDREASEN M. L.<br />
Autor książki &#8222;The Sanctuary Service&#8221; (1876-1962) był administratorem oraz wychowawcą. Uczył w seminarium Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego (1938-1949) oraz służył jako Field Secretaty of the General Conference (1941-1950).</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/ostatnie-pokolenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
							</item>
		<item>
		<title>04. A On, gdy przyjdzie, przekona świat o sprawiedliwości&#8230;</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/04-a-on-gdy-przyjdzie-przekona-swiat-o-sprawiedliwosci/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/04-a-on-gdy-przyjdzie-przekona-swiat-o-sprawiedliwosci/#respond</comments>
				<pubDate>Fri, 16 Aug 2019 08:35:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Gordon Anderson]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Praktyczny wymiar ewangelii]]></category>
		<category><![CDATA[grzech]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=2983</guid>
				<description><![CDATA[Ew. Jana 16,8-11: „A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie; O grzechu, gdyż nie uwierzyli we mnie; O sprawiedliwości, gdyż odchodzę do Ojca i już mnie nie ujrzycie; O sądzie zaś, gdyż książę tego świata już jest osądzony.” Dotąd mówiliśmy o grzechu, teraz chciałbym mówić o sprawiedliwości. Jest.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Ew. Jana 16,8-11: „A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie; O grzechu, gdyż nie uwierzyli we mnie; O sprawiedliwości, gdyż odchodzę do Ojca i już mnie nie ujrzycie; O sądzie zaś, gdyż książę tego świata już jest osądzony.”</p></blockquote>
<p>Dotąd mówiliśmy o grzechu, teraz chciałbym mówić o sprawiedliwości. Jest to słowo, które potrzebujemy jasno zrozumieć. To słowo jest również źle interpretowane. Kluczowe słowa w Piśmie Świętym są słowami, które wskazują na czynność. Jednym z najważniejszych słów w Biblii jest miłość. Czytając trzynasty rozdział pierwszego Listu do Koryntian dostrzegamy, że miłość jest czymś, co się czyni. Świat ma inne spojrzenie na ten temat. Świat mówi, że miłość jest czymś, co czujemy, ale Biblia naucza, że miłość to coś, co czynimy. Innym kluczowym słowem w Piśmie Świętym jest wiara. Wiara to coś, co czynimy. To nie jest coś, co posiadamy, ale coś, co czynimy. Sprawiedliwość nie jest czymś, co posiadamy. Sprawiedliwość to coś, co czynimy.</p>
<p>Sprawiedliwość jest to czynienie prawości. Tak samo jak grzech jest czynieniem nieprawości. Grzech wskazuje na czynność. Grzech nie jest czymś, co posiadamy, ale jest to coś, co czynimy. Biblia uczy nas, że gdy jesteśmy sądzeni, odbywa się to na podstawie tego, co czynimy. Biblia mówi, że Bóg sprowadzi każdy grzech pod sąd bez względu na to, czy nasze uczynki są dobre czy złe. Musimy to zrozumieć. Gdy będę mówił o sprawiedliwości, będę mówił o czynieniu prawości. Gdy będę mówił o sprawiedliwości Jezusa Chrystusa, będę mówił o czynieniu prawości przez Jezusa Chrystusa. Czy rozumiecie? Musimy zrozumieć, że Jezus wkrótce powróci i przyjdzie po tych, którzy są gotowi, aby Go spotkać.</p>
<p>Istotną rzeczą jest, abyśmy zrozumieli, co oznacza bycie gotowym na Jego przyjście. Spójrzmy na teksty Biblijne, aby zobaczyć, co oznacza być gotowym na przyjście Jezusa. „Aby sam sobie przysposobić kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany” (Efez. 5,27). Jest tu mowa o Jezusie i Jego kościele. To jest Kościół, który Chrystus chce przyjąć. Zbór składa się z ludzi. Jezus nie jest zainteresowany budynkami, nie zamierza wziąć budynków do nieba, nie zamierza też wziąć organizacji do nieba, zamierza wziąć do nieba lud. I ten tekst, mówiąc o chwalebnym Kościele, mówi o chwalebnym ludzie. Mówi o ludzie, który nie ma skazy, o ludzie, który jest święty. To jest właśnie lud, po który powróci Jezus.</p>
<p>Spójrzmy na trzeci rozdział drugiego Listu Piotra. Jest to rozdział o drugim przyjściu. W 9 i 10 wierszu mowa jest o powtórnym przyjściu. W 11 wierszu postawione zostało pytanie: Jeśli wierzycie, że Jezus ma powrócić wkrótce, to jakim musicie być ludem? Pobożnym. Musicie być ludem świętym. Wiersz 14 mówi, że po tych ludzi Jezus powróci. On chce odnaleźć was w pokoju, pokoju z Bogiem, On chce odnaleźć was bez skazy, chce, abyście byli bez nagany.</p>
<p>Przejdźmy do 1 Jana 3,2-3: „Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest. I każdy, kto tę nadzieję w nim pokłada, oczyszcza się, tak jak On jest czysty.” Jak czysty jest Jezus? Wy musicie być tacy sami. To właśnie oznacza być gotowym na przyjście Jezusa.</p>
<p>List do Hebrajczyków 12,14: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana.” Tylko święty lud będzie mógł ujrzeć Pana. Ci, którzy nie będą święci, będą się starali ukryć przed Jego obliczem, będą chcieli, aby upadły na nich skały. O tym mówi Pismo Święte.</p>
<p>Tego właśnie pragnie Jezus, to właśnie oznacza być gotowym na Jego przyjście. Myślę, że łatwo jest zrozumieć, co oznacza być gotowym na Jego przyjście. Trudniej natomiast zrozumieć to, jak można stać się gotowym na Jego przyjście. Poselstwo sprawiedliwości przez wiarę zostało dane ludowi Bożemu, aby zrozumieli, w jaki sposób mogą przygotować się na przyjście Chrystusa. Odkąd po raz pierwszy zrozumiałem to poselstwo, staram się uczynić je punktem głównym każdego poselstwa, które głoszę, ponieważ wiem, że jest to istotne. Ellen White napisała, że nasz kościół umiera z powodu braku nauczania sprawiedliwości przez wiarę. Jest ono takie ważne. Czy rozumiecie? Nie mówimy tutaj o sprawach nieistotnych. Mówimy o rzeczach najważniejszych ze wszystkich. Rzeczy, o których mówimy to życie, albo śmierć. Będę starał się ukazać wam sposób, w jaki możemy stać się sprawiedliwymi przez wiarę. Pamiętajcie, że sprawiedliwość to czynienie prawości. Tak więc będę mówił o tym, jak możemy czynić prawość, posiadając wiarę w Boga.</p>
<p>Przeczytamy niektóre teksty, ponieważ chcę najpierw ukazać wam, jak głęboko sięga ten proces. Otwórzmy List Jakuba 3,2: „Dopuszczamy się bowiem wszyscy wielu uchybień; jeśli kto w mowie nie uchybia, ten jest mężem doskonałym, który i całe ciało może utrzymać na wodzy.” Nasze usta są bardzo niebezpiecznym narzędziem. Tak łatwo wypowiadamy niektóre słowa, które nigdy nie powinny wychodzić z naszych ust. Ten wiersz mówi nam, że jeżeli ktoś jest w stanie kontrolować swoje usta, to jest on doskonałym mężem. Jezus powróci po doskonały lud. Będą to ludzie, którzy są w stanie kontrolować swoje języki. Czy macie z tym problem. Ja mam z tym problem. Niektórzy mają taki sam. Pan musi nam w tym pomóc, ponieważ jeśli chcemy kroczyć z Nim w chwale, musimy nauczyć się kontrolować nasz język. Nie zapomnijcie o tym.</p>
<p>Spójrzmy na inny tekst &#8211; 2 Kor. 10,5: „I wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi.” Tu jest mowa o tym, co może okazać się jeszcze trudniejsze do kontrolowania. Grzech to nie tylko to, co się czyni własnymi rękami. Grzech to również to, co się czyni językiem. Grzech jest również tym, co ma miejsce w myślach. Jezus pragnie ludzi, których myśli są Jemu posłuszne. Święty lud będzie w stanie kontrolować swoje ręce, język i myśli. Jakże to wszystko jest możliwe? Dzięki mocy Jezusa Chrystusa.</p>
<p>Wczoraj wieczorem mówiliśmy o rzeczach niemożliwych, o chodzeniu po wodzie. A to, o czym teraz mówię, wcale nie jest łatwiejsze od chodzenia po wodzie. Spójrzmy jednak na Boga, który jest w stanie czynić rzeczy niemożliwe. Ja sam nie mogę tego dokonać. Wiem, ponieważ próbowałem. Być może wy też próbowaliście. I być może potrzebujemy uświadomić sobie, że nie jesteśmy w stanie sami tego dokonać, ponieważ wiedząc to, zwrócimy się do Boga. Tak jak Piotr, kiedy tonął, wołał: Panie, ratuj mnie! I wtedy wraz z Panem mogli iść po wodzie. To właśnie do Listu Piotra chciałbym się skierować. „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę” (2 Piotra 1,3). O jakim życiu tu jest mowa? Mówimy o życiu wiecznym, prawda? Co mamy na myśli mówiąc o pobożności? Co oznacza pobożność? Słowo pobożność jest bardzo proste, oznacza bycie podobnym Bogu. To jest proste. Pamiętacie, gdy czytaliśmy w 1 Liście Jana 3,2: „Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni&#8230;&#8221; To jest podobieństwo. O tym właśnie tu mówimy. Boża moc dała nam wszystko, co potrzeba, abyśmy byli pobożnym ludem. Abyśmy stali się ludem podobnym do Jezusa. Czy rozumiecie to? Czy to oznacza, że potrzebujemy czegoś więcej? Czy to oznacza, że Bóg da nam wszystko, czego potrzebujemy? Pomyślcie o tym. Jezus powróci po pobożny lud i Jego Boska moc dała nam wszystko, co jest potrzebne, aby uczynić to możliwym. Czy to nie jest dobra nowina? To jest właśnie ewangelia. To jest ewangelia bracia i siostry.</p>
<p>Jak to funkcjonuje? 2 Piotra 1,4: „Przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość.” Co nam mówi ten wiersz? On mówi, że Bóg chce dla nas uczynić dwie rzeczy. On chce uczynić nas uczestnikami Boskiej natury. Czy to brzmi niezrozumiale? Uczyńmy to prostym. On chce uczynić was podobnymi do siebie. Co to oznacza? On chce uczynić cię pobożną osobą, On chce uczynić cię podobnym do Jezusa. Jest powiedziane: „&#8230;uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość.&#8221; Uniknąwszy czego? Uniknąwszy grzechu. To jest właśnie zepsucie, które jest w świecie. To jest grzech. Tak więc Bóg chce, abyśmy pozbyli się grzechu i chce uczynić nas podobnymi do Jezusa. I da nam wszystko, co jest ku temu potrzebne. W jaki sposób się to stanie? Przez te wielkie i kosztowne obietnice. To jest sposób i nie ma innego. Bóg nie daje innych sposobów. Jeśli chcesz być jak Jezus, jeśli pragniesz zwycięstwa nad grzechem, jedyna droga prowadzi przez obietnice Boże. Mówiliśmy o tym trochę dzisiaj rano. Są tylko dwa pytania, które potrzebujemy postawić: Jak brzmi Boże przykazanie i jak brzmi Jego obietnica? Czy trudno to zapamiętać? Zapamiętajcie to. To są jedyne pytania, które musicie zapamiętać: Jak brzmi Boże przykazanie? Jak brzmi Boża obietnica? Jeżeli je znacie, będziecie posłuszni pierwszemu, a drugiemu okażecie zaufanie. To jest proste.</p>
<p>Mówimy o najważniejszych rzeczach ze wszystkich. Wierzę, że Bóg przyprowadził was tutaj w tym tygodniu. Wierzę, że On również mnie tutaj przyprowadził, abyśmy mogli wspólnie dzielić się tymi rzeczami. Widzicie mój palec? Miłosierdzie Boże sprawiło, że mam ten palec. Maszyna, której używałem popsuła się i aniołowie Boży uchronili mój palec. Diabeł starał się, aby nie dopuścić do tego spotkania. Ale Bóg jest silniejszy od diabła.</p>
<p>Chcę do was mówić o tych kosztownych obietnicach, ponieważ Biblia pełna jest obietnic. Bóg wypełnił tą księgę obietnicami. Powodem, dla którego to uczynił jest to, że wybrał je jako sposób, abyście mogli przygotować się na przyjście Jezusa. Nie ma innego sposobu. Dopóki nie nauczycie się ufać tym obietnicom, nie będziecie gotowi. Ale gdy nauczycie się im ufać, wasze życie zostanie odmienione. Ja mogę dać temu świadectwo z mojego własnego doświadczenia. Był pewien kaznodzieja, który przeczytał swoją Biblię wiele razy, a ponieważ był świadomy doniosłości obietnic, postarał się je policzyć. Wiecie ile ich odnalazł? Odnalazł całe mnóstwo: 3573 obietnice. To jest całe mnóstwo, prawda? Nie wiem ile jest stron w waszej Biblii, ale w mojej Biblii jest około tysiąca. To znaczy, że średnio na każdej stronie znajduje się około trzech obietnic. Nie musicie zatem daleko szukać, aby znaleźć obietnice Boże, ponieważ one znajdują się wszędzie w całej Biblii. I Bóg wybrał te właśnie obietnice jako drogę dla was, abyście stali się do Niego podobni, abyście byli gotowymi na przyjście Jezusa. I gdy staniecie się uczestnikami Boskiej natury, gdy unikniecie skażenia, jakie w tym świecie pociąga za sobą pożądliwość, będziecie sprawiedliwymi ludźmi, gotowymi na przyjście Jezusa.</p>
<p>Jak zdobyć tą moc, która znajduje się w obietnicach? W nich znajduje się moc, ale jak ją wydostać? Można ją wydostać wiarą. Czym jest wiara? Usiłuję w tym tygodniu wytłumaczyć wam słowa, ponieważ chcę, abyście je dobrze zrozumieli. Mówiliśmy o tym, czym jest sprawiedliwość, mówiliśmy o tym, czym jest grzech. A czym jest wiara? Postaram się uczynić to prostym dla was. Wiara to trzy rzeczy. Wiara to świadomość tego, że w słowie Bożym znajduje się moc. Czy jest moc w słowie Bożym? Co mówi nam pierwszy rozdział Pisma Świętego? Co jest opisane w pierwszym rozdziale? Stworzenie. Stworzenie świata. Jak ono się dokonało? W jaki sposób ta moc została zamanifestowana? Bóg powiedział: Niech stanie się światłość. I co się stało? Czy było tam wcześniej jakieś światło? Nie, nie było. Ile czasu upłynęło od momentu, kiedy zostało wypowiedziane to zdanie, do chwili, aż stało się światło? W słowie Bożym jest moc. Gdy Bóg coś powie, natychmiast się to staje. Tego właśnie uczy Biblia. Bóg powiedział i stało się. Zanim Bóg wyrzekł słowo, nie było niczego, a gdy tylko je wyrzekł, stało się. Całe stworzenie powstało dlatego, że Bóg wyrzekł słowo. W słowie Bożym jest moc. Przez słowo Boże stały się niebiosa. Spójrzcie na niebo. Zastanawiam się, ile gwiazd się na nim znajduje. Tylko Bóg o tym wie. Moja Biblia uczy mnie, że On je nawet policzył. Żaden z ludzi nie jest w stanie ich zliczyć, ale one wszystkie znajdują się tam, ponieważ On wypowiedział słowo. W słowie Bożym znajduje się moc.</p>
<p>Był pewien rzymski żołnierz, który to rozumiał. Jezus powiedział o nim, że miał więcej wiary, niż którykolwiek z Żydów, których spotkał. Pamiętacie jak przyszedł do Jezusa i powiedział, że jego sługa jest chory? Jezus odpowiedział: Przyjdę i uzdrowię twojego sługę. Wtedy Rzymianin powiedział: Nie, nie musisz tego czynić, powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Jezus był zdumiony i szczęśliwy, gdyż takiej wiary nigdzie nie spotkał w Izraelu. Jezus powiedział: Udaj się w drogę, twój sługa jest uzdrowiony. I co uczynił ten człowiek? Poszedł z powrotem, a gdy był blisko swojego domu, wyszli mu naprzeciw inni i powiedzieli: Twój sługa został uzdrowiony. Jak myślicie, co odpowiedział? Ja myślę, że powiedział: Wiem, że został uzdrowiony. To jest wiara. Ten rzymski żołnierz wiedział, że w słowie Bożym znajduje się moc i okazał swoją wiarę przez to, że uczynił, co mu powiedziano. Jezus powiedział, aby udał się w drogę powrotną i on tak uczynił. I sługa został uzdrowiony. W słowie Bożym znajduje się moc. Wiara to świadomość tego, że w słowie Bożym znajduje się moc. Tak więc wiara to oczekiwanie, że słowo Boże wykona to, co mówi.</p>
<p>Teraz podam wam następny warunek wiary. Nie wystarczy wiedzieć, że w słowie Bożym znajduje się moc, ale należy oczekiwać, że Bóg spełni to, co obiecał. To właśnie uczynił rzymski żołnierz. On wiedział, że w słowie Bożym jest moc i oczekiwał, że to, co Bóg powiedział, stanie się. To jest wiara. Moja Biblia uczy, że Bóg zaopatrzy nas we wszystko, czego potrzebujemy. Czy wy w to wierzycie? Ja w to wierzę. Czy wy również w to wierzycie? Czy może raczej spolegacie na kimś innym, kto zaspokoi wasze potrzeby? Czy naprawdę wierzycie, że Bóg zaopatrzy was w to, czego potrzebujecie? Czy wiecie o czym mówiliśmy? Wiara to oczekiwanie, że Bóg uczyni dokładnie to, co powiedział, że uczyni. Wiara to spoleganie na tym, że słowo Boże uczyni to, co mówi. Sądzę, że wszyscy z nas mają pewną miarę wiary, ale myślę, że chcemy, aby coś jeszcze szło w parze z tą wiarą. W naszym umyśle znajduje się coś w rodzaju niewiary, wątpliwości. Mówimy: Zaufam Tobie, Panie Boże, ale jeśli nie masz nic przeciwko temu, uczynię coś jeszcze poza tym. To nie jest prawdziwa wiara &#8211; wiara spolegająca całkowicie na słowie Bożym, że uczyni ono to, co mówi.</p>
<p>Dzisiaj rano czytaliśmy bardzo ważny tekst. 1 Kor. 10,13: „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.” Jest tu mowa o pokusie i w tym wersecie znajdują się dwie wspaniałe obietnice. Pierwsza mówi, że Bóg waży i mierzy każdą pokusę, która na nas przychodzi. Posłużmy się cytatem siostry White: „Żadna z pokus, która na nas przychodzi, nie jest dla nas zbyt wielka.&#8221; To jest Boża obietnica. Czy wierzycie w to? Czy przyszła na was kiedykolwiek pokusa, która was pokonała? Po czyjej stronie był błąd? Czy był to Boży błąd, czy wasz? Bóg obiecał w tym tekście, że nie będziecie kuszeni ponad miarę tego, co jesteście w stanie znieść.</p>
<p>Innymi słowy, szatan pojawia się z pokusą, a Bóg mówi do szatana: Czekaj, chcę się najpierw przyjrzeć tej pokusie. Ta pokusa jest zbyt wielka dla mojego syna lub dla mojej córki. Nie możesz się nią posłużyć. Albo może powiedzieć tak: Możesz posłużyć się tą pokusą wobec mojego syna lub mojej córki, ponieważ wiem, że będą w stanie się jej oprzeć. Ten tekst mówi właśnie o tym. To jest cudowna obietnica. Czy zauważacie, że Bóg czyni wszystko, co może, aby dać wam zwycięstwo nad grzechem? Ponieważ on mierzy pokusy. Czy to nie jest cudowne?</p>
<p>Ale w tym tekście znajdują się dwie obietnice. Jak brzmi druga? Zawsze jest droga ucieczki przed pokusą. Nie zapominajcie, że zawsze jest droga ucieczki. Co mówicie wówczas, gdy jesteście kuszeni? Czy mówicie: Panie, to jest zbyt wielka pokusa, nie mogę ostać się w jej obliczu. Czy mówicie: Panie, ukaż mi drogę ucieczki. Co wtedy mówicie? A może mówicie: O szatanie, to jest dobra pokusa. Myślę, że wielu czyni właśnie to trzecie.</p>
<p>Musimy znać Boże obietnice. Poświęciłem czas na to, aby powiedzieć o tych dwóch. Ale pozostaje jeszcze 3571. Musicie znać obietnice Boże. Posłużę się cytatem siostry White: „Dlaczego nie weźmiecie tych obietnic Bożych i nie powiesicie ich w pokojach waszej pamięci.&#8221; Dlaczego umieszcza się obrazy na ścianach? Ponieważ lubimy spoglądać na nie. Ponieważ są piękne. Ponieważ wprowadzają radość do naszego serca. Siostra White mówi, aby tak samo obchodzić się z obietnicami Bożymi. Powieście je jak piękne obrazy w waszej pamięci. Patrzcie na nie, cieszcie się nimi. Pozwólcie, by wnosiły radość do waszego serca. To właśnie możecie uczynić z Bożymi obietnicami. Niedobrze jest, kiedy trzymamy je w Biblii. Bóg chciałby, aby znajdowały się w naszym umyśle. Bracia i siostry, pewnego dnia zabiorą nasze Biblie. Czy zostaniecie wtedy bez waszej Biblii? Kiedy będziecie mieli Biblię tutaj, w naszym umyśle, nie będą w stanie wam jej odebrać. Lecz jeżeli wasza Biblia znajduje się tylko tutaj (książka), wówczas odbiorą wam ją. Co się wówczas z wami stanie? Gdzie odnajdziecie obietnice Boże, jeżeli nie będziecie mieli tej księgi przy sobie? Czy rozumiecie, co mam na myśli? Musimy znać obietnice Boże i musimy nauczyć się modlić się o nie. To jest właśnie to, o czym mówi siostra White. Mówi o nauce modlitwy. Nazywa to Boską nauką i mówi, że ci, którzy się tego nauczą, zrozumieją, i będą tą naukę praktykowali, odniosą sukces w swoim chrześcijańskim życiu. Odwróćmy to &#8211; ci, którzy nie zrozumieją nauki modlitwy, nie odniosą sukcesu w swoim chrześcijańskim życiu.</p>
<p>Mówimy tutaj o bardzo ważnych rzeczach. Pierwsza rzecz, którą potrzebujemy zrozumieć jeśli chodzi o naukę modlitwy, znajduje się w Ewangelii Marka 11,24: „Dlatego powiadam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam.” Tak musimy się modlić i w taki sposób prosić. Bóg oczekuje, że będziemy prosili. Bóg nie da nam swoich dobrych darów, jeśli nie będziemy o nie prosić. Niektórzy sądzą, że skoro Bóg o nich wszystko wie, to nie potrzebują prosić. Tego nie uczy moja Biblia. Moja Biblia uczy, że każdy, kto prosi, otrzymuje. Nie ma tu mowy o ludziach, którzy nie proszą. Tak więc musimy prosić. O co mamy prosić? Prośmy o rzeczy, które Bóg obiecał nam dać. To jest logiczne, prawda? Ile rzeczy Bóg obiecał nam dać? Obiecał nam 3573 rzeczy. Czy to wystarczy? Czy macie 3573 problemów? Owszem mamy problemy, ale tyle ich przecież nie mamy. Bóg ma więcej obietnic, niż my mamy problemów. Bóg jest hojny. On jest dobrym Bogiem. Lubię czytać w Biblii Psalm 23. Jest tam mowa o przelewającej się czaszy. Gdy Bóg napełnia czaszę, nie zatrzymuje się, aż się ona nie wypełni. Umieszcza tam więcej niż jest ona w stanie pomieścić. Dlaczego to czyni? Abyśmy mogli dzielić się Jego błogosławieństwami z innymi, i abyśmy stale mieli ich wystarczająco dużo dla nas samych, ponieważ Bóg jest takim właśnie Bogiem. Ale musimy prosić, ponieważ jeśli pragniemy Jego błogosławieństw, musimy Mu o tym mówić. On oczekuje, że tak będziemy czynić.</p>
<p>On pomaga nam to zrozumieć dając nam dzieci. Ilu z was jest rodzicami? Ilu z was jest dziećmi? Wszyscy rozumiemy te rzeczy. Gdy byliście dziećmi i potrzebowaliście czegoś, czy prosiliście o to waszych rodziców? Czy myśleliście, że oni wiedzą, czego potrzebujecie i nie musicie ich o to prosić? Dzieci takie nie są, prawda? One proszą. Ile razy proszą? Tylko raz? Czy wy tylko raz prosiliście? Sądzę, że prosiliście wiele razy, ponieważ tak bardzo tego pragnęliście. Czy rodzice gniewali się, że prosiliście? Nie, ponieważ was miłują. Bóg nam mówi, żebyśmy przyszli do Niego i mówi, że skoro my będąc złymi, dajemy dobre dary naszym dzieciom, o ile bardziej Ojciec Niebieski da dobre dary tym, którzy Go o nie proszą. Bóg jest właśnie tym „o ileż bardziej&#8221;. Czy rozumiecie? Właśnie takiego Boga posiadamy, ale musimy prosić. I możemy prosić o cokolwiek z tych 3573 obietnic.</p>
<p>Jest też coś innego w tym wierszu z Ewangelii Marka 11,24. Jest tu mowa o tym, że gdy się modlimy, mamy wierzyć, że otrzymamy, a spełni się nam. Musimy wierzyć, że Bóg wysłuchuje nasze modlitwy. Musimy wierzyć, że Bóg dochowuje swojej obietnicy. Co to znaczy wierzyć? Czy prawdziwa jest nasza wiara, gdy chcemy najpierw widzieć odpowiedź? To nie jest wiara, gdy chcemy mieć namacalny dowód. Gdybym poprosił cię o szklankę wody, to czy faktycznie ufałbym ci, gdybym uwierzył w to dopiero wówczas, gdy zobaczyłbym cię niosącego mi wodę? Czy byłbyś zadowolony, gdybym powiedział, że uwierzę w to dopiero wtedy, gdy zobaczę, że niesiesz mi wodę? Wielu z nas traktuje Boga w ten sposób. Prosimy, ale nie wierzymy dotąd, aż nie zauważymy odpowiedzi. To nie jest modlitwa wiary. To nie jest modlitwa, którą Bóg chce usłyszeć. Bóg chce, abyśmy Mu ufali. Bóg chce, abyśmy wierzyli, że On dochowuje swojej obietnicy. Załóżmy, że proszę cię, abyś mi przyniósł napój i mówię: Dziękuję. Dlaczego powiedziałem ci „dziękuję”? Ponieważ wierzę, że to uczynisz. Wierzę, ponieważ ci ufam. Nie czekałem, aż przyniesiesz wodę, gdy mówiłem „dziękuję”. Powiedziałem „dziękuję”, ponieważ wierzyłem, że to uczynisz. Dlaczego więc nie mówimy Bogu „dziękuję” w ten sam sposób? Czy czekacie z powiedzeniem „dziękuję” aż do momentu, gdy wasza modlitwa zostanie wysłuchana? Czy zachowujecie się właśnie w ten sposób? Jeśli tak, to znaczy, że nie wierzycie. Powinniśmy mówić „dziękuję” wtedy, gdy prosimy. Jeżeli prosimy o coś, co Bóg obiecał, i wierzymy, że On dochowa swojej obietnicy, powinniśmy natychmiast powiedzieć „dziękuję”, ponieważ Mu wierzymy. Możecie powiedzieć jeszcze raz „dziękuję”, gdy doświadczycie spełnienia tej obietnicy. Nie ma ograniczenia w ilości powtarzania „dziękuję”. Możecie mówić „dziękuję” przez całe wasze życie, ponieważ Boże dary są dobrymi darami i za każdym razem, kiedy przypominamy sobie odpowiedzi na modlitwę, możemy mówić Bogu „dziękuję”. Ale mówmy Bogu „dziękuję” również wtedy, gdy prosimy.</p>
<p>Skąd takie pojęcie? Mamy niezwykłe proroctwo: „O każdy dar, który obiecał, możemy prosić. Wówczas mamy wierzyć, że go otrzymamy, i podziękować Bogu za to, że już go otrzymaliśmy. Nie musimy czekać na żaden zewnętrzny dowód tego błogosławieństwa. Dar znajduje się w obietnicy i możemy zająć się naszą pracą zapewnieni, że to, co Bóg obiecał, jest w stanie wykonać, i że dar, który już posiadamy, stanie się widoczny wówczas, gdy będziemy go najbardziej potrzebowali.&#8221; To nie jest żadne dziwaczne pojęcie kogoś, kto przyjechał z Anglii. To jest wskazówka, którą otrzymaliśmy od Boga. Na tym właśnie polega nauka modlitwy. Proszenie, wierzenie i mówienie „dziękuję” wszystkie razem. I nie zapomnijcie o tym, żeby powiedzieć jeszcze raz „dziękuję”, jeszcze raz i jeszcze raz.</p>
<p>Kiedy to zrozumiemy, wówczas posiądziemy tajemnicę sprawiedliwości przez wiarę. Modlitwy, o których tu mówię, są bardzo ważne. Mówimy o modlitwach, które zmawiamy, aby stać się podobnymi do Jezusa. Są to modlitwy o zwycięstwo nad grzechem, modlitwy o odpuszczenie, modlitwy o oczyszczenie naszego życia, modlitwy o pozbycie się wszystkiego, co jest niepotrzebne w naszym życiu. Siostra White mówi, że są przynajmniej dwa warunki spełnienia takich modlitw. Być może powinniśmy powiedzieć, że trzy – jeden nie został przez nią wspomniany, ale jest zapisany w Biblii. Biblia mówi, że jeżeli chowamy w naszym sercu grzech, wówczas Bóg nie będzie nas słyszał. Tak więc jest to warunkiem wysłuchania każdej modlitwy. Nie możemy oczekiwać, że Bóg wysłucha naszych modlitw, jeżeli w naszym sercu znajduje się grzech, którego nie chcemy Mu oddać. Tak więc to jest warunkiem dla każdej modlitwy. Ale są jeszcze dwa inne warunki dla tego rodzaju modlitw. Pierwszy z nich brzmi następująco: Musimy prosić o rzeczy, które On nam obiecał. Drugi warunek: Cokolwiek otrzymujemy, musi to zostać użyte dla Niego. Nie mówimy tutaj o modlitwach egoistycznych. Czasami ludzie modlą się po prostu o coś dla siebie. O tym tutaj nie mówimy. Mówimy tutaj o modlitwach o rzeczy, które pomogą Bożej służbie.</p>
<p>Tak więc jeśli będziemy modlić się o zwycięstwo nad grzechem, Bóg obiecał nam je dać, a ci, którzy odnoszą zwycięstwo nad grzechem, są świadectwem łaski Bożej. Dlatego możemy modlić się tego rodzaju modlitwą, będąc pewni, że Bóg na nią odpowie.</p>
<p>Ktoś rozmawiał ze mną podczas obiadu na temat cierpliwości. Bóg obiecał swojemu ludowi cierpliwość i o to również możemy się modlić, ponieważ mając więcej cierpliwości możemy być lepszymi Jego sługami. I Bóg odpowie na taką modlitwę, jeżeli tylko Go o to poprosimy. To jest podstawa sprawiedliwości przez wiarę. Jestem przekonany, że jeśli posiądziecie doświadczenie modlenia się modlitwą wiary i pewności odpowiedzi na wasze modlitwy, wówczas wasze życie będzie tak cudowne, że wasze oblicza będą jaśnieć, a Pan będzie mógł posłużyć się wami. To jest wiara, którą miał Jezus, gdy był na ziemi. O tej wierze jest mowa w Objawieniu 14,12. Czy pamiętacie, o czym mówi ten wiersz? Pewnego dnia Jezus krzyknie donośnym głosem tak, że każdy anioł w niebie Go usłyszy i każdy upadły anioł również. Wiecie co powie? Oto ci, którzy zachowują przykazania Boże i mają wiarę Jezusową. Na razie nie może tego powiedzieć, ponieważ nie ma jeszcze takiego ludu. Nie może bowiem powiedzieć: Oto lud, który zachowuje niektóre przykazania Boże. Nie może też powiedzieć: Oto lud, który przez jakiś czas zachowuje przykazania Boże. On chce powiedzieć: Oto lud, który zachowuje przykazania Boże, wszystkie przykazania, przez cały czas. W jaki sposób ten lud to uczyni? Oni mają wiarę Jezusową. Nauczyli się modlić modlitwą wiary. Nauczyli się prosić o rzeczy, które Bóg obiecał, nie mając w swoim umyśle żadnej wątpliwości, że Bóg dochowa swojej obietnicy. Są szczęśliwi, że mogą mówić „dziękuję”, gdy się modlą, ponieważ wiedzą, że Bóg odpowiada na modlitwy, gdyż On nigdy nie kłamie. Gdzie jest ten wiersz, który o tym mówi? 4 Moj. 23,19: „Bóg nie jest człowiekiem, aby nie dotrzymał słowa, ani synem człowieczym, aby żałował. Czy On powiada, a nie czyni i mówi, a nie spełnia?” Czy nie są to ważne i cenne słowa? To jest podstawa modlitwy wiary. Jeżeli On uczynił obietnicę, spełni ją. Nie ma żadnych wątpliwości – to jest pewne w stu procentach.</p>
<p>Niech Bóg pomoże każdemu z nas, abyśmy modlili się przy pomocy Bożych obietnic, ponieważ tylko w ten sposób będziemy mogli przygotować się na przyjście Jezusa. Te obietnice są jak węzły zwisające z nieba. Gdy trzymamy się takich węzłów, nasze stopy nie mogą się poślizgnąć. Trzymanie się takiego węzła jest wiarą. Gdy droga staje się węższa, węzły te stają się coraz bardziej istotne. Pewnego dnia ta droga się skończy, nie będzie już miejsca, abyśmy mogli dalej stawiać na niej stopy. Będą tylko te węzły, a my będziemy mieli wybór: albo zatrzymamy się, ponieważ nie będzie gdzie postawić nogi, albo powierzymy cały ciężar tym węzłom. Tylko ci, którzy powierzą z całą ufnością swój ciężar tym węzłom, będą się mogli ostać. Tego momentu nie osiągnęliśmy jeszcze w naszej podróży, ale te węzły są, one istnieją i pomogą wam, gdy wasza podróż stanie się trudna. Tak więc bracia i siostry, niech Bóg pomaga wam dzień po dniu, abyście mieli wiarę Jezusową, abyście wiedzieli, że jest moc w słowie Bożym, i abyście powierzyli swój ciężar tej mocy i trzymali się tych węzłów, ponieważ trzymając się Bożych obietnic, nie poślizgniecie się. Niech Bóg wam błogosławi.</p>
<p>Gordon Anderson</p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/04-a-on-gdy-przyjdzie-przekona-swiat-o-sprawiedliwosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
							</item>
		<item>
		<title>Chrystus naszą sprawiedliwością</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/chrystus-nasza-sprawiedliwoscia/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/chrystus-nasza-sprawiedliwoscia/#respond</comments>
				<pubDate>Thu, 01 Aug 2019 11:06:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[A.G.Daniells]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Audio]]></category>
		<category><![CDATA[grzech]]></category>
		<category><![CDATA[Jezus]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=2938</guid>
				<description><![CDATA[Audiobook  A.G.Daniellsa, czytany przez pastora Romana Chalupkę. Część Pierwsza &#160; Część Druga &#160; Część Trzecia &#160; Część Czwarta &#160; Część Piąta &#160; Część Szósta]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<p>Audiobook  A.G.Daniellsa, czytany przez pastora Romana Chalupkę.</p>
<p>Część Pierwsza</p>
<p><!--[if lt IE 9]><script>document.createElement('audio');</script><![endif]-->
<audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-2938-1" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/1cz.mp3?_=1" /><a href="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/1cz.mp3">https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/1cz.mp3</a></audio></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Część Druga</p>
<p><audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-2938-2" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/2cz.mp3?_=2" /><a href="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/2cz.mp3">https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/2cz.mp3</a></audio></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Część Trzecia</p>
<p><audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-2938-3" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/3cz.mp3?_=3" /><a href="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/3cz.mp3">https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/3cz.mp3</a></audio></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Część Czwarta</p>
<p><audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-2938-4" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/4cz.mp3?_=4" /><a href="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/4cz.mp3">https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/4cz.mp3</a></audio></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Część Piąta</p>
<p><audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-2938-5" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/5cz.mp3?_=5" /><a href="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/5cz.mp3">https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/5cz.mp3</a></audio></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Część Szósta</p>
<p><audio class="wp-audio-shortcode" id="audio-2938-6" preload="none" style="width: 100%;" controls="controls"><source type="audio/mpeg" src="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/6cz.mp3?_=6" /><a href="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/6cz.mp3">https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/6cz.mp3</a></audio></p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/chrystus-nasza-sprawiedliwoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
				<enclosure url="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/1cz.mp3" length="10526592" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/2cz.mp3" length="10492320" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/3cz.mp3" length="9772896" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/4cz.mp3" length="10558944" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/5cz.mp3" length="10484832" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="https://czasdecyzji.pl/wp-content/uploads/2019/08/6cz.mp3" length="10424928" type="audio/mpeg" />
			</item>
		<item>
		<title>Jedność czy jednolitość?</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/jednosc-czy-jednolitosc/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/jednosc-czy-jednolitosc/#respond</comments>
				<pubDate>Tue, 30 Jul 2019 13:40:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Jim Hohnberger]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Chodzenie z Bogiem]]></category>
		<category><![CDATA[chodzenie z Bogiem]]></category>
		<category><![CDATA[pycha]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=2920</guid>
				<description><![CDATA[„O, jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie mieszkają!” (Ps. 133, 1) Kiedy przeprowadziliśmy się w góry, odkryliśmy, że w tych okolicach są i inne rodziny, które dzielą nasze cele i wartości. „Świetnie! – pomyśleliśmy. – Możemy się od nich uczyć”. W końcu Sally i ja staliśmy się chrześcijanami zaledwie cztery lata wcześniej. Byliśmy.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><i>„O, jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie mieszkają!” (Ps. 133, 1)</i></p></blockquote>
<p>Kiedy przeprowadziliśmy się w góry, odkryliśmy, że w tych okolicach są i inne rodziny, które dzielą nasze cele i wartości. „Świetnie! – pomyśleliśmy. – Możemy się od nich uczyć”. W końcu Sally i ja staliśmy się chrześcijanami zaledwie cztery lata wcześniej. Byliśmy maluchami, dopiero nabierającymi pewności w chodzeniu. W porównaniu z innymi parami żyjącymi w tej odległej dolinie byliśmy z pewnością dziećmi.<br />
Mieszkała tam między innymi rodzina, której głową był pastor, przebywający wtedy na urlopie wypoczynkowym. Przeprowadzili się na to pustkowie, żeby lepiej poznać Boga. Inne małżeństwo z kolei miało kilkoro dzieci, a ich ojciec był dyrektorem kościelnej szkoły. Wszyscy byliśmy chrześcijanami o najwyższych biblijnych standardach. Wszyscy dbaliśmy o zdrowie, nauczaliśmy dzieci w domu i wierzyliśmy w te same fundamentalne zasady. Nikt z nas nie stał w opozycji do kościoła, akceptowaliśmy organizację kościelną i wspieraliśmy ją. Nie mieliśmy wątpliwości, że między nami jest jedność. Powinniście byli zobaczyć naszą grupę uwielbieniową podczas kilku pierwszych spotkań. Sally i ja byliśmy w siódmym niebie. „Jesteśmy razem i wierzymy tak samo. Jakież to cudowne!” I było.</p>
<p>Gdybyście jednak odwiedzali nas tydzień po tygodniu, zauważylibyście, że nie wszystko było w porządku z naszą doskonałą grupą, doskonałymi rodzinami i doskonałym otoczeniem w górach. Nie trzeba byłoby patrzeć zbyt głęboko, aby tuż „pod powierzchnią” dostrzec napięcie, dysonans i konflikt. Wyczuwała to cała grupa i każdy z nas był tym zmartwiony.<br />
– Musimy coś z tym zrobić – powiedziałem do Sally. Poszliśmy do pozostałych rodzin i zdecydowaliśmy, że oprócz naszych nabożeństw w weekendy będziemy mieć cotygodniowe spotkania modlitewne oraz studium biblijne. Ich celem miało być zjednoczenie naszej grupy.<br />
Jak myślicie, co było przedmiotem naszego studium? Oczywiście jedność – czyli to, czego wśród nas nie było. Musicie wiedzieć, że nasi znajomi nie byli głupcami. Byli to inteligentni ludzie – o wiele bardziej niż ja. Studiowaliśmy razem od jesieni aż do wiosny, a efektem naszych spotkań był jeszcze większy konflikt, jeszcze większy spór i żeby być całkowicie szczerym – zrobił się z tego jeden wielki chaos.</p>
<p>Wtedy ktoś z grupy wysunął tezę, że jeżeli zgodzimy się co do sposobu, w jaki powinniśmy prowadzić nasze domy, spędzać czas wolny, wprowadzać reformy, zgadzać się co do poglądów na kierownictwo kościoła i nasze doktryny, to wtedy – i tylko wtedy – możemy osiągnąć jedność. Brzmiało to dość sensownie i logicznie, więc wszyscy się zgodziliśmy. Próbowaliśmy, każdy z nas, ale skutki były opłakane. W końcu nie zgadzaliśmy się już nawet co do definicji jedności.<br />
Każdy z nas był szczery, tak jak tego wszyscy chcieliśmy. Dlaczego przy takim udziale dobrej woli i szczerych pragnień odnieśliśmy takie niepowodzenie? Przegraliśmy, ponieważ szukaliśmy jedności w zewnętrznych reformach, w zasadach i w organizacji kościelnej. Odnaleźliśmy jednolitość, jednak w jakiś sposób wymknęła nam się jedność.</p>
<p>Jedność nigdy nie przychodzi jako owoc przynależności do kościoła, organizacji czy instytucji. Nie jest też skutkiem zgadzania się z pewnymi prawdami. Jedność przychodzi jedynie jako owoc przyłączenia się do Jezusa Chrystusa ludzi, którzy są różni, pochodzą z różnych środowisk, a nawet mają różne uprzedzenia. To dlatego właśnie nam się nie powiodło.<br />
Nie mogliśmy doświadczyć jedności, ponieważ szukaliśmy jej w sprawach zewnętrznych zamiast szukać jej w Bogu, w poddaniu Mu naszego egoizmu i naszych pragnień oraz pozwoleniu Jego woli na działanie w nas. Gdybyśmy tak zrobili, nie byłoby potrzeby, żeby debatować nad sposobem prowadzenia naszych domów. Wystarczyłoby pozwolić, aby każdy przybliżał się do Chrystusa, a tym samym wszyscy przybliżyliśmy się do siebie nawzajem.<br />
Problem naszej „doskonałej” grupy leżał w tym, że Jim Hohnberger nie uśmiercił swojego egoizmu. Nie zrobiła tego ani moja żona, ani, jak przypuszczam, żadna inna osoba w naszej grupie. Chyba nikt z nas nie rozumiał, jak uśmiercić własne „ja”. Rozumieliśmy doktryny, reformy, proroctwa, ale egoizm to już inna sprawa. W każdym z nas, we mnie najprawdopodobniej jeszcze silniej niż u pozostałych, tkwiło własne „ja”, tętniące życiem i starające się kontrolować innych. Byliście w takiej sytuacji? W końcu zostawiliśmy naszą grupę uwielbienia i wspólne studium Biblii i każdy sam zaczął szukać doświadczenia, które nam umknęło.</p>
<p>Odkryliśmy, że aby być połączonym z Chrystusem, niezbędny jest żywy, nieustanny kontakt z Nim. Żadne zalety umysłu czy rozumienie teorii nie może zbudować intymności tego kontaktu, tak jak wiedza na temat danej osoby nie czyni jej jeszcze twoim przyjacielem. Zbliżenie się do Chrystusa jest zarazem zbliżeniem się do siebie nawzajem. Kiedy są między nami podziały, powodem tego jest zawsze oddzielenie jednej czy obydwu stron od Chrystusa. Tylko wtedy, gdy obie strony szukają Boga i pragną czynić Jego wolę, przychodzi prawdziwa odnowa.<br />
Pragniemy jedności. Ale jakże niewielu z nas doświadczyło tego, co napisane jest w Psalmie 133, 1: „O, jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie mieszkają!”.<br />
Biblia opisuje brak jedności w słowach: „[&#8230;] jeszcze bowiem cieleśni jesteście” (I Kor. 3, 3). Abyśmy nie przeoczyli sedna, dalej jest napisane: „Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie?”. Jeżeli takie rzeczy dzieją się wśród was, to czy wam się to podoba, czy też nie, jesteście cieleśni. Cieleśni znaczy, że jesteście częściowo pod kontrolą Boga, a częściowo pod władzą własnego „ja”, czyli, że tak naprawdę sami sprawujecie kontrolę nad waszym życiem.</p>
<p>Z własnego trudnego doświadczenia i na podstawie autorytetu Słowa Bożego chcę wam powiedzieć, że jeżeli zazdrość, kłótnia i podziały mają wśród was miejsce, a twierdzicie, że jesteście nowonarodzeni, to macie duży problem! Kiedy brakuje jedności, na pewno nie znajdziemy jej w jednolitości – przejdźmy więc do sedna sprawy.<br />
Jeżeli twierdzimy, że jesteśmy zbawieni, nawróceni i nowonarodzeni, powinniśmy być w stanie odpowiedzieć na kilka praktycznych pytań, nie mających nic wspólnego z naszymi doktrynami. Chciałbym wiedzieć, od czego jesteście zbawieni? Od czego się nawróciliście? Z czego narodziliście się na nowo? Jeżeli nadal jesteście w ciele, jeżeli nadal pozwalacie, aby w waszym życiu rządził egoizm, to powiedzcie, proszę, od czego w takim razie się nawróciliście? Wielu szczerych ludzi mówiło mi: „Zostałem zbawiony jesienią tego i tego roku”. A ja zawsze odpowiadam pytaniem: „Zbawiony od czego?”. Myślę, że to uczciwe pytanie. Czy twoja żona przyznałaby, że jesteś nawrócony? Czy twoje dzieci potwierdziłyby to nawrócenie? Czy twoi przyjaciele zgodziliby się, że jesteś nowonarodzony?</p>
<p>A może byliście okłamywani przez książki, jakie czytaliście, przez masową kulturę chrześcijańską, może przez własne serca? Czy wierzymy, że jesteśmy kimś, kim naprawdę nie jesteśmy? Bóg widzi nas takimi, jakimi jesteśmy. Albo jesteśmy zjednoczeni z Jezusem Chrystusem, albo nie. Próbowałem osiągnąć jedność poprzez szukanie jednolitości ze wszystkimi innymi, ale kiedy przyjrzałem się sobie dokładnie, zrozumiałem, że jedność może być tylko owocem zjednoczenia z Chrystusem, nigdy z kościołem, organizacją czy grupą. Ja nie miałem jedności. Jedność pomiędzy nami będzie istnieć tylko w takim stopniu, w jakim mamy ją z Chrystusem. Będę teraz otwarty i powiem bez ogródek, że jeżeli pomiędzy dwojgiem ludzi nazywających siebie chrześcijanami występuje niezgoda, to albo jeden, albo obydwoje są oddzieleni od Chrystusa. Usłyszałem kiedyś słowa pewnego kaznodziei dotyczące udzielania porad: „Zawsze staram się słuchać bardzo uważnie i ze współczuciem, ale też zawsze pytam siebie i modlę się o to, aby Bóg powiedział mi, jaki grzech leży u podstaw tego problemu, gdyż sprawa zawsze dotyczy grzechu. Jeżeli jesteście z kimś w konflikcie, jedyną i najważniejszą rzeczą, jaką możecie zrobić, żeby ten problem rozwiązać, to przybliżyć się do Chrystusa”.</p>
<p>Jezus jest jak kamerton. Jeżeli nastroił On i moje, i twoje życie, to gdy się spotkamy, też będziemy razem zestrojeni, nawet pomimo tego, że wcześniej nie mieliśmy ze sobą styczności. Stanie się tak, ponieważ ta sama Osoba nastroiła nasze charaktery, a kamerton – Jego bezgrzeszne życie – jest standardem wyznaczonym dla nas obojga. Problem pojawia się wtedy, gdy sam chcę siebie nastroić. Gdy spotkam się wtedy z tobą, mój ton będzie zbyt niski. Wiele osób pragnie jedności w kościele i chcą ją uzyskać poprzez dostrojenie życia innych do swojego własnego, jak działo się to kiedyś w naszej grupie w górach, aż w końcu przekonaliśmy się, że nie może to być źródłem jedności.<br />
Brałem kiedyś udział w sprzedaży nieruchomości dla innego agenta. W interes ten zaangażowana była pewna sekta religijna, która tworzyła zamknięte społeczeństwo, gdzie wszyscy mężczyźni ubierali się na czarno, a kobiety nosiły delikatny odcień niebieskiego. Byłem nimi zafascynowany, gdyż wydawali mi się tacy zjednoczeni – przynajmniej dopóki nie zacząłem ich lepiej poznawać. Odkryłem, że istniały między nimi podziały w kwestii najróżniejszych „ulubionych” zagadnień i reguł. Ta grupa sięgnęła o wiele dalej poza Słowo Boże, jeżeli chodzi o zasady i ograniczenia, a niektórzy sądzili, że poszło to już zbyt daleko. Ci często odchodzili do mniej restrykcyjnej grupy. Inni z kolei myśleli, że jeszcze nie osiągnęli wystarczająco wysokiego poziomu i odchodzili do grup, które były jeszcze bardziej restrykcyjne. Tak jak kościół żydowski za czasów Chrystusa, mieli wymagania, które przekraczały to, czego oczekiwał Bóg. Żydzi tak daleko rozszerzyli swoje zasady, że nawet noszenie chusteczki było dla nich pracą, tak więc noszenie chusteczki w sabat traktowali jako jego przestąpienie. Gdyby jednak ta sama chusteczka była przypięta do ubrania, było to już dla nich do zaakceptowania. Te prawa miały być wypełnieniem Bożych przykazań, ale zamiast tego stanowiły ich wypaczenie, świadcząc jedynie o krótkowzroczności i ograniczeniu tych, którzy je sformułowali. Z pewnością my już tak nie postępujemy, prawda?</p>
<p>Bóg ukazał nam w dziesięciu przykazaniach wszystkie obowiązki człowieka. Czy odzwierciedlamy zatem Jego charakter, czy nakładamy ograniczenia tam, gdzie Bóg ich nie nałożył? Mamy dobrą motywację i próbujemy jedynie zjednoczyć się wokół wspólnych zasad, ale problem polega na tym, że szukając jedności w zasadach dotykamy mnóstwa dziedzin, w których możemy się nie zgodzić. Dla przykładu, konflikty w kościele wyrastają na bazie takich tematów, jak biżuteria i makijaż, pochodzenie homoseksualizmu i stosunek do niego, dyscyplina i metody wychowywania dzieci, odpowiedni ubiór (cokolwiek to znaczy), gusta muzyczne, rozrywka i dieta. Randkowanie to też jeden z tematów często wywołujących konflikty, gdyż każdy ma własną teorię na temat tego, jak to powinno wyglądać. Sport i rywalizacja to kolejna dziedzina gotowych nieporozumień.<br />
Oprócz tematów dotyczących stylu życia, pojawiają się konflikty na tle przekonań, na przykład dotyczące roli wiary i uczynków oraz stylu uwielbiania Boga. Nawet postawa wierzącego podczas modlitwy może stać się palącym problemem. Są też ludzie, którzy mają swój ulubiony pogląd i propagują go gdzie tylko mogą, pomijając wszystkie inne zasady chrześcijaństwa. Nie zamierzam tutaj umniejszać niczyjego systemu wartości, ale jedynie podaję ten przykład jako ilustrację różnorodności. Są w kościele pewni mili ludzie, którzy nauczają, że nie ma Ducha Świętego. Inni z kolei kwestionują bóstwo Chrystusa. Wielu ludzi wierzy, że należy przestrzegać świąt żydowskich. Dysputa na temat tego, jakiego przekładu Biblii należy używać, przerodziła się niemal w wojnę w niektórych zborach. Nie mówimy tutaj o jakichś marginalnych zjawiskach. Takie konflikty nadal mają się dobrze pod przykrywką czystego, biblijnego chrześcijaństwa. Nieco dalej od środkowego nurtu, pojawiają się poselstwa zbawienia, teorie posłannictwa, religie rasistowskie, obraźliwe kulty, a wszystko to wpływa na kościół i naprawdę może wyrządzić wiele złego.<br />
Może wystarczy już tych przykładów. Przypatrzmy się teraz poszczególnym zborom, gdzie z pewnością znajdują się tacy, którzy popierają niezależne organizacje wyzwolone spod wszelkiej kontroli kościoła, albo tacy, którzy są ich przeciwnikami, ponieważ wydaje im się, że osłabiają one kościół. Można też być wielkim zwolennikiem aktywnej służby kobiet w kościele, a z pewnością znajdzie się wiele szczerych osób, które będą się temu sprzeciwiać.<br />
Lista takich zagadnień może się ciągnąć w nieskończoność, a przecież nie wymieniliśmy jeszcze takich tematów, jak natura Chrystusa, pochodzenie grzechu, charakter natury ludzkiej, dopuszczalne rozrywki, teorie konspiracyjne, zarzuty o odstępstwo, szkoły kościelne kontra szkoły publiczne kontra nauczanie w domu. Oczywiście, jeżeli decydujecie się na nauczanie w domu, możecie dyskutować nad tym, jaki program nauczania jest najlepszy.</p>
<p>Nie zapominajmy też, że jeszcze nigdy nie wybudowano nowej szkoły czy kościoła bez wywołania podziałów między zborownikami co do wielkości budynku, kosztów, projektu, koloru i stylu wykończenia. Czasami podziały te istnieją jeszcze długo po tym, jak budowa jest skończona. Słyszałem kiedyś o człowieku, któremu tak bardzo nie spodobało się kute żelazne ogrodzenie wzdłuż kościelnego chodnika, że przyszedł tam w środku nocy i nie tylko zdemontował je, ale przeciągnął głęboko do lasu. Następnego dnia, kiedy wszyscy przyjechali do kościoła, zauważyli, że ogrodzenia nie ma. Odkryto jednak coś, co najwidoczniej umknęło uwadze sprawcy: widoczne ślady zostawione po ciągnięciu żelaznych sztachet. Przy tak wyraźnie oznaczonym szlaku, nietrudno było znaleźć ogrodzenie. Przyniesiono je z powrotem i ponownie zainstalowano.<br />
Historia jednak tutaj się nie kończy. Mężczyzna, kiedy zobaczył, że ogrodzenie jest znów na swoim miejscu, powrócił nocą, żeby dokonać „przemeblowania”. Tym razem był tak zdeterminowany, żeby pozbyć się ogrodzenia raz na zawsze, że próbował wynieść większą część żelaznych sztachet. Zanim jednak wyniósł je zaledwie poza parking, uszkodził sobie kręgosłup. Uraz był tak poważny, że przez pewien czas nie mógł chodzić do pracy. Tym sposobem szybko odkryto, kto był złodziejem kościelnego ogrodzenia.</p>
<p>Ten mężczyzna chciał wziąć w swoje ręce zmianę kościelnych ustaleń. Wiele jest takich osób. Być może nie demontujemy w nocy ogrodzeń, ale staramy się, żeby inni wiedzieli, że nie zgadzamy się z ich przynależnością do kościoła lub jej brakiem. Upewniamy się, że wiedzą, iż nie podoba nam się sposób, w jaki wykonują kościelne obowiązki, ich doktryny, reformy, czy sposób wydawania pieniędzy. Wszystkie te postawy przypominają o kolejnym źródle konfliktu: jedni dają współwyznawcom swobodę bycia prowadzonym przez Boga, inni natomiast gotowi są użyć kościoła, państwa czy osobistego autorytetu, żeby tychże współwyznawców kontrolować. W swojej chęci kontrolowania innych popełniamy, na współczesny sposób, grzech Uzzy. Uzza wyciągnął rękę, żeby podtrzymać Arkę Przymierza i z powodu tej śmiałości poniósł śmierć. Wielu z nas ma problem z tą historią, gdyż motywacja Uzzy wydaje się być dobra i czysta. Chciał jedynie pomóc, jednak z powodu swojego nieposłuszeństwa zginął.</p>
<p>Uzza zdecydował, że zrobi dla Boga to, czego Bóg rzekomo Sam nie mógłby uczynić. Zdecydował, że to on ochroni Arkę, mimo iż nikt nie miał się jej dotykać. Arka przez kilka miesięcy znajdowała się w obozie Filistynów jako trofeum. Tam Bóg wyraźnie pokazał, że ma moc się o nią zatroszczyć. W ten sam sposób Bóg przez tysiące lat pokazuje, że potrafi zatroszczyć się o swój lud i swój kościół. Nadal jednak odczuwamy nieodpartą pokusę, aby wierzyć, że nasza pomoc jest Mu niezbędna.<br />
Czy próbujemy kontrolować naszych współwyznawców? Widziałem to wielokrotnie. Sam też tak postępowałem. Ograniczenia narzucone przez człowieka, które daleko wykraczają poza Słowo Boże, nie przynoszą chwały Bogu i przedstawiają Go w fałszywym świetle. Przez takie restrykcyjne zasady staramy się Go chronić i służyć Mu. W II Liście do Koryntian 3, 17 jest napisane: „[&#8230;] gdzie zaś Duch Pański, tam wolność”. Wolność, dzięki łasce, nie ma być rozumiana jako wolność do grzechu, bo byłoby to nadużycie chrześcijańskiego przywileju. Jeżeli ktoś narusza wyraźne chrześcijańskie standardy, to należy wówczas zastosować dyscyplinę kościelną. Niestety, zbyt często dyscyplina kościelna wymierzana jest tam, gdzie nie ma jasno sprecyzowanego stanowiska biblijnego. Kiedyś pewien przyjaciel powiedział mi: „Jim, masz obowiązek przestrzegać zasad i ograniczeń dotyczących kwestii niezwiązanych z moralnością, skoro głosuje nad nimi kościół. Możesz nie zgadzać się z kościołem w swoich przekonaniach, jeżeli chodzi o zagadnienia moralne, ale musisz przestrzegać tych, które zasad moralnych nie dotyczą”.<br />
Nadal próbuje mnie do tego przekonać, a nawet wymusić to na mnie. To oznacza, że gdybym należał do kościoła żydowskiego za czasów Chrystusa, to albo przypinałbym swoją chusteczkę do ubrania, albo on uznałby mnie za przestępcę sabatu.<br />
Kiedy pisałem tę książkę, modliłem się, żeby Bóg podał mi przykłady niewłaściwej jednolitości, a On przywołał mi na myśl przemowę Lincolna pod Gettysburgiem. „Ale co to ma wspólnego?” – zastanawiałem się.<br />
Jim, chcę, żebyś otworzył to przemówienie w pliku tekstowym i włączył sprawdzanie pisowni.<br />
– Ale Panie, to jedno z najlepszych przemówień, jakie kiedykolwiek wygłoszono! „Czterdzieści siedem lat temu nasi ojcowie zapoczątkowali na tym kontynencie nowy naród, poczęty w Wolności i poświęcony przekonaniu, że wszyscy zostaliśmy stworzeni równymi”. Łzy napływają mi do oczu. Jak można to jeszcze poprawić? Przemówienie zdało egzamin czasu!<br />
Mój pogram gramatyczny wcale tak nie uważał! Znalazł ponad piętnaście błędów, łącznie z niepoprawnym szykiem lub zbyt długimi zdaniami. Sugerował wykasowanie pewnych słów i zastąpienie ich innymi. Biedny Abraham Lincoln! Czy ten program na pewno się nie myli? Technicznie rzecz ujmując – nie. Program jest jednak tak skonstruowany, żeby dążyć do jednolitości w strukturze i wszystko podporządkowuje tej wytycznej. Jakież to bezbarwne.<br />
Pomyślałem, że to tylko szczęśliwy traf, więc załadowałem do programu Deklarację Niepodległości. Rozpoczyna się ona słowami: „Ilekroć wskutek biegu wypadków&#8230;”, a dalej jest napisane: „Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście”. Im dalej czytam, tym mocniej odzywa się we mnie patriotyzm i wzruszenie, gdyż te dokumenty są darem Boga, a zasady, jakie zawierają, wzorowane są na zasadach niebiańskich.<br />
Mój program gramatyczny znalazł jednak w deklaracji ponad dziesięć błędów. Znowu struktura zdań nie była odpowiednia i błędne było użycie pewnych słów. Dokumenty takie jak te tracą znaczenie i wyjątkowość, kiedy próbujemy je dopasować do zewnętrznych standardów, a my staramy się tak postępować z ludźmi wokół nas. Zmuszamy ich, aby dostosowali się do naszych programów gramatycznych, a później zastanawiamy się, dlaczego pojawia się problem, kiedy domagają się oni Bożej wolności.</p>
<p>Swego czasu zaproszono mnie, abym przemawiał w zborze w południowo–wschodniej części Stanów Zjednoczonych. Na tydzień przed planowanym terminem odebrałem telefon od jednej z osób, która mnie zaprosiła. Była zmartwiona.<br />
– Jim, musimy cię ostrzec przed tym, co się stanie, kiedy tutaj przyjedziesz. Na pewno będą problemy, ponieważ ludzie, którzy chcą przyjść na spotkanie, są bardzo różni.<br />
– Co masz na myśli? – zapytałem zdziwiony.<br />
– Jim, mają pojawić się członkowie trzech różnych niezależnych organizacji. Rozumiesz, organizacji, które nie do końca popierają kościół. Ale to nie wszystko. Mają być też ludzie, którzy odłączyli się od miejscowego zboru i jeszcze dwie inne instytucje misyjne też przysyłają swoich przedstawicieli.<br />
– Ktoś jeszcze? – pytałem.<br />
– Tak, Jim. Będzie jeszcze kilku członków z kościoła reformowanego, kilku niechrześcijan i nawet kilku miejscowych Amiszów. Jak ty sobie z tym poradzisz, Jim?<br />
– Jak to jak? Będę nauczał ewangelii Jezusa Chrystusa, która zbawia nas samych i ratuje nasze małżeństwa i nasze rodziny, gdyż to jest to, czego nam brakuje.<br />
Muszę przyznać, że byłem trochę zaniepokojony, jak to wszystko wyjdzie, ale stanąłem za kazalnicą. Kościół przepełniony był ludźmi, a każdy był inaczej ubrany. Można było dostrzec różnicę pomiędzy poszczególnymi grupami, nawet nie znając ich przekonań. A ja stałem na podium, aby podzielić się z nimi Słowem.<br />
– Popatrzcie wokół siebie – zacząłem. – Popatrzcie! Każda możliwa grupa ma swoich reprezentantów w tym kościele, a jednak wszyscy zebraliśmy się z jednego i tylko jednego powodu – aby odnaleźć jedność Chrystusa, za którą tęsknimy, której jednak nie znaleźliśmy w naszych własnych społecznościach. Chwała Panu!<br />
Widziałem uśmiechy na ich twarzach, kiedy okazywałem im miłość i dzieliłem się tym, czego brakowało w mojej „doskonałej” grupie uwielbienia w górach.<br />
Kiedy ty i ja, bez względu na to, jak bardzo się różnimy, czy różniliśmy, spotkamy się, aby szukać jedności w Chrystusie, to znajdziemy też jedność w naszych zborach i przyjaźniach, w naszych szkołach i rodzinach. Jedność z Chrystusem jest jedyną drogą do jedności z innymi. Chcesz ją odnaleźć? Będziesz ją cenił? Dasz innym swobodę, aby czynili tak samo? Jeżeli chcemy ochronić własne szczęście i wolność, to musimy zacząć od ochrony nie tylko naszych przyjaciół, ale nawet wrogów przed okrutnym i niesprawiedliwym autorytetem. Jeżeli nam się to nie powiedzie, to damy negatywny przykład, który pewnego dnia może dosięgnąć również nas.</p>
<p><span class="small2">Artykuł jest szóstym rozdziałem książki „Liczy się człowiek” wydanej przez Orion plus.</span></p>
<p>Autor: Jim Hohnberger<br />
Tłumaczenie: Agnieszka Kasprowicz</p>
<p>W sprawach zamówień książki należy zwracać się do:<br />
ORION plus<br />
<a href="https://sklep.fzz.pl/kontakt">fzz.pl</a></p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/jednosc-czy-jednolitosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
							</item>
		<item>
		<title>Jak osiągnąć zwycięskie życie</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/jak-osiagnac-zwycieskie-zycie/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/jak-osiagnac-zwycieskie-zycie/#respond</comments>
				<pubDate>Tue, 30 Jul 2019 11:29:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Meade MacGuire]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Praktyczna pobożność]]></category>
		<category><![CDATA[grzech]]></category>
		<category><![CDATA[pokora]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=2913</guid>
				<description><![CDATA[Widziałam, że nikt nie może uczestniczyć w ‚pokrzepieniu’, jeśli nie osiągnie zwycięstwa nad wszelkim grzechem, dumą, egoizmem, miłością do świata, jak również każdym złym słowem i czynem.&#8221; EW 71 &#8222;Warunki dostąpienia życia wiecznego pod przymierzem łaski są takie same jak w Edenie -doskonała sprawiedliwość, harmonia z Bogiem, całkowita zgodność z zasadami Jego prawa. Wzorzec charakteru.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Widziałam, że nikt nie może uczestniczyć w ‚pokrzepieniu’, jeśli nie osiągnie zwycięstwa nad wszelkim grzechem, dumą, egoizmem, miłością do świata, jak również każdym złym słowem i czynem.&#8221; EW 71</p></blockquote>
<p>&#8222;Warunki dostąpienia życia wiecznego pod przymierzem łaski są takie same jak w Edenie -doskonała sprawiedliwość, harmonia z Bogiem, całkowita zgodność z zasadami Jego prawa. Wzorzec charakteru wyrażony w Starym Testamencie jest taki sam jak ten, który przedstawiony został w Nowym Testamencie. Nie jest on wzorcem, którego nie można by osiągnąć. W każdym, nadanym przez Boga przykazaniu czy nakazie, znajduje się obietnica, będąca jego podstawą. Bóg zatroszczył się o to, że możemy stać się podobni do Niego. Dokona tego dla wszystkich, którzy nie wzbronią się przed tym przez swój upór, udaremniając w ten sposób Jego łaskę.&#8221; MB 76</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><center><b>Na Czym Polega Zwycięstwo</b></center>Powstało dużo zamętu, jako wynik rozmaitych zapatrywań w kwestii zwycięskiego życia. Zwycięstwo nad grzechem nie oznacza uwolnienia od pokus. Dopóki znajdować się będziemy na tym świecie, zawsze będziemy kuszeni. Lecz Bóg zatroszczył się w sposób wystarczający o to, że możemy zawsze odnosić zwycięstwo.</p>
<blockquote><p>&#8222;Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie, lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.&#8221; 1 Kor.10:13</p>
<p>&#8222;Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie.&#8221; 2 Kor.2:14</p></blockquote>
<p>Zwycięstwa nad grzechem nie odnosi się poprzez podjęcie decyzji czy zadawanie sobie trudu, ani za sprawą jakiegokolwiek ludzkiego wysiłku. Nie może ono być uzyskane na drodze stopniowego wzrostu. &#8222;Zwycięskie życie&#8221; jest innym wyrażeniem &#8222;sprawiedliwości przez wiarę&#8221;. Kiedy mówimy, że ktoś jest usprawiedliwiony przez wiarę, nie myślimy, że osoba ta osiągnęła już bezgrzeszną doskonałość. Myślimy natomiast o Zbawicielu, którego sprawiedliwość ta osoba otrzymuje. Nie uznajemy tu podjętej przez nią decyzji, ani żadnego trudu czy posłuszeństwa prawu, jako uzasadnienia jej sprawiedliwości. Stała się ona bowiem poprzez łaskę, jako dar, w całości jako odpowiedź na wypełniony akt wiary. Prawo orzeka &#8222;czyń i żyj&#8221;, łaska natomiast &#8222;wierz i żyj.&#8221; Ci, którzy szukają sprawiedliwości, albo zwycięstwa nad grzechem poprzez uczynki, podlegają prawu. To, co zdobędą, będzie ich własną sprawiedliwością, szatą splugawioną. &#8222;Jeśli&#8230;usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo.&#8221; Ga1.2:21.</p>
<p>W zwycięstwie przez wiarę nie ma jednak nic z bezczynnego życia. Obecność Chrystusa, udzielająca sercu wolność oraz pokój, pobudza i wzmaga najwyższe siły umysłowe i fizyczne, inspirując do najgorliwszej i samo ofiarnej służby Bogu.</p>
<p>Kroczenie drogą zwycięskiego życia nie oznacza, że jesteśmy wolni od możliwości ponownego upadku. Zwycięstwo bowiem jest w Chrystusie. Bez Niego, Zwycięzcy, nie jest ono w ogóle możliwe. Chrystus przebywa w sercu poprzez wiarę, i jak długo ma to miejsce, zwycięstwo jest pewne. Jeśli ktoś odwraca wzrok od Chrystusa, odwraca się jednocześnie od zwycięstwa, powodując porażkę.</p>
<p>Wielu upada przez to, że liczą na zbawienie spolegając na religii, zamiast na Chrystusie, Wybawicielu od grzechu. Zwycięskie życie jest nierozłącznie związane z Tym, który zawsze był i jest w stanie pokonać grzech w ciele ludzkim. Jedynie wtedy kiedy dzieci Boże tracą poczucie obecności Chrystusa, mogą świadomie ulec grzechowi.</p>
<p>&#8222;Religia Chrystusowa to więcej niż wybaczenie grzechów; sprawia ona faktyczne oddzielenie nas od grzechu i wypełnienie powstałej próżni darami Ducha Świętego. Oznacza ona Boże oświecenie i radość w Panu, serce oczyszczone z własnego ‚ja’, błogosławione obecnością Chrystusa. Kiedy Chrystus włada duszą, zapanowują tam czystość i wolność od grzechu.&#8221; COL 419-420</p>
<p>Istnieje pewna przypowieść o dziko rosnącej na uboczu róży. Pewnego dnia przyszedł ogrodnik, i wykopał ją. Róża rzekła do siebie, &#8222;Cóż może on chcieć ode mnie? Pewnie nie wie, że jestem jedynie bezwartościową dziką różą.&#8221; Lecz ogrodnik wziął ją, i posadził w swoim ogrodzie wśród pięknych róż. Na to rzecze dzika róża: &#8222;Cóż za błąd! To się może zakończyć jedynie rozczarowaniem.&#8221; Lecz ogrodnik przyszedłszy zaszczepił jej parę pędów i po kilku miesiącach zaczęła rodzić tak wspaniałe kwiaty, jak wszystkie inne róże, znajdujące się w ogrodzie.</p>
<p>Wówczas to ogrodnik odpowiedział jej: &#8222;Nie jest to nic pochodzącego od ciebie, co zrodziło te piękne kwiaty, lecz to, co ja włożyłem w ciebie.&#8221;</p>
<p>Gdy człowiek, w pełni uświadamiając sobie swoją grzeszność, zupełną bezradność oraz straconą pozycję, porzuci wszystkie własne wysiłki aby stać się prawym w oczach Bożych, i przyjmie sprawiedliwość Chrystusa jako swoją własną, to czyni tym pierwszy krok na drodze zwycięskiego życia. Aby je zachować, musi stanowczo odwrócić się od wszelkich własnych wysiłków, aby być dobrym i w każdej chwili przyjmować Chrystusa, jako warunek swego szczęścia.</p>
<p><center><b>Zwycięstwo jest możliwe</b></center>Pismo Święte i Świadectwa zdecydowanie uczą, że zwycięstwo nad grzechem jest przywilejem i obowiązkiem każdego dziecka Bożego. Bóg zatroszczył się nie tylko o przyszłe wybawienie od kary za grzechy, lecz także o obecne uwolnienie z mocy i panowania grzechu.</p>
<p>Jego lud bywa wybawiony z grzechu obecnie: &#8222;I nadasz mu imię Jezus: albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego.&#8221; Mat. 1:21</p>
<p>Teraz bywają oczyszczani: &#8222;Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.&#8221; I Jana 1:9</p>
<p>Teraz bywają uwolnieni od grzechu: &#8222;Kto grzeszy jest niewolnikiem grzechu.&#8221; &#8222;Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.&#8221; &#8222;Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską.&#8221; &#8222;A uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości.&#8221; Jan 8:34.36, Rzym.6:14.18</p>
<p>Bywają powstrzymywani przed grzechem: &#8222;A temu który was może ustrzec od upadku&#8230;&#8221; &#8222;A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany.&#8221; Juda 24; 1 Tes.5:23</p>
<p>Wszystkie te inspirowane wypowiedzi, odnoszące się do wyzwolenia i zachowania ludu Bożego od panowania grzechu, są tak przekonywające, że wręcz nie dopuszczają żadnej innej interpretacji.</p>
<blockquote><p>Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził.&#8221; 1 Jana 3:9</p>
<p>&#8222;Każdy, kto w nim mieszka, nie grzeszy; każdy, kto grzeszy, nie widział go ani go nie poznał.&#8221; 1 Jana 3:6</p>
<p>&#8222;Wiemy, że żaden z tych, którzy się z Boga narodzili, nie grzeszy, ale że Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże go i zły nie może go tknąć.&#8221; 1 Jana 5:18</p></blockquote>
<p>Kwestia naszego stosunku do grzechu może być wyrażona również w inny sposób. Jako że z natury jesteśmy grzeszni, nie potrafimy o własnych siłach skutecznie przeciwstawić się grzechowi, aby go zwyciężyć. Ale jeśli tego pragniemy, Bóg proponuje dokonanie w nas cudu, dzięki któremu stajemy się uczestnikami Boskiej natury, dla której z kolei niemożliwością jest to, aby była zwyciężona przez grzech. To doświadczenie staje się odpowiedzią na naszą wiarę; to znaczy zaufaniem, że tak się stanie, spełniamy warunek, dla którego Bóg tego dokonuje.</p>
<blockquote><p>Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu waszym.&#8221; Rzym. 6:11</p></blockquote>
<p>Grzech nie umarł, lecz my umarliśmy dla grzechu, jak długo żyjemy dla Boga w Chrystusie Jezusie. Musimy pamiętać, że zwycięstwo zostało już dla nas odniesione; nam pozostaje jedynie pozwolić Chrystusowi dokonać go w nas.</p>
<p>&#8222;Przez swoje doskonałe posłuszeństwo On umożliwił każdemu człowiekowi zachowywanie przykazań Bożych. Kiedy poddajemy się Chrystusowi, serce jest połączone z Jego sercem, wola zharmonizowana z Jego wolą, umysł jednoczy się z Jego umysłem, a myśli stają się Jego zdobyczą; żyjemy Jego życiem. To właśnie oznacza być przyodzianym szatą Jego sprawiedliwości.&#8221; COL 312. &#8222;Kiedy dusza przyjmuje Chrystusa, otrzymuje moc, aby żyć Jego życiem.&#8221; COL 314.</p>
<p><center><b>Jak Dostąpić Zwycięstwa?</b></center>Wszyscy wierni chrześcijanie wiedzą czym jest przyjcie propozycji Bożej łaski oraz oczyszczenia z wszelkich grzechów, po uprzednim ich wyznaniu. Po prostu wiarą przyjmujemy to, że Bóg spełni Swoje Słowo, i że grzechy zostały wybaczone. Z chwilą gdy uwierzymy, Bóg tego dokonuje. Bywamy wówczas usprawiedliwieni przez wiarę oraz uwolnieni od potępienia i kary za grzech.</p>
<p>Dokładnie w ten sam sposób możemy uzyskać wolność spod mocy i panowania grzechu. Bowiem jak pewne jest, że Chrystus zapłacił karę za nasze grzechy i umożliwił przebaczenie, pewne jest również to, że On zwyciężył grzech i umożliwił wolność spod jego jarzma.</p>
<p>Czy kiedykolwiek uświadomiłeś sobie swoją grzeszną i straconą pozycję? Czy wyznałeś swoje grzechy, prosząc o przebaczenie w imieniu i dzięki zasługom Chrystusa? Czy wówczas uwierzyłeś, że Bóg tobie wybaczył? Czy radowałeś się ze zrozumienia Jego przebaczającej miłości? W ten sposób, i na tych samych warunkach możesz dostąpić całkowitej i niezwłocznej wolności z niewoli wszystkich twoich grzechów. Bóg udziela nam wszelkich darów nie poprzez Chrystusa, lecz &#8222;w Chrystusie.&#8221; Jest niezmiernie ważnym, aby pamiętać tę wspaniałą prawdę.</p>
<p>Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem.&#8221; Efez.1:3.</p>
<p>Przez grzech straciliśmy życie, czystość, pokój, moc, społeczność z Bogiem oraz wszystko to, co ma wartość dla wieczności. Lecz w Chrystusie wszystko zostaje nam przywrócone. Tekst z 1 Jana 5:11.12 znajduje najwspanialszy tego wyraz: &#8222;A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu Jego. Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota.&#8221;</p>
<p>Bóg daje życie wieczne każdemu. Gdyby jednak człowiek otrzymał je jako &#8222;niewolnik&#8221; grzechu, to wówczas przekraczając prawo stałby się nieśmiertelnym grzesznikiem. Dlatego Bóg daruje nam życie wieczne w osobie Chrystusa. Gdy pozwolimy mu wejść i pozostać w sercu, On zachowa nas od grzechu i zapewni szczęśliwą wieczność. Życie wieczne nie przenika w nas stając się naszym, lecz pozostaje w Chrystusie, będąc naszym tylko wtedy, kiedy Chrystus jest w nas. Bez Chrystusa nie mamy dostępu ani do życia, ani do zwycięstwa. Nasza natura na posiada w sobie życia wiecznego, i żaden wysiłek czy trud z naszej strony nie jest w stanie go spowodować. Znajduje się ono całkowicie w Chrystusie.</p>
<p>Często brakuje nam innych cech Bożych. Można być pozbawionym pokoju, radości, wiary, mądrości czy zwycięstwa tak samo, jak życia. Nie możemy ich zdobyć żadną inną drogą, jak tą którą uzyskujemy życie. Wszystkie są darami udzielonymi w jednym wielkim darze Chrystusa. Oczywiście możliwe jest doznanie przebaczenia grzechów bez zdania sobie sprawy z Jego mądrości, pokoju czy wiary w naszym doświadczeniu. Bóg udostępnia nam je wszystkie poprzez Chrystusa, lecz otrzymać możemy tylko to, po co sięgamy wiarą.</p>
<p>Jest to prawdą przede wszystkim jeśli chodzi o zwycięstwo nad grzechem. Jezus mówi, że sami nie możemy pokonać grzechu; i skoro jest to absolutnie niemożliwe, nierozsądnym i zniechęcającym okaże się dla nas próbowanie oraz zadawanie sobie trudu aby tego dokonać. On umożliwia nam to, co dla nas jest niemożliwe. Był doświadczony we wszystkim, podobnie jak my i osiągnął dla nas zupełne zwycięstwo. Przyjmijmy Go, oddajmy się Mu i trwajmy w Nim, a zwycięstwo nasze będzie tak pewne i zupełne, jak to, że dostąpiliśmy życia i przebaczenia. &#8222;Każdy, kto w nim mieszka, nie grzeszy.&#8221; Zwycięstwo jest w Chrystusie. Bez Niego nigdy nie osiągniemy zwycięstwa, z Nim natomiast nigdy nie doznamy porażki.</p>
<p>&#8222;Związek z Chrystusem, osobisty kontakt z żyjącym Zbawcą, jest tym, co umożliwia umysłowi, sercu i duszy triumf nad niższą naturą.&#8221; COL 388.</p>
<p>&#8222;To, o co Jakub daremnie walczył o własnych siłach, zdobył poprzez poddanie się i silną wiarę. &#8222;A zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza.&#8221; MB 144.</p>
<p><center><b>Jak Zachować Zwycięstwo?</b></center>&#8222;Każdy, kto w nim mieszka, nie grzeszy; każdy, kto grzeszy, nie widział go ani go nie poznał.&#8221; I Jana 3:6.</p>
<p>Dla umiłowanego ucznia było niepojętym, że znając Jezusa możnaby kontynuować grzechy. Pisze on: &#8222;Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli.&#8221; I Jana 2:1.</p>
<p>Najwidoczniej list ten, tłumaczący tajemnice związku z Ojcem i Jego Synem, Jezusem Chrystusem, napisany został ze szczególnym zamiarem udzielenia wyjaśnienia, jak chrześcijanie mogą żyć bez grzechu. Dalej dodaje: &#8222;A jeśliby kto zgrzeszył, mamy Orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. &#8221;</p>
<p>Po znalezieniu i otrzymaniu zwycięstwa poprzez wiarę, ma ono być zachowane w taki sam sposób, w jaki też zostało przyjęte. Słowa użyte przez Ducha Świętego na przedstawienie stosunku pomiędzy wierzącym a Chrystusem to: poddaj się, powierz, oddaj się i trwaj w Nim. &#8222;Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami.&#8221; &#8222;Trwajcie we mnie, a Ja w was.&#8221; Czy latorośl może od siebie połączyć się z krzewem winnym?</p>
<p>&#8222;Powierz zachowanie swojej duszy Bogu i zaufaj Mu. Rozmawiaj i rozmyślaj o Jezusie. Niech Twoje ‚ja’ zniknie w Chrystusie. Odrzuć wszystkie obawy i wątpliwości. Powiedz za apostołem Pawłem: &#8222;Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.&#8221; Odpocznij w Bogu. On jest w stanie zachować to, co Jemu powierzyłeś. A jeśli powierzysz w Jego ręce siebie, On przyniesie ci więcej niż zwycięstwo poprzez Tego, który cię umiłował.</p>
<p>&#8222;Kiedy Jezus przyjął na siebie ludzką naturę, związał ze sobą ludzkość tak mocno węzłem miłości, że żadna siła nie potrafi go rozwiązać, tylko człowiek z własnego wyboru. Szatan będzie nas ustawicznie nakłaniał do zerwania tego związku, do oderwania się od Chrystusa. Dlatego właśnie musimy stale czuwać, modlić się, walczyć, by nic nie skusiło nas do wyboru innego pana; istnieje bowiem dla nas zawsze możliwość, aby tak się stało. Skoncentrujmy nasz wzrok na Chrystusie, a On nas zachowa. Patrząc na Jezusa jesteśmy bezpieczni. Nic nie może nas wyrwać z Jego rąk.&#8221; SC 72.</p>
<p>Pamiętajmy więc, że oddanie się, chociaż szczere i całkowite jest jedynie połową tajemnicy zwycięstwa. Wielu bowiem oddało wszystko, a jednak nie okazali się zwycięzcami. Zwrócenie się po zwycięstwo w Chrystusie jest tak niezbędne, jak wyznanie porażki odniesionej bez Niego.</p>
<p>&#8222;Przez wiarę stałeś się własnością Chrystusa i przez wiarę masz w Nim wzrastać &#8211; oddając i przyjmując. Oddaj Mu wszystko &#8211; twoje serce, twoją wolę, twoją służbę. Oddaj Mu siebie, byś mógł być posłuszny wszystkim Jego oczekiwaniom. W zamian musisz przyjąć wszystko: Chrystusa &#8211; pełnię błogosławieństw, aby mieszkał w twoim sercu i był twoją mocą, sprawiedliwością, stałym pomocnikiem, dającym moc do posłuszeństwa.&#8221; SC 74.</p>
<p>Dobrą rzeczą byłoby zastanowienie się nad tymi wspaniałymi słowami &#8211; &#8222;oddać wszystko&#8221; oraz &#8222;przyjąć wszystko.&#8221; Dostarczają one ogromnej ostoi naszemu zwycięstwu, i to bez żadnej wzmianki o długich latach walki i bolesnej niepewności.</p>
<p>Przyjmijmy to, co Bóg zapewnił w Swej hojności z ufnością dziecka, które zapytane raz o różnicę, jaka nastąpiła od kiedy zostało naśladowcą Chrystusa, oświadczyło: &#8222;Odkąd pozwoliłam, aby Pan Jezus żył w moim sercu, kiedykolwiek szatan puka do drzwi, mówię, Panie Jezu otwórz proszę za mnie. A gdy On idzie do drzwi, szatan odpowiada: &#8222;Och, przepraszam, musiałem się tutaj pomylić.&#8221;</p>
<p>Dopóki istnieje kontakt z trakcją elektryczną poprzez odbierak prądu, tramwaj zaopatrzony jest w dostateczną ilość mocy. Tak samo też nie zabraknie mocy do zwycięskiego życia, jak długo utrzymany zostanie kontakt poprzez stałą modlitwę i dostarczony będzie codzienny pokarm Słowa Bożego, w połączeniu z nieustającą wiarą i oddaniem się.</p>
<p>&#8222;Ale Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa.&#8221; I Kor. 15:57.</p>
<p><i><b>Meade MacGuire, Review and Herald, 11. 11. 1920</b></i></p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/jak-osiagnac-zwycieskie-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
							</item>
		<item>
		<title>Krzew winny i latorośle</title>
		<link>https://czasdecyzji.pl/krzew-winny-i-latorosle/</link>
				<comments>https://czasdecyzji.pl/krzew-winny-i-latorosle/#respond</comments>
				<pubDate>Sun, 28 Jul 2019 12:55:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[E. G. White]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Proroctwa biblijne]]></category>
		<category><![CDATA[chodzenie z Bogiem]]></category>
		<category><![CDATA[E.White]]></category>
		<category><![CDATA[jedność]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[zwycięstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://czasdecyzji.pl/?p=2892</guid>
				<description><![CDATA[Chrystus nie aspirował w Swoich lekcjach do górnolotnych, wyimaginowanych spraw. Przyszedł, aby w najprostszy sposób nauczać prawd, które posiadały decydujące znaczenie, tak aby nawet ta grupa, którą nazwał niemowlętami, mogła je rozumieć. Pomimo tego w Jego najprostszych obrazach znajdowała się głębia oraz piękno, których najbardziej wykształceni nie byli w stanie zgruntować. Chrystus czerpał lekcje z.]]></description>
								<content:encoded><![CDATA[<p>Chrystus nie aspirował w Swoich lekcjach do górnolotnych, wyimaginowanych spraw. Przyszedł, aby w najprostszy sposób nauczać prawd, które posiadały decydujące znaczenie, tak aby nawet ta grupa, którą nazwał niemowlętami, mogła je rozumieć. Pomimo tego w Jego najprostszych obrazach znajdowała się głębia oraz piękno, których najbardziej wykształceni nie byli w stanie zgruntować.</p>
<p>Chrystus czerpał lekcje z obszernych bogactw natury i za sprawą tych środków wpajał w umysły Swoich słuchaczy prawdy, które są tak trwałe jak wieczność. Gdy nie było Go już dłużej wśród nich, owe cenne lekcje, które związał ze sprawami natury, zostały dzięki działaniu Ducha Świętego ożywione w pamięci Jego naśladowców. Za każdym razem, kiedy spoglądali na otaczające ich sprawy natury, przypominały im one lekcje ich Pana.</p>
<p>Krzewem winnym posługiwano się często jako symbolem Izraela, a lekcja, którą Chrystus obecnie przedstawił Swoim uczniom, została z tego zaczerpnięta. Aby przedstawić Siebie mógłby posłużyć się pełną wdzięku palmą. Wyniosły cedr, który wznosi się wysoko w powietrze lub mocny dąb, który rozpościera swoje gałęzie i wznosi je ku niebu mógłby wykorzystać do przedstawienia stałości oraz integralności tych, którzy są naśladowcami Chrystusa. Lecz zamiast tego obrał krzew winny z jego przylegającymi wićmi, aby przedstawić Siebie w Swoim związku z prawdziwymi naśladowcami.</p>
<blockquote><p>&#8222;Ja jestem prawdziwym Krzewem Winnym, a Ojciec Mój jest Winogrodnikiem&#8221;</p></blockquote>
<p>Na wzgórzach Palestyny nasz niebiański Ojciec zasadził szlachetny Krzew Winny i Sam był Winogrodnikiem. Nie posiadał On wybitnego kształtu, który na pierwszy rzut oka wywierałby wrażenie o swojej wartości. Wydawał się wyrastać z suchej ziemi i skierowywał na Siebie jedynie niewielką uwagę. Kiedy jednak zwrócono uwagę na tę roślinę, przez niektórych została uznana za posiadającą niebiańskie pochodzenie. Mężowie nazarejscy stali wprawieni w oczarowanie, gdy ujrzeli jej piękno. Kiedy wyobrazili sobie, ze przedstawi się pełniejsza wdzięku i skieruje na siebie więcej uwagi niż oni. walczyli, aby wykorzenić tę drogocenną roślinę i rzucili ją za mur. Mężowie jeruzalemscy wzięli roślinę, starli ją i podeptali nie świętymi nogami swymi. Ich zamiarem było to, aby ją zniszczyć na zawsze. Lecz. niebiański Winogrodnik nigdy nie stracił z oczu Swojej rośliny. Po tym, gdy ludzie myśleli, że ją zabili, On wziął ją i posadził ponownie po drugiej stronie muru. Ukrył ją przed widokiem ludzi.</p>
<p>Latorośle tego Krzewu Winnego były widziane przez świat; lecz Jego pień był niewidzialny. Suche, pozbawione soku latorośle, wybrane i zaszczepione w ów pień, reprezentowały Krzew Winny. Uzyskiwano z nich owoc; odbyły się zbiory, zrywane przez przechodniów; jednak sam pień mateczny był ukryty przed znieważającymi atakami ludzi.</p>
<p>Chrystus powiedział: &#8222;Każdą latorośl, która we Mnie nie wydaje owocu, odcina, każdą, która wydaje owoc. Oczyszczą aby wydawała obfitszy owoc.&#8221; Każda owocująca latorośl jest oczyszczana, aby wydawała obfitszy owoc. Nawet owocując latorośle mogą wystawiać na pokaz zbyt dużo liści i wydawać się być tym, czym w rzeczywistości nie są. Naśladowcy mogą wykonywać dla Mistrza jakąś pracę, a mimo to nie czynić połowy tego, co byliby w stanie uczynić. Wówczas On oczyszcza ich, ponieważ w ich życiu pojawiają się przywiązanie do spraw doczesnych, pobłażanie samym sobie oraz pycha. Winogrodnicy obcinają nadmiar wici winorośli, czyniąc je w ten sposób owocniejszymi. Nadmierny rozrost musi być odcięty, aby zrobić miejsce dla uzdrawiających promieni Słońca Sprawiedliwości.</p>
<p>&#8222;Trwajcie we Mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we Mnie trwać nie będziecie.&#8221;<br />
Nie jest to dotknięcie przypadkowe, z przerwami. Każda latorośl, która wydaje owoc, jest żywym przedstawicielem krzewu winnego, bowiem przynosi ten sam owoc, co krzew winny. Lecz jeśli nie staje się mocno złączona z pniem krzewu winnego, korzonkiem przy korzonku i żyłką przy żyłce, jeśli jej kanaliki nie zostają zaopatrzone w pokarm otrzymywany z pnia matecznego, latorośl ta staje się wyschniętą łodygą, łamliwą i słabą, i nie wydaje owocu. Każda latorośl ukaże, czy posiada życie czy też nie, bowiem tam, gdzie jest życie, tam też jest wzrost. Istnieje nieustanne przekazywanie życiodajnych właściwości krzewu winnego, a demonstrowane jest to przez owoc, który rodzą latorośle.</p>
<p>Jak szczep otrzymuje życie, gdy jest połączony z krzewem winnym, tak i grzesznik uczestniczy w boskiej naturze, gdy jest w łączności z Chrystusem. Ograniczony człowiek zostaje połączony z nieograniczonym Bogiem. Decydująca łączność z Chrystusem jest niezbędna dla życia duchowego. Latorośl musi stać się częścią żywego Krzewu Winnego. W Jego słowach znajduje się pewność: &#8222;Bo Ja żyję i wy żyć będziecie.&#8221; Chrystus jest źródłem wszelkiej prawdziwej siły. On objawia Swoją łaskę wszystkim prawdziwym wierzącym. W łasce i dobroci udziela im Swoich własnych zasług, ażeby mogli przynosić owoc ku świętości. Wszyscy, którzy faktycznie są w Chrystusie, doświadczą korzyści z tego związku. Ojciec przyjmuje ich w Umiłowanym i stają się obiektami Jego troskliwej i czułej opieki. Ta łączność z Chrystusem przynosi w rezultacie oczyszczanie serca, rozważne życie oraz nienaganny charakter. Owocem wydawanym na chrześcijańskim drzewie jest &#8222;miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość.&#8221;</p>
<p>&#8222;Ja jestem Krzewem Winnym, wy jesteście latoroślami.&#8221; Chrystus chce zapewnić Swoich uczniów, że nie stoją samotnie, lecz tak jak winorośl z przylegającymi pędami pnie się na okratowaniu coraz wyżej ku niebu, tak też prawdziwy wierzący może oplatać swoje pędy wokół Boga i mieć wsparcie w Chrystusie. On chce, aby pamiętali, że relacja Ojca do Swoich dzieci jest dokładnie taka sama jak Winogrodnika do Krzewu Winnego.</p>
<p>&#8221; Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze Mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we Mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.&#8221;<br />
Latorośl zaszczepiona w żywy krzew winny zaświadczy, czy korzonkiem przy korzonku i żyłką przy żyłce stała się jedno z pniem matecznym. Zycie krzewu winnego stanie się życiem zaadoptowanej rośliny. Jej naczynia na sok przyjmą strumień płynący przez pień krzewu winnego i przyniesie wiele owocu.<br />
Chrystus jest prawdziwym Krzewem Winnym; Jego uczniowie są latoroślami znajdującymi się w tym Krzewie Winnym i stanowią z Nim jedno. On jest Korzeniem podtrzymującym życie każdej wierzącej duszy. Jeśli Jego naśladowcy w Nim trwają, przyniosą Jego owoce. W połączeniu i wspólnocie z Nim oraz pod Jego nadającym kształt wpływem objawią Jego charakter. Natomiast latorośl, która wydaje się być połączona z Krzewem Winnym—człowiek, który robi wrażenie przywiązania i pobożności, którego nazwisko jest zarejestrowane w księgach jako chrześcijanin, lecz nie wydaje żadnych owoców—zostanie odłączony od pnia Krzewu Winnego. Ta latorośl ujawnia się jako bezwartościowa. Po pewnym czasie jej ruina będzie widoczna. Będzie jako latorośl, która jest martwa, a jej koniec będzie strawieniem w ogniu.</p>
<p>Chrystus mówił dalej: &#8222;Jeśli we Mnie trwać będziecie i słowa Moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.&#8221;</p>
<p>W sprawie rodziny ludzkiej zatroszczono się o wszystko. Zaopatrzono ją w niebiański skarbiec z dobrami nieba. &#8222;Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto Weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.&#8221;</p>
<p>W Chrystusie jest Bóg; a mimo to On, Alfa—początek, Omega—koniec, przyszedł jako człowiek. Przyjmując człowieczeństwo Chrystus został spokrewniony z całą rodziną ludzką; jednak relacja ta jest dla któregokolwiek z kościołów bez pożytku, gdy nie ma osobistej wiary—utożsamiania się pojedynczego serca, umysłu, duszy oraz siły z Jezusem Chrystusem. Chrystus przyszedł, aby nauczać, że dzięki żywej wierze w Niego możemy stać się z Nim jedno. Jego obietnica brzmi: &#8222;Tego, który do Mnie przychodzi nie wyrzucę precz&#8221; jak latorośle, które są uschnięte i nie wydają owocu. Jako Przedstawiciel rodziny ludzkiej, przyszedł, aby wybawić wszystkich, którzy z modlitwą i błaganiem przedstawią Bogu prośbę w Jego imieniu.</p>
<p>Człowiek nie ma prawa do miana chrześcijanina, jeśli w słowach, duchu oraz działaniu nie stanie się podobny do Chrystusa. Bycie chrześcijaninem oznacza wzrost według boskiego charakteru Chrystusa. Owo usposobienie, które było w Chrystusie Jezusie nie może być prawidłowo reprezentowane niewyćwiczonymi siłami, które są wynikiem nieusposobionego umysłu. Niewyćwiczone siły tych, którzy twierdzą, że są naśladowcami Chrystusa odbierają cześć Temu, który zapłacił cenę ich odkupienia. Ciasny umysł oraz skarłowaciały charakter nie są w stanie wyjść naprzeciw umysłowi Bożemu. Namiętność manifestowana przez wyznającego chrześcijanina jest wyparciem się Chrystusa; oddaje zwycięstwo szatanowi oraz osadza go na tronie serca. Taki człowiek udziela światu świadectwa, że szatan posiada nad nim większą moc od Chrystusa. Jego słowa, duch i charakter świadczą, że znajduje się nad nim nadająca formę oraz kształt ręka szatana, czyniąc go naczyniem, które pozbawi Boga czci.</p>
<p>Siły fizyczne, umysłowe i duchowe są darami Bożymi i mają być doceniane oraz rozwijane. Znajdujemy się tutaj na próbę, na praktyce do wyższego życia. Całe niebo oczekuje, aby współpracować z tymi, którzy będą posłuszni drogom i woli Bożej. Bóg udziela łaski i oczekuje, aby wszyscy z niej korzystali. On dostarcza mocy, jeśli umysł ludzki odczuwa jakąkolwiek potrzebę czy też skłonność, aby [ją] otrzymywać. Nigdy nie prosi nas, abyśmy czynili coś bez dostarczenia łaski i mocy do wykonywania tejże rzeczy. Wszystkie Jego rozkazy są daniem możności wykonania.</p>
<p>&#8222;Przez to uwielbiony będzie Ojciec Mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się uczniami Moimi.&#8221; Tutaj odróżniony został uczeń, którego religia jest jedynie wyznawaniem, od prawdziwego. Chrystus domaga się całkowitej wierności prawdzie i sprawiedliwości. Powiedział: &#8222;Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.&#8221; &#8222;Abyście umieli odróżnić to, co słuszne, od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy, pełni owocu sprawiedliwości przez Jezusa Chrystusa, ku chwale i czci Boga.&#8221;</p>
<p>Nie wolno, aby istniało jakiekolwiek bezprawne odchylenie od sprawiedliwości. Złe skłonności, zawiść, złośliwe podejrzenia, zazdrość oraz oskarżanie braci nie mogą być pobłażane bez wypierania się Chrystusa. Chrześcijaństwo musi zostać sprowadzone do służby życia, tak jak światło wciąż utrzymywane przy świeceniu się, być pełne siły witalnej. Nie ma czegoś takiego, jak zajmowanie neutralnej pozycji. Każdy odda Mu swoje działanie, według zdolności.</p>
<p>Żyjący Chrystus domaga się samozaparcia oraz silnej wiary. Okoliczności nie mają rządzić życiem. Dziecko Boże, dziedzic nieba, nie może dryfować w tę i w tamtą stronę. W miłosierdziu i miłości do Swojego ludu Bóg posyła mu napomnienia i przestrogi. To jest z Jego strony życzliwość i łaskawość. Stanowi to wyraz wielkiej miłości, którą nas umiłował, że objawia nam nasze błędne pojęcie Jego charakteru. On nie chce, aby człowiek ograbiał siebie i niweczył własną wiarę. Każdemu, kto stara się o nieśmiertelną koronę, przedstawił wzór do naśladowania. Każda dusza musi być jako uczeń w szkole Chrystusowej. Odniesiemy korzyść przez badanie Pisma Świętego, noszenie jarzma Chrystusowego i dźwiganie Jego brzemienia. Ci, którzy uczą się od Chrystusa nigdy nie będą inni, niż cisi i pokornego serca. Nauczą się swoich lekcji i ustami, w których nie ma zdrady dadzą jasny wyraz temu, kim są. W wierze, nadziei oraz miłosierdziu będą usiłowali służyć Chrystusowi oraz jedni drugim, będąc połączeni w jedno świętymi więzami i trwając w zupełnej harmonii z duchem i umysłem Chrystusa.</p>
<p>Jeśli naśladujemy kroki Jezusa, będziemy posłuszni słowu. Chrystus nakazał Swoim naśladowcom: &#8222;Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości Mojej.&#8221; Ukażcie swoim postępowaniem waszą wiarę we Mnie i pozwólcie światu oraz niebiańskiemu wszechświatu być świadkami posiadania przez was Mojej miłości. Będąc posłuszni Moim słowom uwielbicie Mnie. &#8222;Jeśli przykazań Moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości Mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca Mego i trwam w miłości Jego.&#8221;</p>
<p>W Chrystusie istniała zależność człowieczeństwa od boskości. On przyodział Swoją boskość człowieczeństwem oraz umieścił własną Osobę pod posłuszeństwo boskości. Szatan kusił Adama i Ewę, aby uwierzyli, że będą jako bogowie. Chrystus wymaga, aby człowieczeństwo było posłuszne boskości. W Swoim człowieczeństwie Chrystus był posłuszny wszystkim przykazaniom Ojca.</p>
<p>Chrystus wyraził Swoją miłość do człowieka tym, że oddał życie za odkupienie świata. Ta miłość ma być miarą tej, którą Jego uczniowie będą okazywali sobie nawzajem. Rzekł: &#8222;To wam powiedziałem, aby radość Moja była w was i aby radość wasza była zupełna. Takie jest przykazanie Moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.&#8221; &#8222;Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali.&#8221; &#8222;Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich.&#8221; &#8222;Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami Moimi&#8221;—uczniami Tego, który życie Swoje złożył za tych, których miłował. On rzekł: &#8222;Jesteście przyjaciółmi Moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni Pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca Mojego, oznajmiłem wam. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali i aby owoc wasz był trwały, by to, o cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu Moim, dał wam. To przykazuję wam, abyście się wzajemnie miłowali.&#8221;</p>
<p>Ten rozdział jest nieskomplikowany w swoich ilustracjach; taki, że wszyscy mogą go zrozumieć. Chrystus wciąż stara się przedstawić Swoim naśladowcom przywileje, które oferowane są grzesznemu, słabemu człowieczeństwu. Chciałby nauczyć ich, że jedynie dzięki Niemu jest ono w stanie być przywrócone do zdrowego wzrostu. Mamy pamiętać, że latorośle w prawdziwym Krzewie Winnym to wierzący, którzy zostali doprowadzeni do jedności za sprawą łączności z Krzewem Winnym.</p>
<p>Łączność latorośli między sobą oraz z Krzewem Winnym tworzy ich jedność, lecz to nie oznacza jednolitości we wszystkim. Jedność w odmienności jest zasadą, która panuje w całym stworzeniu. Chociaż w naturze istnieje indywidualizm oraz różnorodność, istnieje też jedność w jej odmienności, bowiem wszystko odbiera swoją przydatność oraz piękno z tego samego źródła. Wielki Mistrz Artysta wypisuje Swoje imię na wszystkich stworzonych przez Siebie dziełach, od najwynioślejszego cedru libańskiego do hizopu na murze. Wszystko to rozgłasza dzieło Jego rąk, od wysokiej góry i wielkiego oceanu do najmniejszej muszelki na brzegu morskim.</p>
<p>Latorośle Krzewu Winnego nie są w stanie wrastać w siebie nawzajem; są pojedynczo odrębne, a mimo to każda musi znajdować się we wspólnocie ze wszystkimi pozostałymi, o ile połączone zostały w tym samym pniu matecznym. Wszystkie czerpią pokarm z tego samego źródła: wchłaniają te sami życiodajne własności. W taki też sposób każda latorośl prawdziwego Krzewu Winnego jest odrębna i odmienna, a mimo to wszystkie są wespół powiązane w pniu matecznym. Nie może istnieć podziału. Wszystkie są powiązane razem Jego wolą, aby przynosiły owoc, gdziekolwiek mogą znaleźć ku temu miejsce! sposobność. Lecz aby tego dokonać, pracownik musi zakryci własne &#8222;ja.&#8221; Nie wolno mu dawać wyrazu swojemu własnemu usposobieniu oraz woli. Ma on wyrażać usposobienie oraz wolę Chrystusa. Życie, tchnienie oraz egzystencja rodziny ludzkiej sal zależne od Boga. Bóg zaprojektował tkaninę, a wszyscy są pojedynczymi nićmi dla utworzenia wzoru. Jeden jest Stworzyciel, a objawia On Siebie jako wielki Rezerwuar wszystkiego, co jest niezbędne dla każdego odrębnego życia.</p>
<p>Jedność chrześcijańska polega na tym, że latorośle znajdują się w tym samym pniu matecznym, ożywiającej mocy centrum podtrzymującego szczepy, które złączyły się z Krzewem Winnym. Musi zaistnieć utożsamienie się z Chrystusem w myślach i pragnieniach, słowach i uczynkach, nieustanne uczestniczenie w Jego duchowym życiu. Wiara musi wzrastać poprzez ćwiczenie jej. Wszyscy, którzy żyją blisko Boga, będą posiadali świadomość tego, czym jest dla nich Jezus, a oni dla Jezusa. W miarę jak łączność z Bogiem pozostawia swoje odbicie na duszy i jaśnieje na obliczu jako promieniująca światłem, trwałe zasady świętego charakteru Chrystusa zostaną odzwierciedlone w człowieczeństwie.</p>
<p>Chrystus nauczał lekcji zaczerpniętej z krzewu winnego i jego latorośli także przy pomocy innej ilustracji. Rzekł: &#8222;Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi Jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało Moje i pije krew Moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało Moje jest prawdziwym pokarmem, a krew Moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało moje i pije krew Moją, we Mnie mieszka, a Ja w nim. Jak Mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto Mnie spożywa, żyć będzie przeze Mnie.&#8221;</p>
<p>Wielu z Żydów, którzy twierdzili, że są uczniami Chrystusa szemrało między sobą ponieważ On rzekł: &#8222;Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba. I mówili: Czy to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc teraz może mówić: Z nieba zstąpiłem? Wtedy Jezus odpowiedział i rzekł im: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Napisano bowiem u proroków: I będą wszyscy pouczeni przez Boga. Każdy, kto słyszał od Ojca i jest pouczony, przychodzi do Mnie. Nie jakoby ktoś widział Ojca; Ojca widział tylko Ten, który jest od Boga. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto wierzy we Mnie, ma żywot wieczny. Ja jestem chlebem żywota. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i poumierali; Tu natomiast jest chleb, który zstępuje z nieba, aby nie umarł ten, kto go spożywa. Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało Moje, które Ja oddam za żywot świata.&#8221;</p>
<p>Kapłani i przełożeni sprzeczali się między sobą, mówiąc: &#8222;Jakże Ten może dać nam Swoje ciało do jedzenia? Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi Jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa ciało Moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Albowiem ciało Moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało Moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim. Jak Mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto Mnie spożywa, żyć będzie przeze Mnie.&#8221;</p>
<p>Zbawiciel odczytywał serca wszystkich, którzy połączyli się z Nim jako Jego uczniowie. Wiedział, że było tam wielu, którzy uważali siebie za Jego uczniów, a nimi nie byli. Wiedział, że ich zawziętość ducha zostałaby odsłonięta, gdyby jakiekolwiek wypowiedziane przez Niego słowo nie harmonizowało z ich z góry ustalonymi poglądami. Wiedział, że przy najmniejszym nawiązaniu do ich osobliwych zasad wzbudzone zostałyby uprzedzenia oraz zazdrość. Rozumiejąc serca i to, co się w nich dzieje usiłował przedstawić proste fakty, dotyczące Swojego związku z człowieczeństwem, Swojej misji oraz dzieła. Słowa, które wypowiadał Zbawiciel były prawdą. Przyłożył siekierę do korzenia drzewa. &#8222;Taki jest chleb, który z nieba zstąpił,&#8221; powiedział, &#8222;nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali; kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki.&#8221;</p>
<p>Lekcja zaczerpnięta z tych dwóch symboli zawiera samą tajemnicę pobożności. Nikt nie potrzebuje być pozostawiony w ciemności. Stanowi ona prawdę, która ma być przyjęta, a jej przyjęcie zostanie objawione w życiu każdego prawdziwego wierzącego. Gdy wierzący chwyta się wiarą Chrystusa, pojawia się w jego życiu punkt zwrotny. Otrzymuje on ducha oraz usposobienie Chrystusa i reprezentuje Jego charakter.</p>
<p>Lecz duża liczba tych, którzy naśladowali Chrystusa nie była zaszczepiona w prawdziwy Krzew Winny, a wykazali ten fakt, gdy Chrystus przedstawił tę lekcję. &#8222;Wielu tedy spośród uczniów Jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może? A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie Jego, rzekł im: To was gorszy? Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej? Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem, lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto Go wyda. I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli mu to nie jest dane od Ojca. Od tej chwili wielu uczniów Jego zawróciło i już z Nim nie chodziło.&#8221;</p>
<p>Ci uczniowie nie przyjęli Chrystusa i nie wierzyli Weń, a Zbawiciel wiedział, że był to dla nich czas, aby zrozumieli jaki powinien być ich związek z Nim.</p>
<p>Każda pokusa stanowi jeden ze środków, którymi Pan utwierdza Swój lud w wierze. Zdobędzie on doświadczenie jeśli będzie poszukiwał Pana, lub też poprzez podstępy szatana podda swoją wiarę. Jeśli jednak będzie się wzbraniał przed przystąpieniem do jakiegokolwiek czynu dopóki nie zasięgnie rady Bożej, jeśli otworzy słowo, aby zrozumieć co jest w nim napisane, ujrzy, gdzie się znajduje i co stanowi jego niebezpieczeństwo. Uczniowie, którzy opuścili Jezusa, pielęgnowali niezgodę oraz brak wiary. Niewiara przerodziła się w zwyczaj; a teraz stała się bardziej wyraźną i wstrząsającą sposobnością do zademonstrowania tego, że byli zgorszeni. Sprzeczanie się Żydów o słowa Chrystusa, pojawiając się z kwestionowaniem i powątpiewaniem, zgromadziło wokoło dusz tych uczniów ciemne obłoki niewiary. Ich wiara nie była prawdziwa, a próba ujawniła słabość oraz niepewne stanowisko. Lekcje te były przeznaczone na udzielenie wszystkim poznania siebie, ukazania im prawdziwego stanowiska, jakie zajmowali względem Chrystusa. Pokusa, działając w ciemności, powodowała, że słabi i kuszeni tracili wiarę w Chrystusa, ponieważ nie potrafili pojąć duchowego znaczenia Jego słów.</p>
<p>Chrystus wygłaszał słowa, które posiadały moc do zdobycia miejsca w każdym sercu, które stara się poznać wolę Bożą. Oświadczył: &#8222;Albowiem chleb Boży to Ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot.&#8221; &#8222;Ja jestem chlebem żywota; kto do Mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we Mnie, nigdy pragnąć nie będzie&#8230; Wszystko, co Mi daje Ojciec, przyjdzie do Mnie, a tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz.&#8221; Słowa te są cenniejsze, niż złoto. Ci, którzy chcą pełnić Jego wolę, poznają naukę. Jeśli jednak ich ludzkie pojęcia, przyjęte z tradycji, zasad oraz zwyczajów będą w dalszym ciągu zachowywane jako posiadające wartość, mogą być przekonani, że słowa Chrystusa zaspokoją ich największe potrzeby, że będą one w stanie pocieszyć, dodać odwagi, wzmocnić, utrwalić, usunąć niepokój oraz niepewność; będą mogli odczuwać najszczersze pragnienie udziału w skutkach uczestniczenia w chlebie z nieba, a nawet być na tyle otwarci, aby wyrazić swoje życzenie: &#8222;Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba,&#8221; a mimo to odrzucą Chrystusa oraz utracą oferowane przez Niego błogosławieństwa.</p>
<p>Lekcja ta została przedstawiona, aby doświadczyć oraz poddać próbie również Jego wierzących uczniów. Ci odwrócili się od kapłanów i przełożonych do Chrystusa, który obecnie ujawnił im Swój prawdziwy związek z nimi. Czy posiadają prawdziwą wiarę w Niego, albo czy zaliczają się do tych, do których Chrystus powiedział: &#8222;Nie wierzycie, chociaż widzieliście Mnie?&#8221; Zwracając się do dwunastu rzekł: &#8222;Czy i wy chcecie odejść? Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego. Jezus odpowiedział im: Czy nie dwunastu was wybrałem? Ale jeden z was jest diabłem. I mówił o Judaszu, synu Szymona z Kariotu, bo ten miał Go wydać, a był jednym z dwunastu.&#8221;</p>
<p>Chrystus doszedł do tego momentu, w którym prawda musiała być wypowiedziana ze stanowczością, ażeby uczniowie naprawdę trwający w Krzewie Winnym mogli być odróżnieni od tych, którzy nie mieli z Nim decydującej łączności. I oto znajdowała się latorośl, która pozornie stanowiła jedno z Krzewem Winnym, lecz po tym, gdy żyta z uczniami i słuchała słów Chrystusa udzieliła dowodu, że w Nim nie trwała.</p>
<p>Judasz był tym, który wywierał duży wpływ na uczniów. Posiadał majestatyczny wygląd oraz wybitne zdolności. Lecz uzdolnienia te nie były poświęcone Bogu. Jego umiejętności zostały oddane służbie własnemu &#8222;ja,&#8221; samowywyższaniu oraz chęci zysku. Gdyby pod wpływem owego boskiego pouczenia, które tak wyraźnie wskazywało na niego, upokorzył swoje serce przed Bogiem, nie pozostawałby już dłużej kusicielem wypowiadając własną niewiarę wobec braci-uczniów i w ten sposób rozsiewając jej nasiona w ich sercach.</p>
<p>Lecz Judasz otworzył drzwi serca i komory umysłu pokusom szatana. Wróg zasiał w jego sercu i umyśle nasienie, które on przekazał swoim braciom. Kwestionujące wątpliwości, które zostały podane umysłowi Judasza przez szatana, on następnie podał umysłom swoich braci. Ten jeden człowiek, wyznający, że jest naśladowcą Chrystusa, nie przynosząc cennego owocu ujawnionego w życiu Chrystusa miał być dla innych uczniów kanałem ciemności w czasie doświadczenia i próby, który miał wkrótce nadejść, a nawet już wtedy na nich przyszedł. Wysuwał tak wiele oskarżeń przeciw braciom, że przeciwdziałał lekcjom Chrystusa. To właśnie dlatego Jezus nazwał Judasza diabłem.</p>
<p>Bóg był w dalszym ciągu dla Judasza nieznany jako żywy Bóg, miłujący Ojciec. Życie Judasza nie było ukryte wraz z Chrystusem w Bogu. Ta biedna, niezależna dusza, odseparowana od ducha i życia Chrystusowego była bardzo zakłopotana. Ciągle znajdował się pod potępieniem, ponieważ lekcje Chrystusa zawsze dotykały go. Pomimo tego nie stał się przemieniony oraz nawrócony w żywą latorośl poprzez łączność z prawdziwym Krzewem Winnym. Ta sucha roślina nie przylgnęła do Krzewu Winnego, ażeby wyrosła na owocującą, żywą latorośl. Ujawnił, że był szczepem, który nie przyniósł owocu—szczepem, który nie stał się korzonkiem przy korzonku i żyłką przy żyłce zrośnięty z Krzewem Winnym i nie uczestniczył w Jego życiu.</p>
<p>Sucha, odłączona roślina może stać się jedno z pniem matecznym tylko wtedy, gdy zostanie uczyniona uczestniczącą w życiu oraz pokarmie żyjącego krzewu winnego, gdy zostanie w niego zaszczepiona, gdy zostanie doprowadzona do możliwie najściślejszego związku. Gałązka mocno trzyma się korzonkiem przy korzonku i żyłką przy żyłce życiodajnego krzewu winnego, aż jego życie stanie się życiem latorośli, która wyda taki owoc, jak ów krzew winny.</p>
<p>Tak ma się to również z naśladowcą Chrystusa. Gdy jest on naprawdę połączony z Chrystusem, nie będzie jak ci uczniowie, którzy byli zgorszeni, dlatego że ich własny umysł nie był duchowy. Dostrzegali oni prawdy, które były miłe ich uszom; ale kiedy doszło do tego, że usłyszeli coś, czego nie byli w stanie wytłumaczyć albo też zgłębić rozumem, ponieważ nie znajdowali się w decydującej łączności z Chrystusem, byli zgorszeni. Zawrócili i już z Nim nie chodzili. Było lepiej, żeby te bezowocne latorośle ujawniły się podczas gdy Chrystus był wśród nich. To właśnie dlatego wypowiedziane zostały słowa Chrystusa, aby można było udowodnić tym uczniom, że są tym, kim byli—nie z wiary, ale wśród tych, którzy nie wierzyli. Tak długo, jak byli z Chrystusem, wykazywali ducha niewiary, Uważali słowa Chrystusa za przeciwne własnym pojęciom i zasadom i nie przynieśli owocu jako latorośle żywego Krzewu Winnego.</p>
<p><i><b>E.G. White, &#8222;Review and Herald&#8221; Artykuł ukazał się w trzech częściach 2, 9 i 16 listopada 1897</b></i></p>
]]></content:encoded>
							<wfw:commentRss>https://czasdecyzji.pl/krzew-winny-i-latorosle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
							</item>
	</channel>
</rss>
